Czy kancelaria prawna powinna podążać za „modą”?

Jeszcze kilka lat temu większość dokumentów była przechowywana w segregatorach, spotkania odbywały się wyłącznie w kancelarii, a podpisanie umowy wymagało osobistej obecności stron. Dziś świat wygląda zupełnie inaczej. Pojawia się więc pytanie: czy kancelaria prawna powinna podążać za „modą”, czy raczej pozostać przy sprawdzonych rozwiązaniach?

Odpowiedź jest prostsza, niż mogłoby się wydawać. Nie chodzi o podążanie za modą. Chodzi o podążanie za zmianami, które realnie wpływają na sposób funkcjonowania klientów i biznesu.

Cyfrowe dokumenty – nowy standard

Coraz więcej przedsiębiorstw rezygnuje z papierowego obiegu dokumentów. Umowy, pełnomocnictwa, raporty czy dokumentacja korporacyjna funkcjonują w formie elektronicznej. Dzięki temu dostęp do informacji jest szybszy, bezpieczniejszy i bardziej efektywny. Nowoczesna kancelaria nie powinna być jedynie odbiorcą tych zmian. Powinna aktywnie wspierać klientów w cyfrowym zarządzaniu dokumentacją oraz dostosowywać własne procesy do współczesnych standardów.

Spotkania online – oszczędność czasu i większa dostępność

Pandemia przyspieszyła rozwój pracy zdalnej, ale spotkania online pozostały z nami na stałe. Klienci oczekują dziś możliwości konsultacji bez konieczności dojazdu do kancelarii. Wideokonferencje pozwalają szybciej reagować na potrzeby klientów, prowadzić rozmowy z partnerami biznesowymi z różnych miast i krajów oraz efektywniej zarządzać czasem. Nie zastępują wszystkich spotkań osobistych, ale stanowią ważne uzupełnienie nowoczesnej obsługi prawnej.

Sztuczna inteligencja w kancelarii

AI budzi wiele emocji. Jedni widzą w niej zagrożenie, inni ogromną szansę. W praktyce sztuczna inteligencja nie zastąpi prawnika, ale może znacząco wspierać jego pracę. Analiza dokumentów, wyszukiwanie informacji, przygotowywanie projektów pism czy porządkowanie danych – to obszary, w których nowoczesne narzędzia mogą zwiększyć efektywność działania kancelarii. Dzięki temu prawnicy mogą poświęcić więcej czasu na to, co najważniejsze: strategię, analizę ryzyka i indywidualne doradztwo dla klienta.

Systemy zarządzania kancelarią

Rosnąca liczba spraw, dokumentów i terminów sprawia, że tradycyjne metody organizacji pracy często przestają być wystarczające. Systemy do zarządzania kancelarią umożliwiają kontrolę nad obiegiem dokumentów, harmonogramami, komunikacją z klientami oraz bezpieczeństwem danych. To nie tylko wygoda, ale również większa przejrzystość procesów i wyższa jakość obsługi.

Świat się zmienia. Klienci również.

Dzisiejszy klient oczekuje szybkiej komunikacji, łatwego dostępu do informacji i sprawnej obsługi. Nie oznacza to rezygnacji z profesjonalizmu czy relacji opartych na zaufaniu. Oznacza natomiast konieczność wykorzystania narzędzi, które odpowiadają na współczesne potrzeby.

Nowoczesna kancelaria prawna nie podąża za modą. Podąża za rzeczywistością. Łączy wiedzę prawniczą z technologią, zachowując przy tym to, co w zawodzie prawnika najważniejsze – odpowiedzialność, doświadczenie i zaufanie. Bo choć technologie zmieniają sposób pracy, fundamenty dobrej obsługi prawnej pozostają niezmienne.

Czy Nadzorca Układu powinien przysłać upoważnienia dla pracowników swojej kancelarii?

