Zondacrypto: wierzyciele popełniają błędy przy zgłaszaniu roszczeń

Ponad 5 tys. osób poszkodowanych w aferze Zondacrypto zgłosiło już swoje roszczenia syndykowi z Estonii. Termin na dopełnienie tej formalności upływa 27 października 2026 r. Część wierzycieli popełnia jednak błędy, które, jeśli nie zostaną poprawione, mogą skutkować nieuwzględnieniem roszczeń. Inni w ogóle nie kontaktują się z syndykiem, być może w błędnym przeświadczeniu, że wystarczy zawiadomienie polskiej prokuratury.

Dr Alicja Syroka, adwokat w Gardocki i Partnerzy Adwokaci i Radcowie Prawni, przypomina, że udział w postępowaniu karnym jako pokrzywdzony nie jest równoznaczny z udziałem w postępowaniu upadłościowym jako wierzyciel. Osoby chcące uczestniczyć w postępowaniu upadłościowym muszą odrębnie zgłosić wierzytelność do 27 października 2026 r., w przeciwnym razie nie będą brały udziału w tym postępowaniu.

Do tego – jak zwraca uwagę mec. Alicja Syroka – zabezpieczenie majątkowe w postępowaniu karnym może służyć wykonaniu różnych przyszłych orzeczeń, m.in. obowiązku naprawienia szkody, środka kompensacyjnego, zwrotu korzyści, przepadku, grzywny lub kosztów sądowych.

– Sama kwota zabezpieczenia nie przesądza więc, że zostanie przeznaczona dla klientów Zondy.
Jak tłumaczy, decydujące będą treść postanowienia o zabezpieczeniu, związek danego składnika majątku z konkretnym czynem oraz końcowe rozstrzygnięcie sądu.

– Jeżeli środki zabezpieczają wykonanie obowiązku naprawienia szkody z art. 46 par. 1 kodeksu karnego, mogą posłużyć zaspokojeniu pokrzywdzonych, którzy zgłoszą żądanie na podstawie art. 49a kodeksu postępowania karnego. Jeżeli jednak aktywa dotyczą innych wątków śledztwa albo zostaną objęte przepadkiem, mogą zostać rozdysponowane inaczej. Ryzyko, że nie trafią do klientów Zondy, istnieje, zwłaszcza że pod jedną sygnaturą badane są różne czyny i mogą występować odmienne grupy pokrzywdzonych.

  • Błędy w zgłoszeniach do syndyka z Estonii
  • Ile Zondacrypto jest winna swoim klientom?
  • Czy klienci dostaną majątek zabezpieczony w śledztwie?
  • Poszukiwanie majątku upadłej spółki z Estonii

 

Nowy członek zarządu w tonącej spółce. Ile ma czasu na ratunek?

Objęcie funkcji w spółce zagrożonej niewypłacalnością wymaga natychmiastowych działań. Od szybkości reakcji nowego członka zarządu może zależeć jego odpowiedzialność za długi firmy – pisze adwokat Łukasz Grzegorczyk na łamach Rzeczpospolitej.

Powołanie na stanowisko prezesa zarządu to często ukoronowanie długiej drogi zawodowej i oznacza awans na wyższą pozycję. Jednocześnie wiąże się z nowymi wyzwaniami i większą odpowiedzialnością. Zdarza się jednak, że po objęciu stanowiska nowy prezes odkrywa, że spółka o ugruntowanej pozycji rynkowej i rozpoznawalnej marce skrywa poważne problemy – od miesięcy zalega z płatnościami kontrahentom, ma trudności z terminowym regulowaniem składek ZUS i zaliczek na podatek, zaś w bilansie dominującym kolorem jest czerwony. W takiej sytuacji nowy członek zarządu zadaje sobie kluczowe pytanie: ile ma czasu, żeby się ratować?

  • Jakie są podstawy odpowiedzialności członka zarządu?
  • Czy nowy członek zarządu odpowiada za zadłużenie powstałe przed objęciem funkcji?
  • W jaki sposób można próbować uwolnić się od odpowiedzialności?
  • Pojęcie właściwego czasu do złożenia wniosku o upadłość

Test zaspokojenia zmienia restrukturyzację

Coraz więcej firm wybiera restrukturyzację, ale nie każda ma szansę wrócić do rentowności. Nowe przepisy wymagają sprawdzenia, czy rzeczywiście przyniesie ona wierzycielom więcej niż upadłość.

Kiedy próba ratowania firmy zaczyna szkodzić wierzycielom? Czy zarząd może prowadzić restrukturyzację, jeśli z ekonomicznego punktu widzenia coraz bardziej przypomina ona odwlekanie nieuniknionej upadłości?

Dyrektywa (UE) 2019/1023, zwana „dyrektywą drugiej szansy”, promuje ratowanie przedsiębiorstw zdolnych do dalszego działania, ochronę miejsc pracy i zwiększanie zaspokojenia wierzycieli. Jednocześnie w preambule dyrektywy wskazano, że nie należy podtrzymywać działalności firm bez perspektyw przetrwania, a nierentowne przedsiębiorstwa bez szans na przetrwanie należy jak najszybciej likwidować. Popularność restrukturyzacji nie przesądza o jej skuteczności, a rozpoczęcie postępowania nie oznacza odzyskania zdolności płatniczej.

  • Restrukturyzacja jako czasowa ochrona przedsiębiorstwa
  • Test zaspokojenia
  • Narzędzia wierzyciela wobec restrukturyzacji bez perspektyw
  • Upadłość z perspektywy zarządu

Zmiany w planowaniu przestrzennym. Co inwestor zyska, a co straci?

Od 1 września 2026 r. sama analiza sąsiedniej zabudowy nie wystarczy do oceny potencjału inwestycyjnego działki. O uzyskaniu warunków zabudowy w coraz większym stopniu decydują plan ogólny gminy oraz obszar uzupełnienia zabudowy.

Inwestor zamierza nabyć nieruchomość pod zabudowę. Działki w sąsiedztwie są już zabudowane, a parametry istniejących obiektów pozwalają przypuszczać, że również planowane zamierzenie mogłoby zostać zrealizowane. Jeszcze niedawno przy braku miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego zasadnicze znaczenie miała odpowiedź na pytanie, czy inwestycja spełnia przesłanki uzyskania decyzji o warunkach zabudowy. Od 1 września 2026 r. taka analiza nie jest już wystarczająca.

