Szersza ochrona trybów zamówień publicznych [NOWE PRAWO 2024]

Najnowsze przepisy Kodeksu karnego objęły szeroką ochroną organizatorów przetargów, już nie tylko publicznych. Ustawodawca zmienił przepisy tak, by nadążały za zmieniającą się rzeczywistością dotyczącą przetargów. Od października 2023 r. odpowiedzialność karna grozi nawet w przypadku zakłócania aukcji. O zmianach piszą adwokatki – Alicja Syroka i Gabriela Dąbrowska z Gardocki i Partnerzy Adwokaci i Radcowie Prawni.

Nowe brzmienie art. 305 k.k.

Od 1 października 2023 r. istotne zmiany wprowadzono do znamion przestępstwa zakłócania przetargu skryminalizowanego w art. 305 k.k. i jego pochodnych. Brzmienie tego przepisu jest następujące.

Art. 305. § 1. Kto utrudnia lub udaremnia przetarg albo postępowanie o udzielenie zamówienia publicznego, działając na szkodę właściciela mienia, osoby lub instytucji, na rzecz której przetarg jest dokonywany bądź która prowadzi postępowanie, albo na szkodę interesu publicznego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

§ 2. Kto, w celu wywarcia bezprawnego wpływu na wynik trwającego lub przygotowywanego przetargu lub postępowania o udzielenie zamówienia publicznego, wchodzi w porozumienie z inną osobą, przekazuje lub rozpowszechnia informacje lub przemilcza istotne okoliczności, działając na szkodę właściciela mienia, osoby lub instytucji, na rzecz której przetarg jest lub ma być dokonywany bądź która prowadzi lub ma prowadzić postępowanie, albo na szkodę interesu publicznego, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

§ 3. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 lub 2 w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

Forma podstawowa i kwalifikowana przestępstwa

Wprowadzone przez ustawodawcę zmiany doprowadziły do powstania formy podstawowej i kwalifikowanej przestępstwa, przy czym kwalifikacja następuje poprzez znamię działania w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Sprawca działający w celu osiągnięcia korzyści majątkowej naraża się na ryzyko odpowiedzialności karnej w postaci kary pozbawienia wolności od 6 miesięcy do nawet 8 lat. Jest to znaczące zaostrzenie biorąc pod uwagę, że w formie podstawowej grozi kara pozbawienia wolności do lat 3 w przypadku utrudniania lub udaremniania, a w przypadku zmowy (art. 305 § 2 k.k.) od 3 miesięcy do 5 lat.

Należy zwrócić uwagę, że usunięcie znamienia osiągnięcia korzyści majątkowej z formy podstawowej prowadzić będzie do ułatwienia pracy organom ścigania. Z pewnością większość czynów zabronionych powiązanych z zamówieniami publicznymi podejmowanych jest właśnie w celu osiągnięcia korzyści finansowej, zatem realne zagrożenie karą za omawiane przestępstwo w większości przypadków jego popełnienia faktycznie wzrosło aż do 8 lat pozbawienia wolności.

Szersza ochrona

Nie można pominąć okoliczności, że w wersji sprzed 1 października 2023 r. omawiany przepis wprowadzał odpowiedzialność karną tylko w przypadku utrudniania lub udaremniania przetargu publicznego, natomiast obecnie dotyczy nie tylko przetargu, ale też postępowania o udzielenie zamówienia publicznego. Jak czytamy w uzasadnieniu do projektu ustawy zmiana ta wynika z konieczności dostosowania treści przepisu do istniejących w prawodawstwie instytucji – nie istnieje bowiem prawne pojęcie „przetargu publicznego”[1].Obecnie zatem odpowiedzialności karnej podlegać będą nie tylko zachowania dotyczące przetargów prowadzonych w trybie Prawa zamówień publicznych, ale także tych dokonywanych przez podmioty prywatne. Kryminalizacji będą zatem poddane również zachowania przestępcze związane z aukcjami (art. 701-705 k.c.). Do tej pory, z uwagi na konstrukcję przepisu, kryminalizowane były wyłącznie zachowania dotyczące przetargu. Te same czynności związane z innymi trybami postępowania o zamówienie publiczne nie podlegały karze.