Czy Nadzorca Układu powinien przysłać upoważnienia dla pracowników swojej kancelarii, którzy zajmują się daną sprawą, abyśmy mogli bezpośrednio z nimi się kontaktować?

Czy też upoważnienie dla danego Nadzorcy Układu obejmuje też jego pracowników i kolejne pełnomocnictwa nie są wymagalne?

Stosownie do art. art. 104 ust. 3 Prawa Bankowego to dłużnik upoważnia Bank do przekazania informacji objętych tajemnicą bankową wskazanej przez siebie osobie lub jednostce organizacyjnej.
Dysponentem tajemnicy bankowej jest więc dłużnik i to wyłącznie on decyduje komu przekazać określone informację objęte tajemnicą.
W przypadku jeżeli upoważnienie wskazuje konkretną osobę, nie obejmuje ono innych osób, nawet przez tą osobę zatrudnionych, jeżeli upoważnienie wskazuje Nadzorcę Układu to jedynie on może takie informacje uzyskać, możliwe jest ewentualnie wskazanie na upoważnienie więcej niż jednej osoby, jednakże także kolejne osoby powinny być wskazane z imienia i nazwiska. Inną możliwością jest wystawianie upoważnień wskazujących kolejne osoby jako uprawnione do uzyskania informacji.
W przypadku jednostki organizacyjnej dane mogą uzyskać osoby uprawnione do jej reprezentacji, zakres ten może więc być szerszy, w takim przypadku udzielenie informacji przez bank wymagałoby nie tylko uzyskania upoważnienia do przekazania informacji ale wykazanie też przez osobę, która chciałaby takie informacje uzyskać umocowania w imieniu danej jednostki organizacyjnej.

Czy w przypadku otwarcia kolejnego postępowania w stosunku do tego samego dłużnika każdorazowo powinniśmy prosić Nadzorcę Układu o upoważnienie?

Czy w przypadku otwarcia kolejnego postępowania w stosunku do tego samego dłużnika każdorazowo powinniśmy prosić Nadzorcę Układu o upoważnienie, czy musi mieć ono określoną formę?

Jeśli tak, to jaką? Jakie dane powinny być w nim zawarte?

Stosownie do art. 36 ust. 2 Prawa Restrukturyzacyjnego dłużnik, który zawarł umowę z nadzorcą układu powinien udzielić mu pełnych i zgodnych z prawdą informacji w celu wykorzystania w postępowaniu restrukturyzacyjnym oraz udostępnić dokumenty dotyczące swojego majątku i zobowiązań, informacje te udzielane są pod rygorem odpowiedzialności karnej. W zakres tych informacji mogą wchodzić informacje o rachunkach bankowych dłużnika i historii transakcji. Generalnie więc to dłużnik powinien dostarczyć Nadzorcy układu najważniejsze informacje.

Nadzorca układu nie został objęty dyspozycją znowelizowanego art. 104 ust. 2 pkt 4c) Prawa Bankowego zgodnie z którym następuje obowiązek zachowania tajemnicy bankowej nie dotyczy przypadków udzielenie informacji objętych tajemnicą bankową nadzorcy sądowemu albo zarządcy wyznaczonym w postępowaniu restrukturyzacyjnym prowadzonym wobec podmiotu, którego te informacje dotyczą, w zakresie niezbędnym do wykonywania czynności w tym postępowaniu.

W związku z powyższym w celu uzyskania dostępu do informacji objętych tajemnica bankową dłużnik powinien upoważnić bank do przekazania określonych informacji wskazanej przez siebie osobie lub jednostce organizacyjnej.

Upoważnienie powinno zawierać dokładne dane dłużnika, dane osoby lub jednostki organizacyjnej, której udziela upoważnienia oraz zakres danych do przekazania których bank jest upoważniony przez dłużnika.