W konsekwencji od 1 września 2026 r. due diligence nieruchomości przeznaczonej pod inwestycję opartą na WZ powinno zaczynać się znacznie wcześniej niż na etapie analizy sąsiedniej zabudowy. Dziś pytanie brzmi już nie tylko: „co stoi obok?”, lecz przede wszystkim: „co na tej nieruchomości pozwala zrobić obowiązujący porządek planistyczny?”

  1. Zmiany w planowaniu przestrzennym. Warunki zabudowy zależne od planu ogólnego
  2. Zmiany w planowaniu przestrzennym. Co brak planu ogólnego oznacza dla inwestora?
  3. Zmiany w planowaniu przestrzennym. Plan ogólny obowiązuje.
  4. Zmiany w planowaniu przestrzennym. Położenie terenu inwestycji w obszarze uzupełnienia zabudowy
  5. Zmiany w planowaniu przestrzennym. Sam OUZ również nie wystarczy
  6. Zmiany w planowaniu przestrzennym. Co inwestor rzeczywiście zyskał, a co stracił?

Jak skutecznie wezwać dłużnika do zapłaty?

Jak skutecznie wezwać dłużnika do zapłaty? Po jakim czasie przedawniają się niezapłacone faktury i jakie błędy mogą spowodować, że przedsiębiorca straci możliwość skutecznego dochodzenia pieniędzy? Na te i inne pytania odpowiada mec. Jan Świętoń w rozmowie z Dziennikiem Gazeta Prawna

Jeśli dłużnik twierdzi, że nie ma majątku to najlepsze narzędzia i możliwości do weryfikacji tych twierdzeń posiada komornik sądowy. Mimo tego, zjawisko uciekania z majątkiem występuje, występowało i będzie występować. Wspomniane przepisywanie majątku może spotkać skuteczną kontrakcję wierzyciela (…) – mówi radca prawny Jan Świętoń w wywiadzie dla serwisu gazetaprawna.pl.

Marta Pawłowska: Kontrahent nie zapłacił faktury w terminie. Od czego przedsiębiorca powinien zacząć i jak długo warto czekać z podjęciem działań?

Jan Świętoń: Gdy pojawi się opóźnienie w płatności faktury podejmijmy działania szybko, ale nie popadajmy w panikę. W pierwszej kolejności kontakt mailowy lub telefoniczny z kontrahentem powinien wystarczyć. Mogło przecież dojść do niedopatrzenia pracownika lub pomyłki. Jednak, jeśli pojawią się niejasne deklaracje, wątpliwe oświadczenia albo zgoła brak kontaktu powinna zapalić się czerwona lampka. W takiej sytuacji nie należy już zwlekać z podjęciem dalszych działań. Należy rozpocząć przygotowanie do wytoczenia sprawy sądowej oraz sporządzić stanowcze, przedsądowe wezwanie do zapłaty. Jedną rzecz muszę podkreślić. Dobre przygotowanie do skutecznego dochodzenia należności przed sądem zaczyna się nie od pierwszej opóźnionej płatności kontrahenta, lecz już od momentu rozpoczęcia współpracy z danym kontrahentem. Klarowna umowa jasno określająca prawa i obowiązki stron to rzecz nieodzowna. Tak samo jak nieodzowne jest właściwe dokumentowanie wzajemnych świadczeń nawet wtedy, gdy współpraca układa się dobrze. To ułatwi, w momencie, kiedy już musimy iść do sądu, obronę naszych praw a sądowi umożliwi sprawniejsze wyrokowanie. Należy o tym pamiętać wcześniej niż w momencie sporządzania wezwania do zapłaty.

MP: Jak skutecznie wezwać dłużnika do zapłaty? Co powinno znaleźć się w takim wezwaniu, żeby później mogło pomóc w sądzie?

JŚ: W powszechnym obrocie nie przewiduje się żadnej szczególnej formy wezwania do zapłaty. Może to być wiadomość SMS, wiadomość mailowa, pismo z własnoręcznym podpisem albo chociażby bez podpisu, ale na papierze firmowym – co pozwala ustalić kto wezwanie wystawił – w rozumieniu art. 772 kodeksu cywilnego. Określona forma wezwania może wynikać jednak z przepisów szczególnych (np. wezwanie do zapłaty przed wypowiedzeniem umowy leasingu) lub samej umowy. Niezależnie od tego, którą formę wezwania wybierzemy należy pamiętać o tym, by móc fakt wezwania do zapłaty – a więc próbę polubownego rozwiązania sporu – wykazać przed sądem. Tak więc wzywając pisemnie należy zachować potwierdzenie nadania, wzywając drogą mailową należy maila wysłać na adres poczty elektronicznej wskazany w umowie jako przeznaczony do komunikacji itd. Dobrze sformułowane wezwanie zawiera informacje o tym kto i kogo wzywa. Ponadto powinno wskazywać, dlaczego wzywa, z jakiego tytułu wzywa oraz w jakim terminie. Stanowcze wezwanie do zapłaty potrafi sprawę załatwić i uniknąć drogi sądowej. Jeśli nie przyniesie skutku, przepisy procedury nakładają obowiązek poinformowania sądu, już w pozwie czy strony podjęły próbę pozasądowego sposobu rozwiązania sporu.

MP: Kiedy warto próbować negocjacji lub zawrzeć ugodę z dłużnikiem, a kiedy lepiej od razu skierować sprawę do sądu?