Obecnie zatem kara pozbawienia wolności dotyczy utrudniania i udaremniania, a także wchodzenia w porozumienie z inną osobą, przekazywania lub rozpowszechniania informacji lub przemilczania istotnych okoliczności w celu wywarcia bezprawnego wpływu ma przetarg lub postępowanie o udzielenie zamówienia publicznego dotyczy już nie tylko przetargu ograniczonego oraz nieograniczonego, ale także negocjacji z ogłoszeniem, dialogu konkurencyjnego, partnerstwa innowacyjnego, negocjacji bez ogłoszenia oraz zamówienia z wolnej ręki[2]. Ochroną karną objęte zostały także aukcje.

Co to oznacza w praktyce?

  • Ustawodawca znacznie rozszerzył możliwość objęcia odpowiedzialnością karną osób, których działanie zagraża interesom majątkowym organizatora przetargu. Nie tylko wykluczył znamię działania w zamiarze osiągnięcia korzyści majątkowej, ale zwiększył liczbę postępowań, do których przepis ten się odnosi.
  • Obecnie prawo karne chronić będzie nie tylko największe postępowania w formie przetargów nieograniczonych, ale nawet te mniejsze, jak aukcje.
  • Nowa konstrukcja przepisu znacznie ułatwi działanie organów ściągania w przypadku zachowań zagrażających interesom organizatorów takich wydarzeń, które do tej pory nie spełniały znamion czynów zabronionych mimo ich znacznej szkodliwości.
  • Wprowadzenie w treści art. 305 k.k. pojęć „przetarg” oraz „postanowienie o udzielenie zamówienia publicznego” w miejsce dotychczasowego „przetargu publicznego” uwspółcześniła znamiona przestępstwa, dostosowując przepis do istniejących instytucji.
  • Zmiany te pozwalają na stosowanie przepisu bez konieczności uciekania się do stanowisk orzecznictwa i doktryny co do rozumienia jego treści.

[1] Uzasadnienie do Rządowe projektu ustawy o zmianie ustawy – Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw Druk nr 2024, https://www.sejm.gov.pl/Sejm9.nsf/druk.xsp?nr=2024 dostęp na dzień 27.11.2023 r.

[2] Art. 129 ust. 1 ustawy Prawo zamówień publicznych z 11 września 2019 r.

Czy umowy zlecenia będą zaliczane do wysługi lat i stażowego?

Wraca temat wliczania do stażu pracy okresów prowadzenia działalności gospodarczej i pracy na podstawie umów cywilnoprawnych. Nowe władze resortu pracy rozważają wdrożenie tego pomysłu. Poprzednia ekipa rządząca go odrzucała.

Rzecznik praw obywatelskich (RPO) prof. Marcin Wiącek wystąpił w sprawie zaliczania okresów prowadzenia firmy oraz wykonywania pracy na podstawy umów zlecenia do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS). Odwołał się w swoim piśmie do argumentów używanych już przez swoich poprzedników, którzy podkreślali, że celem jest nie tylko zyskanie uprawnień pracowniczych, które dzięki temu otrzymaliby zatrudnieni, np. prawa do dodatku za wysługę lat czy nagrody jubileuszowej. Chodzi też o uwzględnianie zdobytego wcześniej doświadczenia zawodowego mającego związek ze stanowiskiem obejmowanym w ramach stosunku pracy.

– Zlikwidują dość kuriozalną sytuację. Obecnie od stażu pracy wymaganego do nabycia świadczeń pracowniczych zalicza się np. okres pobierania zasiłku dla bezrobotnych, ale już nie okres prowadzenia pozarolniczej działalności gospodarczej lub współpracy przy jej wykonywaniu – zauważa Iwona Smolak, radca prawny i partner w Gardocki i Partnerzy.

Zwraca uwagę, że długość stażu pracy wpływa również na wymiar urlopu wypoczynkowego czy też wysokość uzyskiwanych świadczeń ubezpieczeniowych.