Prawo bankowe nie wymaga wprawdzie formy pisemnej upoważnienia (używa zwrotu, że powinno być udzielone „na piśmie”) jednakże dla ewentualnych celów dowodowych, w celu wykazania faktu udzielenie upoważnienia i jego zakresu powinno ono zostać udzielone w formie pisemnej. W przypadku udzielenia upoważnienia w formie elektronicznej powinno ono zostać zapisane przez bank na informatycznym nośniku danych, tj. materiale lub urządzeniu służącym do zapisywania, przechowywania i odczytywania danych w postaci cyfrowej.

W przypadku otwarcia kolejnego postępowania wobec dłużnika powinien on udzielić bankowi kolejnego upoważnienia do przekazania określonych informacji, upoważnienie jest bowiem wyjątkiem od ogólnej zasady zachowania w tajemnicy wszystkich informacji dotyczących czynności bankowej.

Obejmowanie upoważnieniem kolejnych postępowań zbliżało by je do formy upoważnienia blankietowego, co jest niedopuszczalne, Ponadto skoro zgodnie z art. 104 ust. 2 pkt. 4c) Prawa Bankowego nadzorcy sądowemu albo zarządcy wyznaczonym w postępowaniu restrukturyzacyjnym udziela się informacji w zakresie niezbędnym do wykonywania czynności w tym postępowaniu, to jest to wskazówka, że ewentualne upoważnienie nie powinno obejmować dalszych postępowań.

Nowy wyrok TSUE: początek biegu przedawnienia roszczeń banku

Wyrok TSUE z 2 lipca 2026 r. w sprawach C-261/25 i C-262/25 odpowiada na pytanie, od kiedy należy liczyć termin przedawnienia roszczenia banku o zwrot kapitału w sytuacji, gdy konsument kwestionuje umowę kredytu, zmierzając do ustalenia jej nieważności.

Trybunał wskazał, że prawo unijne nie sprzeciwia się przyjęciu, iż termin ten biegnie od dnia, w którym konsument po raz pierwszy zakwestionował wobec banku związanie postanowieniami umowy – a nie chociażby od dnia udostępnienia konsumentowi kapitału.

Co istotne – data początkowa biegu przedawnienia może w praktyce przesądzać o tym, czy bank będzie mógł skutecznie dochodzić zwrotu wypłaconych środków, czy też jego roszczenie zostanie uznane za przedawnione.

TSUE przypomniał przy tym, że ochrona konsumenta przewidziana w dyrektywie 93/13 nie funkcjonuje w oderwaniu od podstawowych zasad prawa cywilnego i musi godzona z zasadą proporcjonalności, pewności prawa oraz zasadą bezpodstawnego wzbogacenia wynikającą z art. 405 k.c.

Jeżeli umowa okazuje się nieważna, rozliczenie powinno zmierzać do wzajemnego rozliczenia spełnionych świadczeń z zachowaniem równowagi stron. Konsument może dochodzić zwrotu świadczeń spełnionych na rzecz banku, ale bank nie powinien być pozbawiony możliwości dochodzenia zwrotu kapitału, który faktycznie wypłacił.

Z perspektywy banków wyrok wzmacnia argumentację, że roszczenie o zwrot kapitału nie powinno być oceniane tak, jakby mogło przedawnić się zanim bank realnie dowiedział się, że konsument kwestionuje skuteczność umowy – to dopiero moment zakwestionowania umowy daje bankowi jasny sygnał, że może powstać potrzeba dokonania wzajemnych rozliczeń.

To rozstrzygnięcie pokazuje, że ochrona konsumenta ma usuwać skutki nieuczciwych postanowień, ale nie powinna prowadzić do sytuacji, w której jedna ze stron zatrzymuje świadczenie bez podstawy prawnej.