JŚ: Zawarcie ugody przynosi wymierne korzyści. Pozwala zaoszczędzić czas i pieniądze. Czas, który przeznaczony byłby na postępowanie sądowe. Pieniądze, które należałoby ponieść np. na opłatę sądową czy inne wydatki. Co więcej – zawarcie ugody przynosi korzyści także wtedy, gdy ugoda przestaje być wykonywana przez dłużnika. Wydaje się to sprzeczne, więc już wyjaśniam. Prawidłowo sporządzona ugoda stanowi pisemne oświadczenie dłużnika o uznaniu długu. To oznacza, że wierzyciel ma możliwość złożenia pozwu w postępowaniu nakazowym – analogicznie jak z weksla. Opłata od pozwu w postępowaniu nakazowym wynosi czwartą część opłaty stosunkowej – duża oszczędność. Co więcej, jeśli sąd wyda nakaz zapłaty w postępowaniu nakazowym stanowi on tytuł zabezpieczenia, wykonalny bez nadawania mu klauzuli wykonalności. Na nasz wniosek zatem komornik będzie mógł zabezpieczyć kwotę stwierdzoną nakazem do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia postępowania. Warto zawrzeć w ugodzie postanowienie mówiące o tym, że uchybienie w terminie płatności chociażby jednej raty powoduje zniesienie warunków ugody w całości. W innym przypadku mogłoby dojść do sytuacji w której mimo, że dłużnik przestał płacić, wierzyciel może dochodzić jedynie tych rat, których termin już upłynął. Ugoda ma wiele zalet, ale z drugiej strony skierowanie sprawy od razu do sądu na pewno jest uzasadnione, gdy strony nie są skore do jakichkolwiek ustępstw. Są i takie sytuacje, gdy od razu wiadomo, że nie pozostaje nic innego niż sąd. Biznes to ludzie a co za tym idzie zawarcie ugody staje się niekiedy, jakby to ująć, niemożliwe ze względów pozaprawnych, czyli wtedy, gdy w grę zaczynają wchodzić emocje stron.

MP: Po jakim czasie przedawniają się niezapłacone faktury i jakie błędy mogą spowodować, że przedsiębiorca straci możliwość skutecznego dochodzenia pieniędzy?

JŚ: Podstawową i wyjściową zasadą jest to, że dla roszczeń związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej termin przedawnienia wynosi trzy lata. Jednak od każdej, tak i od tej zasady są liczne wyjątki. I tak na przykład roszczenia wynikające z umowy o dzieło przedawniają się z upływem lat dwóch od dnia oddania dzieła, a jeżeli dzieło nie zostało oddane – od dnia, w którym zgodnie z treścią umowy miało być oddane. Ale za to roszczenia przysługujące przewoźnikowi przeciwko innym przewoźnikom, którzy uczestniczyli w przewozie przesyłki, przedawniają się z upływem sześciu miesięcy od dnia, w którym przewoźnik naprawił szkodę, albo od dnia, w którym wytoczono przeciwko niemu powództwo. Wyjątki można długo wyliczać. Warto konkretną sprawę skonsultować z prawnikiem, a działania zawsze podejmować bez zbędnej zwłoki.

MP: Czy częściowa zapłata, prośba o rozłożenie długu na raty albo wiadomość, w której kontrahent przyznaje, że jest winien pieniądze, ma znaczenie dla późniejszej windykacji?

JŚ: Częściowo już o tym wspomniałem mówiąc o ugodzie – która jako umowa pomiędzy dłużnikiem i wierzycielem, stanowi uznanie długu, nazywane uznaniem właściwym. W odróżnieniu od uznania niewłaściwego, które jest czynnością wyłącznie dłużnika. Wiadomość, w której dłużnik przyznaje, że jest winny pieniądze, wskaże w jakiej kwocie i z jakiego tytułu – będzie stanowiła uznanie długu. Prośba o rozłożenie długu na raty co do zasady również. Częściowa zapłata jest uznaniem długu wyłącznie w tej części, która została zapłacona – w większym zakresie nie. Uznanie długu ma znaczenie dla windykacji, ponieważ przerywa termin przedawnienia. A gdy sprawa trafi do sądu – ułatwia postępowanie – sam dłużnik przyznaje, że jest dłużnikiem.

MP: Jakie koszty, odsetki i rekompensaty przedsiębiorca może doliczyć do niezapłaconej faktury?

JŚ: Jeżeli strony w umowie nie uregulowały wysokości odsetek, które będą należne w przypadku opóźnienia w zapłacie, należne będą odsetki ustawowe za opóźnienie w transakcjach handlowych. Są to odsetki o wyższej stopie niż odsetki ustawowe za opóźnienie. Fakt ten uzasadnia się tym, że od podmiotów gospodarczych wymagać się powinno więcej ze względu na ich profesjonalny charakter. Strony umówić się mogą na dowolną stopę odsetek, ale nie więcej niż odeski maksymalne określone w art. 481 §21 kodeksu cywilnego. Pamiętać należy, że brak płatności np. za fakturę można usankcjonować wyłączenie odsetkami. Wydatki związane z dochodzeniem opóźnionej zapłaty pozwala chociaż częściowo pokryć instytucja rekompensaty za koszty odzyskiwania należności wprowadzona ustawą o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych. Zgodnie z nią w zależności od kwoty należności, wierzycielowi, bez wezwania, należy się kwota równa odpowiednio 40, 70 lub 100 euro. Co ważne – kwota ta należy się od każdej opóźnionej faktury. Jest to forma pewnego rodzaju zryczałtowanego odszkodowania, co jednak nie pozbawia możliwości dochodzenia dalszych roszczeń w tym zakresie. Szczegóły, między innymi sposób obliczenia kursu euro, określa ustawa.

MP: Co zrobić, jeśli dłużnik twierdzi, że nie ma pieniędzy, przepisuje majątek albo zaczyna zamykać działalność?

JŚ: Każda z tych kwestii to temat na spore opracowanie. Jeśli dłużnik twierdzi, że nie ma majątku to najlepsze narzędzia i możliwości do weryfikacji tych twierdzeń posiada komornik sądowy. Mimo tego, zjawisko uciekania z majątkiem występuje, występowało i będzie występować. Wspomniane przepisywanie majątku może spotkać skuteczną kontrakcję wierzyciela – mowa o skardze pauliańskiej, czyli pozwu o uznanie danej czynności prawnej za bezskuteczną w stosunku do wierzyciela. To też temat na spore opracowanie. W kwestii zaś zamknięcia działalności, osoba fizyczna prowadząca działalność gospodarczą odpowiada swoim majątkiem za zobowiązania zaciągnięte w związku z działalnością gospodarczą także po jej zakończeniu. Zamknięcie działalności w zasadzie nie zmienia sytuacji tej osoby. Co do spółek, likwidacja spółki otwiera drogę do odpowiedzialności wspólników lub członków zarządu w zależności od rodzaju spółki.