Nowe przepisy i brak specjalistów hamują zwolnienia grupowe

Ubiegły rok przyniósł zmniejszenie liczby zwolnień grupowych. W tym roku ten trend raczej się utrzyma, choć są już pierwsze informacje o planowanych znaczących redukcjach.

Jak wynika z danych GUS, w każdym miesiącu liczba zwolnień grupowych była mniejsza niż rok wcześniej. Zdaniem ekspertów powodów jest kilka. Doświadczenia z okresu pandemii nauczyły pracodawców, że koszt związany z odbudową wyspecjalizowanych zespołów bardzo często przewyższa oszczędności poczynione w wyniku redukcji zatrudnienia. Dlatego dążą oni do utrzymania pracowników. Ponadto obniżce liczby zwolnień sprzyjają zmiany w przepisach prawa pracy wprowadzone w 2023 r., z powodu których koszty zwolnień mogą być dużo wyższe niż wcześniej.

– W końcówce 2023 roku odnotowaliśmy wśród przedsiębiorców, zarówno tych małych, jak i dużych, prognozy pogorszenia się ich sytuacji finansowej – w szczególności w najbliższych 3 miesiącach nowego roku. W przeważającej części jako przyczynę podaje się znaczne zwiększenie stawki minimalnego wynagrodzenia. Co ważne, wraz ze wzrostem płacy minimalnej zwiększą się także takie świadczenia jak np. dodatek za pracę w nocy. Wzrośnie również stawka minimalna godzinowa w odniesieniu do umów zlecenia – mówi Iwona Smolak, radca prawny i partner w Gardocki i Partnerzy w wywiadzie dla Dziennika Gazeta Prawna.

Jak dodaje, koszty zatrudnienia są jedynymi ze stałych i istotnych kosztów działalności firm. Jeśli do tego dokłada się wzrost kosztów energii, czy też jak ostatnio, wzrost kosztów paliwa – widać zaniepokojenie wśród przedsiębiorców co do utrzymania stabilności zatrudnienia w ich firmach. Pierwszy kwartał nowego roku jest wskazywany przez nich jako „czas próby”, czy zwiększone koszty zatrudnienia zostaną zrównoważone przez wzrost szeroko rozumianej konsumpcji powiązanej ze wzrostem cen. Za szczególnie niepewną uważają swoją sytuację branże: budowlana, gastronomiczna, handel detaliczny i szeroko rozumiany przemysł.

– Te firmy nie widzą raczej możliwości rozbudowywania zespołu pracowników, a jednocześnie nie wykluczają zwolnień – dodaje Iwona Smolak.

Duży biznes wymusza na małym wcześniejsze raportowanie ESG

Choć mniejsze firmy dopiero za kilka lat zostaną objęte obowiązkiem raportowania ESG, wiele z nich już teraz jest zmuszonych do wdrożenia tych rozwiązań. A to za sprawą ich kontrahentów – dużych firm, które w ramach własnych polityk wymagają takich samych standardów od swoich dostawców.

ESG, czyli podejście do zarządzania, które skupia się na aspektach związanych z ochroną środowiska naturalnego, odpowiedzialnością społeczną i ładem korporacyjnym, staje się coraz bardziej istotnym elementem strategii biznesowych wielu europejskich firm. Wpływa bowiem na reputację i stabilność, a także zwiększa zdolność firm do generowania zysków w dłuższej perspektywie.

W opinii Iwony Smolak, radcy prawnego i partnera w kancelarii Gardocki i Partnerzy, obowiązki firm związane z ujawnianiem danych dotyczących podejścia firmy do kwestii ESG mogą obecnie prowadzić do wypaczenia całej idei, czyli do tzw. zielonego kłamstwa (greenwashing). W przypadku wielu firm (chodzi o te, które nie są jeszcze w pełni dostosowane do wymogów ESG) może to oznaczać sztuczne kreowanie ich wizerunku jako przedsiębiorstw działających w sposób zgodny ze zrównoważonym rozwojem. Z tego powodu również do samego procesu wdrażania ESG w firmach należy podchodzić w sposób zrównoważony.

Emerytury pomostowe od lupą inspekcji. Co to oznacza dla zatrudnionych?