Gardocki i Partnerzy z 6 nagrodami w 24. Rankingu Kancelarii Prawniczych Rzeczpospolitej 2026

W 24. rankingu Kancelarii Prawniczych organizowanym przez Rzeczpospolitą kancelaria Gardocki i Partnerzy otrzymała:

🔸️ tytuł Lidera w kategorii „Prawo bankowe i finansowe”

A ponadto:

🔸️ Rekomendację w kategorii „Nieruchomości”

🔸️ Rekomendację w kategorii „Prawo budowlane”

🔸️ Rekomendację w kategorii „Restrukturyzacje i upadłości”

🔸️ Rekomendację indywidualną dla prof. UW dr hab. Sylwestra Gardockiego w kategorii „Nieruchomości”

🔸️ Rekomendację indywidualną dla prof. UW dr hab. Sylwestra Gardockiego w kategorii „Prawo bankowe i finansowe”

Informacje na temat rankingu dostępne są na stronie Rzeczpospolitej: https://rankingkancelarii.rp.pl/ 

 

Problemy spadkobierców: wina banków czy nieznajomość przepisów?

Spadkobiercy załatwiający w bankach formalności po śmierci bliskiej osoby natrafiają na szereg trudności. Według Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, źródłem problemów mogą być nieprecyzyjne procedury samych banków. Część prawników zgadza się z tą oceną, są jednak głosy przeciwne, według których ciężko winić instytucje finansowe za to, że te przestrzegają powszechnie obowiązujących przepisów i zawartych przez siebie umów.

Łukasz Grzegorczyk, adwokat w Gardocki i Partnerzy Adwokaci i Radcowie Prawni zaznacza w rozmowie z prawo.pl, że z momentem śmierci posiadacza rachunku bankowego wygasa zarówno umowa prowadzenia rachunku, jak i pełnomocnictwa do rachunku. Z kolei zgromadzone na rachunku środki są objęte wspólnością majątku spadkowego aż do momentu działu spadku. Prawo bankowe nakłada obowiązek dołożenia szczególnej staranności w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa zgromadzonych pieniędzy. Banki, które go nie dochowają, mogą narazić się na odpowiedzialność odszkodowawczą.

Część kwestii „irytujących” spadkobierców jest właśnie pokłosiem powyższych ogólnie zarysowanych zasad i standardów – mówi mec. Grzegorczyk.

– Konieczność przedstawienia bankowi postanowienia sądu o nabyciu spadku lub aktu poświadczenia dziedziczenia jest praktyką, która leży w interesie wszystkich spadkobierców. Pozwala bowiem w sposób nie budzący wątpliwości zidentyfikować osoby uprawnione do składników majątkowych wchodzących w skład spadku – dodaje.

Jak tłumaczy, niezbędna bywa też blokada rachunku – zwłaszcza w sytuacji, gdy relacje rodzinne są skomplikowane, a część bliskich dysponuje kartą płatniczą zmarłego lub zna dane logowania do jego bankowości internetowej.

„Odstąp od umowy tutaj” – nowe przepisy jeszcze nie teraz

Przedsiębiorcy, którzy zawierają umowy przez internet, będą musieli umożliwić konsumentom odstąpienie od umowy za pomocą funkcji „odstąp od umowy tutaj” lub równoważnej. Wiąże się to ze zmianą interfejsu strony www. Zapowiadane wprowadzenie tego obowiązku już od 19 czerwca 2026 r. wydaje się jednak nierealne – zwłaszcza że stosowny projekt ustawy został przez rząd wycofany. Przed zmianami nie ma już jednak odwrotu.

Obowiązek udostępnienia funkcji prostego odstąpienia od umowy wynika z dyrektywy 2023/2673. Jej implementacja wymaga punktowych zmian w ustawie o prawach konsumentów. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów proponował, by nie pisać w tym celu projektu nowego aktu prawnego, tylko dołączyć stosowne przepisy do procedowanego już projektu ustawy o kredycie konsumenckim (UC82).

Rozwiązanie to dotyczy wszystkich rodzajów umów zawieranych na odległość, a nie tylko usług finansowych – zastrzegł w uzasadnieniu projektu UOKiK.