MP: Czy można odzyskać należność od członka zarządu spółki, jeżeli sama spółka nie ma już majątku?

JŚ: W przypadku braku majątku spółki z ograniczoną odpowiedzialnością (podobnie jak przy jej zlikwidowaniu) otwiera się droga do odpowiedzialności jej członków zarządu. Dokładnie rzecz ujmując – jeżeli egzekucja przeciwko spółce okaże się bezskuteczna, za zobowiązania spółki odpowiadają członkowie jej zarządu. Artykuł 299 kodeksu spółek handlowych – jeden, wcale nie najdłuższy, kryje za sobą ogrom orzecznictwa, komentarzy, a nawet i sporów doktrynalnych. Przede wszystkim jednak pozwala wierzycielowi wytoczyć powództwo o zapłatę przeciwko członkowi zarządu z tytułu roszczeń których nie uregulowała spółka. Mam tu na myśli również koszty sądowe, odsetki, koszty postępowania egzekucyjnego przeciwko spółce. Jeśli członek zarządu nie wykaże żadnej z okoliczności, która pozwalałaby mu uwolnić się od odpowiedzialności (np. to, że we właściwym czasie zgłoszono wniosek o ogłoszenie upadłości) to taki proces przegra i będzie zobowiązany do zapłaty.

MP: Kiedy skierowanie sprawy do komornika ma sens i co może zrobić wierzyciel, jeśli egzekucja komornicza okaże się bezskuteczna?

JŚ: Jak wspomniałem – to komornik sądowy ma najlepsze narzędzia do weryfikacji majątku dłużnika. Skierowanie sprawy do postępowania egzekucyjnego co do zasady ma więc sens. Są jednak sytuacje, gdy wszczęcie postępowania egzekucyjnego może być bezcelowe. Pomocny do weryfikacji może być publiczny i darmowy rejestr – Krajowy Rejestr Zadłużonych. Weryfikacja następuje po KRS, PESEL lub NIP. W rejestrze odnotowuje się egzekucje umorzone wobec bezskuteczności. Jeśli w rejestrze odnotowanych jest kilkanaście umorzonych egzekucji – prawdopodobieństwo, że nasza egzekucja będzie skuteczna spada do zera. Należy również pamiętać o przeszkodach formalnych jak upadłość czy likwidacja, kiedy brak jest możliwości wszczęcia postępowania. Bezskuteczność egzekucji, stwierdzona postanowieniem komornika nie musi kończyć sprawy, ponieważ np. otwiera drogę do złożenia do sądu wniosku o nakazanie dłużnikowi złożenia wykazu majątku – odsyłam tu do art. 913 §1 kodeksu postępowania cywilnego. Jeśli wierzyciel uzna za stosowne, można wszcząć egzekucje ponownie za jakiś czas – tu jednak proponuję nie później niż za trzy lata, by nie dopuścić do przedawnienia odsetek. A chcąc sprawę zakończyć – uzyskanie postanowienia o umorzeniu egzekucji wobec bezskuteczności pozwala dokonać stosownych rozliczeń księgowych. Podkreślam jedną rzecz. Jeżeli dłużnik naprawdę nie ma majątku to żadne czynności i żadne działania wierzyciela niestety nie doprowadzą do odzyskania należności. Trzeba to mieć na uwadze planując ewentualne dalsze działania.

MP: Jakich błędów najczęściej dopuszczają się przedsiębiorcy przy dochodzeniu należności i które z nich w praktyce najbardziej zmniejszają szanse na odzyskanie pieniędzy?

JŚ: Trochę już była o tym mowa. Podkreślę znów: dobrze sporządzona i zabezpieczona umowa, prawidłowo kompletowana dokumentacja ułatwia późniejsze dochodzenie należności – jeśli do takiej konieczności dojdzie. A gdy pojawią się pierwsze wątpliwości co do kontrahenta – proszę nie zwlekać i działać. Wpierw polubownie. Gdy to zawiedzie, znów proszę nie zwlekać i działać na drodze sądowej by nie dopuścić do przedawnienia.

 

„Odstąp od umowy tutaj” – nowa funkcja w interfejsach e-sklepów

Konsument będzie mógł odstąpić od umowy zawartej przez internet za pomocą łatwo dostępnej funkcji „odstąp od umowy tutaj”. Dodatkowo przy usługach finansowych wprost zakazane będzie stosowanie tzw. zwodniczych interfejsów. Takie rozwiązania przewiduje projekt Ministerstwa Finansów wdrażający unijną dyrektywę. Jak podkreślają prawnicy, polskie przepisy nie wykraczają poza wymagania prawa UE.

Nowe przepisy dotyczące e-sklepów zawiera projekt ustawy o prawach konsumenta oraz ustawy o konsumenckiej pożyczce lombardowej (UC169), który we wrześniu 2026 r. został skierowany do konsultacji i uzgodnień.

– UC169 zasadniczo utrzymuje znaną z projektu UC82 funkcję „odstąp od umowy tutaj” – mówi Joanna Świątek, radca prawny w Gardocki i Partnerzy Adwokaci i Radcowie Prawni. Z perspektywy sektora bankowego należy ocenić to pozytywnie, ponieważ ogranicza to krajowy gold-plating i związane z nim dodatkowe obowiązki regulacyjne. Po wejściu nowych przepisów w życie banki nadal będą jednak objęte unijnym standardem zakazującym stosowania zwodniczych i manipulacyjnych interfejsów.

Od 2027 r. nie zaciągniesz kredytu z WIBOR-em. Wchodzi POLSTR. Reforma wskaźników referencyjnych – harmonogram i skutki dla kredytobiorców w Polsce

Już od początku 2027 roku banki nie będą oferować nowych kredytów opartych na WIBOR. Zamiast tego ma być stosowany nowy wskaźnik referencyjny POLSTR. Jako pierwsze wprowadzają do swojej oferty ten nowy wskaźnik PKO Bank Polski i PKO Bank Hipoteczny. Ale WIBOR nadal (do 31 grudnia 2036 roku) będzie ustalany dla obsługi już zaciągniętych kredytów.