Państwowa Inspekcja Pracy zapowiedziała, że podczas przyszłorocznych kontroli szczególnie przyjrzy się sprawom pracowników uprawnionych do emerytur pomostowych. Pytanie, co to może oznaczać zarówno dla pracodawców, jak i dla zatrudnionych.

Iwona Smolak, radca prawny i partner w Gardocki i Partnerzy podkreśla, że działania PIP co do zasady są zadaniami propracowniczymi. Czynności kontrolne mają bowiem ustalić, czy wykonane prace są faktycznie pracami prowadzonymi w szczególnych warunkach lub mają szczególny charakter, zgodnie z zapisami ustawy o emeryturach pomostowych.

– Celem kontroli jest nie tylko wytknięcie pracodawcom uchybień, lecz także podniesienie standardów przestrzegania przepisów pracy oraz bezpieczeństwa i higieny pracy. Dlatego będzie podczas nich sprawdzane, czy pracownik wykonujący daną pracę pracuje w szczególnych warunkach, a jeżeli tak, to czy jest to odpowiednio udokumentowane i ujęte w ewidencji, PIP skontroluje także, czy dane stanowisko kwalifikuje się do tego, żeby ująć je w ewidencji pracy w szczególnych warunkach – podkreśla ekspertka.

– Kontrole PIP będą więc działać prewencyjnie, odstraszać od ewentualnych zamiarów naruszenia lub obejścia przepisów. Ale też mogą być z dużą korzyścią dla pracodawców, którzy otrzymają profesjonalne wytyczne, jak mają prowadzić swoje przedsiębiorstwo w sposób zgodny z prawem – twierdzi Iwona Smolak.

 

Ponad 40 proc. Polaków skarży się na mobbing

Naganne zachowania w pracy są coraz częstsze, choć nieco zmienia się ich natura. W miarę wzrostu świadomości tego, co w miejscu pracy jest niewłaściwe, problem będzie coraz bardziej widoczny.

Przydzielanie bezsensownych zadań, obmawianie i rozsiewanie plotek oraz wydawanie sprzecznych poleceń przez przełożonego – takie zachowania mobbingowe wskazało po ok. 10 proc. ankietowanych. Jak wynika z badania UCE Research i platformy ePsycholodzy.pl, które „Rzeczpospolita” poznała pierwsza, w ciągu roku liczba wymieniających zachowania mobbingowe wzrosła do 41,4 proc. (to o 1,4 pkt proc. więcej niż w edycji badania z 2022 r.).

Sądy nie pomagają

Choć prawo zakazuje takich zachowań, to sytuacja wcale nie jest oczywista. – W wielu sytuacjach sprawca naruszeń pozostaje bezkarny, a często nawet może nie zdawać sobie sprawy, że sposób, w jaki traktuje innych pracowników, nie jest zgodny z obowiązującymi przepisami oraz zasadami współżycia społecznego – mówi Iwona Smolak, partner w Gardocki i Partnerzy, Adwokaci i Radcowie Prawni w wywiadzie dla Rzeczpospolitej.

– Często na bierną postawę ofiar wpływa też strach przed utratą pracy. Perspektywa czasochłonnego i żmudnego postępowania oraz ryzyko pozostawania na ten czas bez pracy może wpływać odstraszająco – dodaje.

Firma w kryzysie. Restrukturyzacja chroni przed upadłością

W tym roku ogłoszono już 3210 postępowań restrukturyzacyjnych. Dlaczego restrukturyzacja jest tak popularna? Bo chroni przed upadłością – mówią w wywiadzie dla magazynu Forbes adwokat Kinga Tabor-Kłopotowska i radca prawny, doradca restrukturyzacyjny Piotr Glonek.

Firmy zagrożone niewypłacalnością mają do wyboru dwa postępowania: upadłościowe i restrukturyzacyjne. Dane pokazują, że z roku na rok na popularności zyskuje restrukturyzacja. W 2020 r. skorzystało z niej 800 firm, w 2022 r. – 2379, a do września 2023 r. aż 3210.