Wprowadzenie tych przepisów będzie oznaczać konieczność „przemeblowania” interfejsów przez e-sklepy i inne podmioty z sektora e-commerce. – Nie jest to wyłącznie kwestia kosmetycznej zmiany, lecz kolejny przykład regulacji, która wchodzi bezpośrednio w procedurę sprzedaży online, aplikacji mobilnych i obsługi posprzedażowej – zwraca uwagę Joanna Świątek, radca prawny w Gardocki i Partnerzy Adwokaci i Radcowie Prawni w rozmowie z prawo.pl.

Mniej biurokracji u konserwatora zabytków, ale rewolucji nie będzie

Milcząca zgoda zamiast pozwolenia konserwatorskiego. To główna zmiana, którą przewiduje nowela obowiązująca od 3 czerwca. Eksperci podkreślają, że to zdecydowanie za mało, a rząd zapowiada kolejne uproszczenia.

Procedury towarzyszące pracom budowlanym przy zabytkach są czasochłonne i bardzo zbiurokratyzowane. Ma się to zmienić od 3 czerwca. Prawnicy chwalą zmiany, ale podkreślają, że to żadna rewolucja. Nowe przepisy nie rozwiązują bowiem wszystkich problemów. Duże nadzieje eksperci wiążą z kolejną nowelizacją, nad którą obecnie pracuje rząd. Będą to kolejne zmiany dotyczące pozwoleń konserwatorskich.

Marcina Malinowskiego, adwokata w Gardocki i Partnerzy Adwokaci i Radcowie Prawni, też cieszą nowe przepisy dotyczące usuwania drzew i krzewów na nieruchomościach wpisanych do rejestru zabytków. Powinny ograniczyć dublowanie procedur i skrócić czas załatwiania spraw.

Mec. Marcin Malinowski postuluje rozważenie dalszych działań zwiększających przewidywalność procedur konserwatorskich. – Ta nowelizacja zmierza do ograniczenia nadmiernego formalizmu i przyspieszenia postępowań, jednak w praktyce wielu potencjalnych inwestorów nadal będzie rezygnować z ratowania zabytków z obawy przed długimi procedurami administracyjnymi. Im bardziej przejrzyste będą reguły współpracy z organami ochrony zabytków, tym większa szansa, że więcej obiektów zostanie odrestaurowanych i przywróconych do użytkowania zamiast stopniowo popadać w ruinę – twierdzi adwokat w rozmowie z Dziennikiem Gazeta Prawna.

Obrót przedawnionymi długami. SN rozstrzygnie, czy jest legalny

Handel przedawnionymi długami jest obecnie możliwy pod warunkiem, że konsument złoży oświadczenie o zrzeczeniu się zarzutu przedawnienia. Sąd Najwyższy rozstrzygnie, czy takie zrzeczenie jest w praktyce skuteczne.

SN odpowie na pytanie Sądu Okręgowego w Poznaniu, czy konsument może zrzec się zarzutu przedawnienia. Okazuje się, że nie jest to oczywiste, gdyż przepisy są w tym zakresie niejasne. A skala problemu jest duża. W praktyce chodzi bowiem o masową windykację zobowiązań wynikających np. z zaciągania krótkoterminowych pożyczek pozabankowych, potocznie nazywanych chwilówkami. Korzystna dla konsumentów uchwała SN ograniczyłaby handel przedawnionymi długami. Gdyby jednak SN podjął inną decyzję, obrót nimi przybrałby jeszcze większą skalę niż ma to miejsce obecnie.