Czym jest WIBOR?

Wskaźnik referencyjny WIBOR to kluczowy element konstrukcji polskiego rynku kredytowego. Określa on stopę procentową, po której polskie banki są gotowe pożyczać sobie nawzajem kapitał na rynku międzybankowym. WIBOR należy do kategorii wskaźników wyprzedzających, tzw. „patrzących w przyszłość” (forward-looking), podobnie jak czeski PRIBOR czy duński CIBOR. Proces wyznaczania wskaźnika WIBOR jest ściśle sformalizowany i odbywa się każdego dnia roboczego (tzw. fixing). Administratorem wskaźnika jest obecnie spółka GPW Benchmark S.A., należąca do grupy Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. Wartość wskaźnika jest publikowana codziennie o godzinie 11:00 na podstawie danych zebranych od 10 największych banków w Polsce, które pełnią rolę uczestników fixingu.

Problemy prawne związane z WIBOR

Mimo swojej ugruntowanej pozycji, w ostatnich latach wokół wskaźnika WIBOR zaczęły pojawiać się kontrowersje – zarzuca się zarówno wadliwość wyliczenia, jak i niespełnianie ciążących na kredytodawcy obowiązków informacyjnych. Rośnie liczba spraw sądowych związanych ze złotowymi kredytami hipotecznymi udzielonymi w oparciu o wskaźnik referencyjny WIBOR. Organy nadzoru, w tym Komisja Nadzoru Finansowego oraz Komitet Stabilności Finansowej konsekwentnie prezentują stanowisko potwierdzające zgodność sposobu funkcjonowania wskaźnika WIBOR z obowiązującymi regulacjami. Przełomowy w tym kontekście okazał się również wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) z 12 lutego 2026 r. w sprawie C-471/24. Trybunał orzekł, że brak szczegółowego poinformowania konsumenta o metodologii wyliczania wskaźnika referencyjnego przez bank nie prowadzi automatycznie do uznania klauzuli za niedozwoloną, zwłaszcza że WIBOR funkcjonuje w rygorystycznym reżimie unijnego rozporządzenia BMR, a obowiązek publikacji danych spoczywa na administratorze wskaźnika, a nie na kredytodawcy. Zatem bezpośrednią przyczyną zastąpienia WIBOR-u nie jest jego niezgodność z obowiązującym prawem, lecz ewolucja rynków finansowych. Zgodnie z globalnymi trendami i zaleceniami instytucji międzynarodowych, odchodzi się od wskaźników prognozujących (forward-looking) na rzecz stawek wolnych od ryzyka (RFR – Risk Free Rates), opartych wyłącznie na rzeczywistych, jednodniowych transakcjach depozytowych. Ten globalny proces reformy wskaźników referencyjnych (którego przykładem w Europie było odejście od LIBOR-u) wymusił opracowanie nowego standardu dla polskiego złotego.

Nieudana próba przejścia na WIRON

Początkowo głównym kandydatem na następcę WIBOR-u był wskaźnik WIRON. Reforma ta miała na celu oparcie kosztu pieniądza na twardych, historycznych danych o rzeczywistych jednodniowych transakcjach depozytowych. W debacie rynkowej często przywoływano udaną transformację ze Szwajcarii, gdzie wskaźnik LIBOR CHF został sprawnie zastąpiony wskaźnikiem SARON. Powszechnie liczono, że WIRON odegra podobną rolę dla polskich kredytów złotowych, zapewniając transparentność i odporność na zarzuty manipulacji.

W praktyce jednak eksperyment z WIRON-em szybko napotkał poważne przeszkody konstrukcyjne i rynkowe. Głównym problemem okazała się duża zmienność tego wskaźnika, niższy poziom w stosunku do WIBOR-u oraz trudności z przewidywalnością wysokości przyszłych rat kredytowych z perspektywy konsumentów. Przedstawiciele sektora bankowego zaczęli otwarcie wskazywać na wątpliwości odnośnie tego, czy WIRON jest w stanie pełnić funkcję stabilnego i wiarygodnego wskaźnika referencyjnego w długim okresie, co w konsekwencji doprowadziło do rezygnacji z jego wdrożenia. Doświadczenia związane z WIRON-em pokazały, że mechaniczne przenoszenie koncepcji zastosowanych w innych państwach bez uwzględnienia specyfiki krajowego rynku finansowego może zakończyć się niepowodzeniem, a sama reforma wskaźników referencyjnych to niezwykle trudny i złożony proces.

POLSTR – nowy standard na horyzoncie. Co zmieni nowy wskaźnik referencyjny?

Po niepowodzeniach związanych z wdrożeniem WIRON-u, w 2024 roku zmieniono koncepcję. Aktualnie docelowym i oficjalnym następcą WIBOR-u ma zostać indeks POLSTR (Polish Short Term Rate). Jak wskazują najnowsze doniesienia, wskaźnik ten ma zostać wprowadzony do obrotu prawnego w drodze dedykowanego rozporządzenia przygotowywanego przez resort finansów. Podobnie jak w przypadku innych stawek RFR, POLSTR będzie wyliczany w oparciu o historyczne dane transakcyjne z rynku jednodniowych depozytów międzybankowych. Rozwiązanie to ma zagwarantować pełną zgodność z wytycznymi BMR oraz wyeliminować wątpliwości związane z uznaniowością kwotowań banków.

Dla obecnych kredytobiorców najistotniejsze znaczenie będzie miał sposób zastąpienia starego wskaźnika referencyjnego nowym. Obecnie zakłada się, że proces ten zostanie przeprowadzony w sposób uporządkowany ustawowo, przy zachowaniu ciągłości rozliczeń. W praktyce kluczowe pozostaje jednak ustalenie zasad przeliczenia oprocentowania tak, aby zmiana wskaźnika nie doprowadziła do zbytniego wzrostu bądź spadku kosztu kredytu.