– Członek zarządu musi się liczyć z odpowiedzialnością odszkodowawczą, zakazem prowadzenia działalności gospodarczej, osobistą odpowiedzialnością za zobowiązania, a nawet odpowiedzialnością karną – wyjaśnia adwokat Kinga Tabor-Kłopotowska, partner w kancelarii Gardocki i Partnerzy. Lepiej więc nie doprowadzić do sytuacji, w której firmie grozi upadłość. Trwałe problemy z płynnością finansową powinny być impulsem do podjęcia działań restukturyzacyjnych.

– Gdy zarząd nie jest w stanie samodzielnie poprawić rentowności, musi podjąć działania niestandardowe – mówi Piotr Glonek, radca prawny, doradca restrukturyzacyjny, partner w kancelarii Gardocki i Partnerzy. – Jeśli firma chce skorzystać ze szczególnych rozwiązań prawnych jak czasowa ochrona przed egzekucją lub wypowiedzeniem przez umów kluczowych dla jej funkcjonowania, musi otworzyć postępowanie restukturyzacyjne – radzi mec. Glonek.

Są cztery formy postępowania restrukturyzacyjnego: postępowanie o zatwierdzenie układu, przyspieszone postępowanie układowe, postępowanie układowe oraz postępowanie sanacyjne.

– Najwięcej przedsiębiorców wybiera najmniej sformalizowane postępowania o zatwierdzenie układu, tzw. PZU – mówi Piotr Glonek. W 2022 r.  na 2379 zainicjowanych postępowań restrukturyzacyjnych, PZU stanowiły 90 proc. Zdaniem mec. Glonka to nie jest forma jest idealna dla wszystkich. – W wielu przypadkach, aby osiągnąć trwałe efekty, należy wybrać inną ścieżkę – uważa mec. Glonek. W tej sprawie jednak warto się poradzić właśnie doradcy restrukturyzacyjnego.

Ile kosztuje restrukturyzacja? W PZU wysokość wynagrodzenia określa umowa z doradcą restrukturyzacyjnym, który staje się nadzorcą układu. Do tego trzeba dodać opłaty sądowe (od wniosku o zatwierdzenie układu to jednak tylko 1000 zł), koszty wycen, wynajęcia sali na przeprowadzenie zgromadzenia. W przypadku przyspieszonego postępowania układowego jest ona obligatoryjna i aktualna wynosi 6736,60 zł. Wiele firm obawia się wysokich kosztów.

– Te koszty jednak warto ponieść, bo pozwalają uniknąć upadłości – kwituje partner w kancelarii Gardocki i Partnerzy.

Jak wspierać biznes? Prawnik w sytuacjach kryzysowych

Wywiad z dr. hab. Sylwestrem Gardockim w magazynie Forbes z okazji 20-lecia powstania kancelarii Gardocki i Partnerzy.

Forbes: W tym roku Pana kancelaria obchodzi okrągłą rocznicę 20 lat działalności, gratulacje. Specjalizujecie się w obsłudze prawnej biznesu, co według Pana jest kluczowe we współpracy z przedsiębiorcami?

mec. Sylwester Gardocki: Myślę, że kluczem są wiedza i doświadczenie połączone z praktycznym podejściem do biznesu, a także relacje oparte na zaufaniu. W mojej kancelarii kładziemy duży nacisk na całościowe zrozumienie potrzeb, z jakimi przychodzi do nas klient. Ważna jest dogłębna analiza, a także jasne określenie celów, które chcemy zrealizować. Staramy się też jasno i bez nadmiernego optymizmu przedstawiać klientom ich położenie. To sprawia, że nie jesteśmy tylko zewnętrznym działem prawnym, ale realnymi partnerami i wsparciem dla klientów.

Dlaczego ta analiza i określenie potrzeb, są tak ważne? Czy nie wystarczy ogólna wiedza o firmie?

SG: Być może gdyby nasze działania opierały się na pisaniu standardowych umów i dokumentów, nie musielibyśmy mieć tak szczegółowej wiedzy o naszych klientach, chociaż i wtedy sądzę, że mogłoby to być przydatne. Jednak obszary, w których działamy, wymagają znajomości całokształtu sytuacji zarówno biznesowej, jak i finansowej. W przeciwnym wypadku, wsparcie prawne w codziennej działalności, realizacja projektów, czy pomoc w sytuacjach kryzysowych nie będą wystarczające.