Niespłacona pożyczka

Do SO w Poznaniu trafiła sprawa umowy pożyczki z 2013 r., której pozwana (konsumentka) nie spłaciła, a w 2017 r. doszło do jej cesji na powoda. Trzy lata później, tj. w 2020 r. pozwana podpisała oświadczenie o uznaniu długu i spłacie w ratach, ale nie wywiązała się z tego. W efekcie wierzyciel skierował pozew do Sądu Rejonowego w Środzie Wielkopolskiej, który powództwo oddalił. Uznał, że roszczenie jest przedawnione, bo 3-letni termin przedawnienia upłynął w 2017 r. Podkreślił, że jego zdaniem oświadczenie pozwanej o uznaniu długu nie mogło wywołać skutków prawnych, gdyż konsumentka nie mogła w ten sposób skutecznie zrzec się zarzutu przedawnienia, nie do końca też wiedziała, co podpisuje.

W apelacji do poznańskiego SO powód zarzucił złą interpretację art. 117 par. 2[1] kodeksu cywilnego. Według niego przepis ten nie zakazuje zrzeczenia się zarzutu przedawnienia przez konsumenta, a jedynie wyłącza możliwość dochodzenia wobec niego przedawnionych roszczeń. Nie zgodził się też z sądem rejonowym, że oświadczenie nie wywołuje skutków prawnych. Jego treść była jasna i jednoznacznie wyrażała wolę pozwanej, w tym zrzeczenie się zarzutu przedawnienia oraz chęć spłaty długu. Sam brak pełnego zrozumienia skutków prawnych nie powinien podważać skuteczności oświadczenia. Jego podpisanie świadczy o świadomości istnienia zobowiązania, co prowadzi do przerwania biegu przedawnienia lub zrzeczenia się zarzutu przedawnienia.

W tym stanie rzeczy SO nabrał wątpliwości, czy konsument może zrzec się zarzutu przedawnienia. W doktrynie istnieją dwa przeciwstawne poglądy w tej sprawie. Oba są logicznie uzasadnione. W rozpatrywanej sprawie SR przyjął, że konsument nie może zrzec się zarzutu przedawnienia, co doprowadziło do oddalenia powództwa. To stanowisko jednak nie jest oczywiste dla SO.

Poznański sąd odwołał się do historii przepisów o przedawnieniu. Regulacje te wielokrotnie się zmieniały. Przypomniał, że obecnie roszczenie wobec konsumenta, jeżeli się przedawniło, nie może być skutecznie dochodzone. Sporne jest jednak, czy oznacza to także zakaz zrzeczenia się zarzutu przedawnienia. Część doktryny uważa, że konsument nie ma takiej możliwości, ponieważ ochrona działa z mocy prawa. Inni wskazują, że możliwe jest dobrowolne zrzeczenie się tego zarzutu jako przejaw swobody umów i autonomii woli.

Rozbieżności te powodują różne interpretacje w praktyce sądowej. Z tego względu SO uznał, że w sprawie występuje istotne zagadnienie prawne i postanowił skierować je do rozstrzygnięcia przez SN.

Kulawa nowelizacja kodeksu cywilnego

Prawnicy uważają, że takich wątpliwości by nie było, a firmy windykacyjne nie wymuszałyby podpisywania oświadczeń o zrzeczeniu się zarzutu przedawnienia, gdyby nie nowelizacja kodeksu cywilnego z 2018 r.(Dz.U. z 2018 r. poz. 1104).

– Wątpliwość sądu pytającego jest skutkiem ubocznym tej nowelizacji. Jej celem było nakazanie sądom uwzględniania przedawnienia roszczenia przeciwko konsumentowi, nawet jeżeli on sam nie zgłosił zarzutu przedawnienia – przypomina dr Tomasz Ludwik Krawczyk, adwokat z GKR Legal.

Wcześniej art. 117 k.c. mówił, że po upływie okresu przedawnienia dłużnik może „uchylić się od zaspokojenia” roszczenia, „chyba że zrzeka się korzystania z zarzutu przedawnienia”. Po nowelizacji z 2018 r.pojawił się zapis, że po upływie okresu przedawnienia „nie można domagać się zaspokojenia roszczenia”. W przepisie nie ma już nic na temat zrzeczenia się przedawnienia.