Prace nad wdrożeniem indeksu POLSTR są obecnie traktowane priorytetowo przez GPW Benchmark oraz instytucje nadzorcze, a cały rynek finansowy powoli przygotowuje się do tej zmiany mając na celu wypracowanie rozwiązania, które będzie lepiej odpowiadać potrzebom uczestników rynku. Jednym z największych wyzwań pozostaje jednak prawna metoda zamiany wskaźnika w istniejących już umowach długoterminowych. Specjaliści zwracają uwagę na ryzyko konstytucyjne związane z odgórną, ustawową modyfikacją milionów umów kredytowych bez pozostawienia kredytobiorcom jakiejkolwiek alternatywy.

WIBOR zostaje z nami jeszcze na 10 lat

W świetle wspomnianych problemów z WIRON-em i trwających prac nad POLSTR, nagłe wycofanie wskaźnika WIBOR groziłoby potężnym kryzysem całego systemu finansowego. Z tego względu GPW Benchmark, pełniąca funkcję administratora wskaźników, podjęła w maju 2026 r. kluczową decyzję o zaprzestaniu opracowywania wskaźników WIBID i WIBOR w trybie wieloletniego, uporządkowanego procesu wygaszania.

Zgodnie z oficjalnym komunikatem, WIBOR pozostanie na polskim rynku jeszcze przez dekadę – proces ten potrwa aż do 1 stycznia 2037 roku. Oznacza to, że 31 grudnia 2036 roku będzie ostatnim dniem opracowywania kluczowych stawek WIBID i WIBOR (dla terminów 1M, 3M oraz 6M). Wyjątek stanowi rzadziej stosowana stawka dla terminu jednego roku (1Y), która decyzją Komisji Nadzoru Finansowego będzie publikowana do 21 grudnia 2026 roku (z możliwością przedłużenia przez KNF o kolejne 12 miesięcy). Wcześniej – 1 października 2026 roku, zniknie również stawka Overnight (O/N).

Należy jednak pamiętać, że wskaźnik WIBOR będzie kontynuował swój żywot jedynie dla obsługi już zaciągniętych kredytów. Dziesięcioletni okres przejściowy nie jest przypadkowy – analiza rynku wykazuje, że średni okres spłaty kredytu hipotecznego w Polsce wynosi około 9 lat, zatem większość umów opartych na WIBOR zostanie zakończona przed końcem 2036 roku. Natomiast nowe umowy będą naturalnie migrować w stronę indeksu POLSTR – od końca 2026 r. banki nie będą już oferować kredytów opartych na WIBOR.

W komunikacie z 1 września 2026 r. PKO Bank Polski i PKO Bank Hipoteczny poinformowały, że od 3 września 2026 r. jako pierwsze banki w Polsce będą oferowały nowe kredyty hipoteczne o zmiennym oprocentowaniu opartym na wskaźniku referencyjnym z rodziny wskaźników POLSTR.

Phishing a odpowiedzialność instytucji finansowej. Gdzie kończy się błąd klienta, a zaczyna ryzyko banku?

Stały rozwój usług bankowości elektronicznej idzie w parze z rosnącą aktywnością cyberprzestępców, którzy wykorzystują kolejne metody wyłudzania środków od osób korzystających z bankowości elektronicznej. Dzisiejszy phishing to nie tylko podejrzany link z wiadomością naszpikowaną błędami gramatycznymi. Coraz częściej jest to forma starannie zaplanowanego ataku osób podszywających się pod numer telefonu i strony internetowe znanych instytucji, wywieranie presji czasu oraz przekonywanie, że wszystkie jego działania mają na celu ochronę jego własnych pieniędzy.

  • Nie każda poprawnie wykonana transakcja jest transakcją autoryzowaną
  • Rażące niedbalstwo klienta wymaga czegoś więcej niż samej nieostrożności
  • Największe ryzyko zaczyna się jeszcze przed reklamacją
  • Podsumowanie

Problem zaczyna się wtedy, gdy transakcja z technicznego punktu widzenia została przeprowadzona prawidłowo, ale klient twierdzi, że nigdy nie chciał jej wykonać. Wówczas spór dotyczy nie tylko bezpieczeństwa systemu, lecz także samej autoryzacji transakcji.

Nie każda poprawnie wykonana transakcja jest transakcją autoryzowaną

W praktyce łatwo przyjąć, że skoro do bankowości zalogowano się prawidłowymi danymi, a operację potwierdzono kodem SMS albo w aplikacji mobilnej, klient musiał ją zaakceptować. Ustawa o usługach płatniczych każe jednak oddzielić techniczne uwierzytelnienie (art. 32i u.u.p) od rzeczywistej zgody na konkretną transakcję (art. 40 ust. 1-2 u.u.p.) Zapis systemowy potwierdza użycie instrumentu i danych uwierzytelniających, ale nie rozstrzyga, czy klient działał świadomie i chciał doprowadzić do przelewu na dany rachunek.

Ten aspekt ma kluczowe znaczenie dla rozkładu ciężaru dowodu. W sporze dotyczącym nieautoryzowanej transakcji instytucja finansowa nie może poprzestać na przedstawieniu historii logowania, użycia tokena czy wysłania kodu. Konieczne może być wykazanie szerszego kontekstu, w tym sposobu zatwierdzenia operacji, treści komunikatów, danych urządzenia, adresu IP oraz tego, czy transakcje odbiegały od dotychczasowego zachowania klienta. Im bardziej nietypowa jest sekwencja zdarzeń, tym mniej przekonujące może okazać się stanowisko, że wszystko odbyło się zgodnie z procedurą.

Problem jest szczególnie widoczny przy oszustwach, w których przestępca nie przełamuje zabezpieczeń systemu, lecz nakłania klienta do wykonania potrzebnych czynności. Klient wpisuje kod, instaluje aplikację albo podaje dane, ale robi to w przekonaniu, że blokuje podejrzane przelewy lub zabezpiecza rachunek we współpracy z pracownikiem banku. Z punktu widzenia systemu kolejne etapy mogą wyglądać prawidłowo. Z prawnego punktu widzenia pojawia się jednak pytanie, czy klient rzeczywiście zgodził się na transakcję, której skutkiem było wyprowadzenie środków.