Czym są te sytuacje kryzysowe, o których Pan wspomina?

SG: O kryzysie mówimy zwłaszcza wtedy, kiedy kondycja ekonomiczna firmy znacząco się pogarsza. Może to być spowodowane wieloma czynnikami zewnętrznymi oraz wewnętrznymi. Czasami sytuacja jest nie tylko trudna, ale wręcz krytyczna. Tak było w przypadku, gdy zgłosił się do nas wykonawca realizujący w całości inwestycję budowlaną szpitala onkologicznego. Zlecenie zakładało działanie w modelu: finansuj – wybuduj – wyposaż. Dobrze prosperująca firma stanęła na granicy upadłości, z uwagi na nienależyte wykonanie umowy przez szpital na ostatnim etapie inwestycji.

To faktycznie brzmi jak sytuacja kryzysowa.

SG: I tak rzeczywiście było. Dzięki wywiadowi i dobremu zrozumieniu zależności pomiędzy poszczególnymi podmiotami byliśmy w stanie skutecznie pomóc wykonawcy. Za sprawą naszych działań, ostatecznie doprowadziliśmy do zawarcia ugody. Na jej podstawie nasz klient odzyskał zainwestowane środki w postaci ponad 90 mln zł z (całą należność główną i połowę odsetek) z umowy za roboty budowlane i ponad 75 mln zł z umowy za sprzęt medyczny. Firma wykonawcy posiadała wsparcie kancelarii, począwszy od procedury realizacji kontraktu na jego końcowym etapie, poprzez mediacje, a na postępowaniu sądowym kończąc. Kancelaria wspierała również zarządzanie relacjami z dostawcami sprzętu medycznego, które nie były łatwe z racji zaistniałej sytuacji kryzysowej. Wykonawca zderzył się z polityką szpitala, w którym większościowym udziałowcem było miasto i która to polityka doprowadziłaby go do upadłości. Efekt działań kancelarii, poza wymiernym ekonomicznym, to uratowanie dobrze prosperującej firmy, która realizuje z powodzeniem inwestycje publiczne w obszarze administracji publicznej i samorządowej.

Sytuacje kryzysowe z pewnością budzą dużo negatywnych emocji w klientach: stres, wątpliwości, strach. Co pomaga w przekonaniu klientów do podjęcia działań i przezwyciężeniu trudności?

SG: Emocje są naturalnym elementem sytuacji, kiedy biznes boryka się z problemami. Ważne jednak jest myślenie perspektywiczne, a nie tylko tu i teraz. Nam, jako zewnętrznym ekspertom łatwiej jest spojrzeć na sytuację z dystansem i doradzać klientowi przy uwzględnieniu celów długofalowych. Czy wygranie sporu w taki sposób, aby przeciwnika całkowicie pokonać i zniszczyć jest najlepszym rozwiązaniem? Doświadczenie uczy mnie, że w większości przypadków nie. Najczęściej największą wartością długoterminową jest doprowadzenie do korzystnego dla klienta, ale jednak ugodowego rozwiązania konfliktu.

Czyli prowadzicie działania w taki sposób, żeby nie palić mostów?

SG: Nie sądzę byśmy byli postrzegani jako nadmiernie koncyliacyjna kancelaria. Prowadzimy działania w taki sposób, żeby jak najlepiej zabezpieczyć interesy klienta. Pod wpływem emocji może się wydawać, że metoda „spalonej ziemi” to najlepsze rozwiązanie, jednak warto brać pod uwagę konsekwencje w przyszłości. Zawsze szukamy najlepszej realnej opcji.

Jakiś przykład?

SG: Bardzo proszę Nasz klient wynajmował kompleks hal magazynowych o wartości kilkudziesięciu milionów złotych sieci powiązanych spółek. Umowa została wypowiedziana, jednak klient stanął przed problemem odzyskania swojej własności. Spółki te próbowały wykorzystać stworzony przez siebie układ wzajemnych umów i postępowania upadłościowe wszczęte wobec poszczególnych członków grupy dla dalszego prowadzenia działalności w nieruchomości naszego klienta.