– Wejście w życie art. 117 par. 2[1] doprowadziło do dwoistości konstrukcji przedawnienia, ponieważ w obrocie niekonsumenckim dłużnik może skorzystać z zarzutu lub się go zrzec. W sprawach przeciwko konsumentowi to sąd ma jednak obowiązek badać przedawnienie z urzędu, a konsument przestaje być dysponentem zarzutu – komentuje Kinga Zarzecka, aplikantka adwokacka w Gardocki i Partnerzy Adwokaci i Radcowie Prawni. W konsekwencji stosowanie tego przepisu do konsumenta – zdaniem naszej rozmówczyni – jest wątpliwe i co do zasady przyjmuje się, że konsument nie może się go skutecznie zrzec (gdyż dysponentem zarzutu jest nie on, a sąd), a podpisana przez niego klauzula zrzeczenia się nie powinna automatycznie przywracać roszczeniu zaskarżalności.

Jednocześnie sprawa nie jest oczywista. A to dlatego, że ochrona konsumenta nie może oznaczać całkowitego odebrania mu autonomii (np. jak to jest w przypadku osoby ubezwłasnowolnionej całkowicie), zwłaszcza gdy świadome oświadczenie o rezygnacji ze skutków przedawnienia jest chociażby elementem realnej ugody i daje mu konkretne korzyści w postaci np. rozłożenia długu na raty, redukcji kosztów albo zakończenia sporu.

Granice ochrony konsumenta

W opinii dr Huberta Zielińskiego, radcy prawnego, doradcy restrukturyzacyjnego w Filipiak Babicz Legal & Tax., SO stawia pytanie o granice ochrony konsumenta po nowelizacji k.c.z 2018 r., której celem było przecież zwiększenie ochrony konsumentów.

– Wprowadzono wtedy zasadę, że po upływie terminu przedawnienia nie można dochodzić roszczeń przeciwko konsumentom, a sąd uwzględnia przedawnienie z urzędu. Rozwiązanie to miało chronić konsumentów, którzy często nie znają swoich praw i nie wiedzą, jak działa przedawnienie. Wpisuje się ono w szerszy trend ochrony konsumenta jako „słabszej” strony umowy w relacji z przedsiębiorcą – tłumaczy dr Zieliński.

Z jego doświadczenia wynika, że konsumenci często nie są świadomi swoich praw i pod wpływem wierzycieli podpisują różne dokumenty, nie rozumiejąc ich skutków. Po czasie trudno ustalić zaś, dlaczego dana osoba podpisała taki dokument i czy wiedziała, co to oznacza.

– Gdybym miał zamiast SN odpowiedzieć na pytanie poznańskiego SO, uznałbym, że ustawodawca nowelizacją z 2018 r. uniemożliwił konsumentom skuteczne zrzeczenie się zarzutu przedawnienia. W mojej ocenie zmiana przepisów miała chronić konsumentów przed negatywnymi skutkami nieznajomości prawa, co powinno obejmować nie tylko sytuacje, w których konsument nie korzysta z przysługujących mu uprawnień, ale także te, gdy za namową wierzyciela podejmuje działania na swoją niekorzyść – podkreśla dr Hubert Zieliński.

Z kolei Kinga Zarzecka zauważa, że od odpowiedzi SN zależeć będzie praktyka ugód konsumenckich, spraw windykacyjnych, obrotu wierzytelnościami i pozwów dotyczących dawnych zobowiązań.

Część prawników uważa, że obecnie konsument może skutecznie zrzec się zarzutu przedawnienia swoich długów.

– Przychylam się do stanowiska tych przedstawicieli nauki prawa, którzy uznają, że taka czynność jest możliwa i skuteczna oraz może nastąpić w ramach jednostronnej czynności prawnej konsumenta – mówi Wojciech Wandzel, adwokat w KKG Legal.

Nie ma on wątpliwości, że dopuszczalne jest wyłączenie skutku upływu terminu przedawnienia w umowie z wierzycielem (w tym w ugodzie), w której przywrócona zostanie zaskarżalność roszczenia.