Rażące niedbalstwo klienta wymaga czegoś więcej niż samej nieostrożności

Nie każde nierozsądne zachowanie klienta oznacza rażące niedbalstwo. Pojęcie to ma charakter kwalifikowany i powinno być odnoszone do okoliczności konkretnego przypadku, a nie wyłącznie do końcowego skutku zdarzenia. Znaczenie ma wiek klienta, jego doświadczenie, znajomość bankowości elektronicznej, wcześniejsze ostrzeżenia, sposób działania sprawcy oraz presja, pod którą podejmowane były decyzje. To, co po fakcie wydaje się oczywistym błędem, w chwili ataku może być elementem zaplanowanego scenariusza socjotechnicznego.

Z perspektywy instytucji finansowej ryzykowne jest założenie z góry, że podanie kodu, danych karty albo zainstalowanie aplikacji do zdalnego dostępu przesądza o odpowiedzialności klienta. Takie okoliczności mogą świadczyć o braku ostrożności, lecz nie zawsze wystarczą do wykazania jej rażącego charakteru. Sąd może uwzględnić, że oszust posługiwał się numerem telefonu kojarzonym z bankiem lub organem publicznym, znał część danych klienta i konsekwentnie wzmacniał poczucie zagrożenia. Znaczenie może mieć również to, czy klient był wcześniej informowany o konkretnym sposobie działania przestępców.

Z tego powodu edukacja klientów nie powinna sprowadzać się do zakładki na stronie internetowej i standardowego komunikatu w regulaminie. Ostrzeżenia muszą odpowiadać aktualnym metodom oszustów, trafiać do klientów kanałami, z których rzeczywiście korzystają, i wprost opisywać sytuacje, w których bank nigdy nie poprosi o określone działanie. Z punktu widzenia późniejszego sporu istotne jest także, aby instytucja potrafiła wykazać, kiedy i w jaki sposób taki komunikat został przekazany. Ogólna informacja o zachowaniu ostrożności może nie wystarczyć przy wyspecjalizowanym i wcześniej mało znanym modelu oszustwa.

Największe ryzyko zaczyna się jeszcze przed reklamacją

Sprawy phishingowe pokazują, że bezpieczeństwo nie może być oceniane wyłącznie przez pryzmat tego, czy system dopuścił logowanie i przyjął prawidłowy kod. Znaczenie ma również to, czy potrafił rozpoznać nietypowe zachowanie użytkownika. Seria przelewów wykonywanych w krótkim czasie, nowi odbiorcy, operacje o wysokiej wartości, zmiana urządzenia albo nagłe wykorzystanie produktów kredytowych mogą tworzyć obraz, który powinien uruchomić dodatkową weryfikację. Dopiero ich zestawienie może wskazywać na realne ryzyko oszustwa.

Dodatkowa weryfikacja nie musi oznaczać całkowitego zablokowania bankowości elektronicznej. Może polegać na krótkim wstrzymaniu operacji, kontakcie zwrotnym z klientem albo wyświetleniu komunikatu, który wprost wskazuje odbiorcę i skutek zatwierdzenia. Istotne jest, aby mechanizm nie pytał jedynie, czy klient potwierdza operację, lecz pomagał mu zorientować się, że wykonuje dokładnie tę czynność, przed którą rzekomy pracownik banku miał go chronić. W atakach socjotechnicznych liczy się bowiem nie tylko siła uwierzytelnienia, lecz także odporność całego procesu na manipulację.

Równie ważny jest sposób rozpatrywania reklamacji. Odpowiedź oparta wyłącznie na stwierdzeniu, że system działał prawidłowo, transakcję zatwierdzono właściwym kodem, a bank nie odnotował awarii, może nie odpowiadać na zasadnicze pytania wynikające z ustawy o usługach płatniczych. Osobno należy ocenić, czy transakcja była autoryzowana, czy klient naruszył swoje obowiązki, czy naruszenie miało charakter umyślny lub rażący oraz czy istnieją podstawy do odstąpienia od niezwłocznego zwrotu środków. Każda z tych kwestii wymaga odrębnych ustaleń i osobnego materiału dowodowego.

Podsumowanie

Nie istnieje jeden schemat rozstrzygania wszystkich przypadków phishingu. Są sytuacje, w których zachowanie klienta może uzasadniać przypisanie mu odpowiedzialności, ale wymaga to wykazania konkretnych faktów, a nie tylko wskazania, że użyto prawidłowych danych. Dla banków i innych dostawców usług płatniczych kluczowe staje się więc zachowanie pełnego materiału dotyczącego przebiegu operacji, działania systemów antyfraudowych, komunikacji z klientem i wcześniejszych ostrzeżeń. Taki materiał pozwala odtworzyć rzeczywisty przebieg zdarzenia i zdecydować o granicach odpowiedzialności.

Największym zagrożeniem pozostaje automatyzacja procesu. Poprawność techniczna nie zawsze oznacza świadomą zgodę, a nieostrożność nie zawsze osiąga poziom rażącego niedbalstwa. Instytucje finansowe powinny rozwijać nie tylko zabezpieczenia techniczne, lecz również procedury reagowania, komunikaty autoryzacyjne, mechanizmy wykrywania nagłych, budzących wątpliwość czynności i sposób prowadzenia postępowania reklamacyjnego. W sporach o nieautoryzowane transakcje coraz częściej liczy się nie to, ile zabezpieczeń formalnie funkcjonowało, ale czy były one zdolne zadziałać wobec konkretnego, przewidywalnego sposobu oszustwa.

AI w kancelarii prawnej oczami administracji: cichy motor efektywności

Dyskusja o AI w kancelariach prawnych wciąż często koncentruje się na pracy prawników – automatyzacji analizy dokumentów, researchu czy przygotowywaniu projektów pism.

Z perspektywy operacyjnej widać jednak wyraźnie, że równie istotna – a często bardziej odczuwalna – transformacja zachodzi w obszarze administracji.

To właśnie tam technologia najczęściej styka się z codziennym funkcjonowaniem organizacji.

Administracja w kancelarii to nie tylko wsparcie. To obszar odpowiedzialny za sprawne działanie całego systemu: obieg dokumentów, komunikację z klientami, procesy finansowe, HR oraz koordynację pracy zespołów.