To brzmi jak złożona sytuacja.

SG: Tak rzeczywiście było. Mogłoby się wydawać, że skoro hale magazynowe są własnością naszego klienta, to ma pełne prawo je przejąć i po problemie. Tutaj jednak trzeba było uwzględnić szerszy kontekst: w halach naszego klienta były mrożonki innych firm o wartości kilkudziesięciu milionów złotych. Narażenie tych podmiotów na szkodę mogłoby doprowadzić do potencjalnych roszczeń wobec naszego Klienta. Dlatego należało zadbać o ciągłość usług, odpowiednie i szybkie ułożenie relacji prawnych z dostawcami mediów oraz właścicielami ruchomości znajdujących się na terenie hal. Brak odpowiedniego porozumienia mógłby doprowadzić do kolejnego kryzysu w organizacji naszego klienta, w tym strat wizerunkowych. Ostatecznie nasz klient skutecznie i bezpiecznie, bez czekania latami na wyrok sądowy, odzyskał swoją własność.

Jak widać, zarządzanie kryzysowe niejedno ma imię!

SG: To bardzo złożone zagadnienie, a każda historia jest inna. Często jest to kryzys dotykający osobiście i dotkliwe samych zarządzających biznesem. W pewnej dużej znanej spółce kryzys został wywołany wrogim działaniem jej byłego kontrahenta. O 6:00 rano prezes tej spółki został zaskoczony przez policję, zatrzymany i przewieziony do prokuratury w celu postawienia poważnych zarzutów karnych. Szybkie działanie z naszej strony poskutkowało i prezes został zwolniony z aresztu po zapłaceniu kaucji. Postępowanie sądowe nadal trwa, jednak nasz klient może z wolnej stopy bronić swoich interesów i dowodzić niewinności.

Co pomaga Panu w ocenie ryzyka i skutecznym doradzaniu klientom w tak zróżnicowanych sytuacjach kryzysowych?

SG: Myślę, że oprócz doświadczenia, ważnym aspektem jest fakt, że sam od lat podejmuję decyzje biznesowe. Rozumiem perspektywę przedsiębiorcy, jestem w stanie realnie spojrzeć na jego problemy. To sprawia, że możemy proponować odważne rozwiązania, ale też elastycznie dostosowywać je do zmieniających się realiów.

Firma w trudnej sytuacji – jaki rodzaj postępowania restrukturyzacyjnego wybrać?

Zaraz po podjęciu kierunkowej decyzji o rozpoczęciu restrukturyzacji przedsiębiorca staje przed koniecznością wyboru konkretnego postępowania restrukturyzacyjnego.

Ustawodawca zaoferował tutaj cztery możliwości:

  • postępowanie o zatwierdzenie układu (PZU),
  • przyspieszone postępowanie układowe (PPU),
  • postępowanie układowe (PU),
  • postępowanie sanacyjne (PS),

Celem wspólnym i zasadniczym wszystkich jest umożliwienie przedsiębiorcy restrukturyzacji w drodze zawarcia układu z wierzycielami. Niemniej jednak droga do tego celu jest różna. Każde z tych postępowań adresowane jest też do innych przypadków, potrzeb i wyzwań jakie stoją przed przedsiębiorcą otwierającym postępowanie restrukturyzacyjne.

Jak wybrać właściwą formę restrukturyzacji?

Kryteria jakie przedsiębiorca powinien wziąć pod uwagę przy wyborze formy restrukturyzacji to w szczególności:

  • stopień sformalizowania procedury, który przekłada się także na czas potrzebny zarówno do zainicjowania postępowania restrukturyzacyjnego, jak i do jego przeprowadzenia,
  • zdiagnozowane potrzeby co do głębokości restrukturyzacji jaką restrukturyzowany musi przeprowadzić odniesieniu do swojego przedsiębiorstwa,
  • zakres ochrony kontraktowej i egzekucyjnej jaka jest mu niezbędna dla realizacji celu restrukturyzacji,

ale także pewne kryteria czysto formalne jak to jaką część zobowiązań restrukturyzowanego stanowią tzw. wierzytelności sporne (czyli wierzytelności kontrahentów restrukturyzowanego, które restrukturyzowany dłużnik kwestionuje).