– Nie widzę też podstaw do apriorycznego uznania oświadczenia konsumenta za abuzywne, skoro to oświadczenie wyraża wolę konsumenta ukierunkowaną na rezygnację z „dobrodziejstwa” przedawnienia, a w świetle wykładni Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej dyrektywa 93/13 statuuje zasadę, że konsument może zrzec się ochrony, którą przyznaje mu dyrektywa pod warunkiem, że jest tego świadomy, a swoją zgodę wyraża bez przymusu – podkreśla mec. Wandzel. Prawnik uważa też, że uchwała SN raczej nie będzie miała wpływu bezpośredniego na spory z tytułu sankcji kredytu darmowego.

Wojciech Bochenek, radca prawny, wspólnik zarządzający w Bochenek, Ciesielski i Wspólnicy Kancelaria Adwokatów i Radców Prawnych także stoi na stanowisku, że obowiązujące przepisy nie zabraniają konsumentowi zrzeczenia się zarzutu przedawnienia.

– Jednakże składając takie oświadczenie konsument musi być w pełni świadomy skutków i konsekwencji, jakie będą się tym wiązać. Jeżeli oświadczenie takie jest złożone na wzorcu umownym przygotowanym przez przedsiębiorcę dodatkowo musi on zrealizować ciążący na nim obowiązek informacyjny względem konsumenta. Istotne będzie zweryfikowanie czy konsument otrzymał od przedsiębiorcy pełny zakres informacji o skutkach prawnych i finansowych jakie wiążą się ze zrzeczeniem się zarzutu przedawnienia – akcentuje mec. Wojciech Bochenek.

Także dr Tomasz Ludwik Krawczyk ma nadzieję, że SN nie pozbawi konsumenta prawa do zrzeczenia się zarzutu przedawnienia. Jego zdaniem bowiem trudno jest bronić poglądu, że pozbawienie konsumenta uprawnienia do korzystania lub niekorzystania z zarzutu miałoby służyć jego ochronie – uważa prawnik.

Kolejny sąd pyta TSUE o sankcję kredytu darmowego

Czy sankcja kredytu darmowego powinna być dla konsumenta dostępna przez rok od wypłacenia mu pieniędzy przez bank, czy może rok od spłaty ostatniej raty – taką wątpliwość podnosi krakowski sąd, który zadał TSUE kolejne trzy pytania prejudycjalne. Sąd prosi też o doprecyzowanie tez postawionych przez unijnych sędziów w ubiegłotygodniowym wyroku w sprawie C-744/24, dotyczącym liczenia odsetek i rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania. Nic dziwnego, gdyż prawnicy mają rozbieżne poglądy, jak powinno w tej kwestii wyglądać w Polsce orzecznictwo.

Z punktu widzenia sporów sądowych wyrok ma szczególne znaczenie dla stosowania SKD. Jeżeli umowa przewiduje naliczanie odsetek od skredytowanych kosztów, może to zostać uznane za naruszenie obowiązków informacyjnych i prowadzić do zastosowania wspomnianej sankcji, a co za tym idzie, konsument zobowiązany będzie do zwrotu wyłącznie wypłaconego kapitału, bez odsetek i innych kosztów – uważa Łukasz Reiss, radca prawny w Gardocki i Partnerzy Adwokaci i Radcowie Prawni.

Jego zdaniem, wyrok TSUE może zatem stanowić podstawę do kwestionowania wielu umów kredytów gotówkowych oraz innych kredytów konsumenckich, w których prowizje, ubezpieczenia lub opłaty zostały doliczone do kwoty kredytu i objęte oprocentowaniem.

W konsekwencji należy oczekiwać wzrostu liczby sporów dotyczących SKD oraz konieczności dostosowania konstrukcji produktów kredytowych do wskazań wynikających z wyroku – konkluduje mec. Reiss.