W praktyce oznacza to dużą liczbę powtarzalnych czynności, wysoką odpowiedzialność za jakość i konieczność działania pod presją czasu.

W połowie 2026 roku AI przestaje być już nowością. W wielu kancelariach stała się elementem codziennej pracy, a głównym wyzwaniem nie jest pytanie, czy z niej korzystać, lecz jak robić to efektywnie, bezpiecznie i w sposób przynoszący realną wartość biznesową.

Największe korzyści nadal widoczne są w takich obszarach jak:

  • zarządzanie dokumentacją – automatyczna klasyfikacja dokumentów, wyszukiwanie informacji, weryfikacja danych i wsparcie obiegu dokumentów,
  • komunikacja – przygotowywanie, porządkowanie i podsumowywanie korespondencji oraz wsparcie komunikacji wewnętrznej,
  • finanse i billing – dokładniejsze przypisywanie kosztów, ograniczenie liczby błędów i większa kontrola nad procesami,
  • HR – usprawnienie rekrutacji, onboardingu oraz tworzenia materiałów szkoleniowych i procedur.

Efekty są coraz łatwiejsze do zmierzenia: krótszy czas realizacji zadań, większa spójność procesów, ograniczenie liczby błędów oraz możliwość skoncentrowania się przez pracowników na zadaniach wymagających doświadczenia i podejmowania decyzji.

Najważniejsza zmiana nie dotyczy jednak samej technologii, lecz roli zespołów administracyjnych.

Coraz wyraźniej obserwujemy przesunięcie:

od wykonywania powtarzalnych czynności → do zarządzania procesami, danymi i narzędziami.

Zespoły administracyjne coraz częściej:

  • identyfikują procesy wymagające optymalizacji,
  • współprojektują rozwiązania z działami IT i dostawcami technologii,
  • pełnią rolę łącznika między biznesem, prawnikami i technologią,
  • wspierają rozwój standardów wykorzystania AI w organizacji,
  • mają realny wpływ na efektywność operacyjną kancelarii.

Jednocześnie doświadczenia ostatnich kilkunastu miesięcy pokazują, że największym wyzwaniem nie jest już sama technologia.

Znacznie większego znaczenia nabrały kwestie takie jak:

  • budowanie kompetencji związanych z wykorzystaniem AI,
  • tworzenie spójnych zasad i standardów korzystania z narzędzi,
  • bezpieczeństwo i poufność danych,
  • odpowiedzialność za jakość rezultatów generowanych przez AI,
  • skuteczne zarządzanie zmianą w organizacji.

Dlatego dziś kluczowe pytanie nie brzmi już: „Czy wdrażamy AI?”, lecz: „Jak wykorzystać AI w sposób odpowiedzialny, bezpieczny i zgodny z celami biznesowymi kancelarii?”

Z perspektywy operacyjnej najlepiej sprawdzają się wdrożenia, które:

  • rozpoczynają się od konkretnych, mierzalnych procesów,
  • angażują zespoły administracyjne w projektowanie rozwiązań,
  • łączą perspektywę biznesową, operacyjną i technologiczną,
  • uwzględniają aspekty bezpieczeństwa, zgodności i zarządzania zmianą,
  • traktują AI jako element długofalowego rozwoju organizacji, a nie jednorazowy projekt technologiczny.

AI nie eliminuje roli administracji. Wręcz przeciwnie – wzmacnia jej znaczenie.

Zespoły wsparcia coraz częściej stają się partnerem biznesowym odpowiedzialnym nie tylko za sprawność operacyjną, ale również za rozwój procesów, wdrażanie innowacji i budowanie przewagi konkurencyjnej kancelarii.

To właśnie od jakości tych działań w coraz większym stopniu zależy, jak efektywnie, bezpiecznie i skalowalnie funkcjonuje nowoczesna kancelaria.

I choć ta zmiana rzadko trafia na pierwsze strony branżowych publikacji, to właśnie ona w dużej mierze decyduje o tym, które organizacje potrafią najlepiej wykorzystać potencjał sztucznej inteligencji.

Do kogo należy wnieść wniosek o dostęp do akt – sąd/nadzorca?

Jaki jest okres oczekiwania na zatwierdzenie takiego wniosku?

W dobie informatyzacji postpowania restrukturyzacyjnego, której momentem zwrotnym było uruchomienie Krajowego Rejestru Zadłużonych w roku 2021, znaczna część procedur została przeniesiona do systemu teleinformatycznego. Konsekwencją tego było również umieszczanie tam akt postępowania, do których dostęp mają od tego momentu uczestnicy, którzy uzyskali dostęp do ich przeglądania. Na pytanie do kogo należy kierować wnioski o dostęp do akt postępowania, odpowiedź może się okazać zróżnicowana w zależności od etapu postępowania, a także trybu, w którym jest prowadzone.

Punktem wyjścia jest moment złożenia wniosku o zatwierdzenie układu przez dłużnika. Przed złożeniem powyższego wniosku akta postępowania prowadzi nadzorca układu (zarządca), zaś po jego złożeniu wniosek winno się składać do Sędziego-komisarza. Innym zagadnienie jest poprawne wskazanie adresata wniosku. W postępowaniu o zatwierdzenie układu, postępowaniu układowym, a także przyspieszonym postępowaniu układowym wniosek o dostęp do akt należy kierować do nadzorcy układu, zaś w postępowaniu sanacyjnym na drodze wyjątku organem właściwym do rozpoznania wniosku jest sąd. Wszystkie czynności należy dokonywać na dedykowanym formularzu w KRZ, udostępnionym dla użytkowników zalogowanych w zakładce „Nowy wniosek”. Warto tu zaznaczyć, że dostęp do akt w formie elektronicznej nie podlega opłacie sądowej.

Przepisy restrukturyzacyjne nie wskazują konkretnego terminu na rozpatrzenie wniosku. Mimo iż dostęp do akt powinien zostać przyznany niezwłocznie, terminy mogą ulec wydłużeniu. Ważne jest w takich sytuacjach, aby pozostawać w kontakcie z nadzorcą celem przyspieszenia procesu. Analogicznie sądowe Biura Obsługi Interesanta również powinny być zawiadamiane o sytuacji, co może zapobiec przewlekłości.