Dwa pierwsze (PZU i PPU) mogą być zainicjowane jedynie w sytuacji gdy suma wierzytelności spornych restrukturyzowanego znajduje się poniżej progu 15%. Natomiast w przypadku postępowania układowego odwrotnie. Ten próg musi być przekroczony. W przypadku postępowania sanacyjnego ta przesłanka szczególna nie występuje.

Jaki jest stopień sformalizowania i czas trwania poszczególnych postępowań?

W tym zakresie bezwzględnie i jednoznacznie odróżnia się od pozostałych pierwsze z w/w postępowań restrukturyzacyjnych tj. postępowanie o zatwierdzenie układu. Co najbardziej charakterystyczne, w pierwszej i zasadniczej fazie jest ono przeprowadzane bez udziału sądu restrukturyzacyjnego. Przedmiotowe postępowanie umożliwia zawarcie układu w wyniku samodzielnego zbierania głosów wierzycieli przez dłużnika (wspieranego przez doradcę restrukturyzacyjnego pełniącego rolę tzw. nadzorcy układu). Rola sądu restrukturyzacyjnego realizuje się dopiero na etapie zatwierdzenia zawartego przez dłużnika układu z wierzycielami.

PZU przewidziane jest jako postępowanie stosunkowo krótkie. Co więcej wprowadzony został sztywny, ograniczony ustawowo czas na jego przeprowadzenie (cztery miesiące).

Pozostałe trzy postępowania restrukturyzacyjne są bardziej sformalizowane i trwają odpowiednio dłużej. Przede wszystkim inicjowane są one w odmienny sposób. Wymagają rozpoznania przez sąd restrukturyzacyjny wniosku dłużnika o otwarcie postępowanie. Sąd rozstrzygając wniosek pozytywnie wydaje postanowienie o otwarciu postępowania restrukturyzacyjnego. Od wydania którego rozpoczyna się dopiero właściwe postępowanie restrukturyzacyjne i powstają pozytywne dla dłużnika skutki otwarcia restrukturyzacji (w tym ochrona przed egzekucjami i zakaz bądź ograniczenie wypowiadania dłużnikowi kluczowych dla niego umów).

Dlaczego istotne jest zdiagnozowanie potrzeb co do głębokości koniecznej restrukturyzacji?

Z punktu widzenia rzeczywistej realizacji celu restrukturyzacji przedsiębiorca musi ocenić, czy wystarczającym środkami w jego sytuacji będzie zmniejszenie skali zadłużenia i odmienne określenie terminów płatności w drodze układu z wierzycielami (redukcja wysokości wierzytelności i ustalenie nowego harmonogramu spłaty). Czy też konieczne są dodatkowe działania. W tym drugim przypadku naprzeciw wychodzi postępowanie sanacyjne i możliwość zastosowania przewidzianych w nim wyjątkowych instrumentów prawnych (których brak w regulacjach prawnych dotyczących innych postępowań restrukturyzacyjnych). W ramach tego postępowania, restrukturyzacja może obejmować także:

  • możliwość odstąpienia od niekorzystnych dla dłużnika umów,
  • możliwość dostosowania poziomu zatrudnienia do potrzeb z wykorzystaniem uprawnień przysługujących wcześniej syndykowi w postępowaniu upadłościowym,
  • możliwość sprzedaży zbędnych składników majątkowych ze skutkiem sprzedaży egzekucyjnej

Celem tych działań ma być istotna poprawa sytuacji ekonomicznej restrukturyzowanego, na tyle aby mógł wykonać układ lub zaproponować w ramach propozycji układowych bardziej korzystne warunki spłaty zobowiązań, w celu uzyskania ich poparcia dla zawarcia układu.

Które postępowanie jest najbardziej efektywne?

Gdyby kierować się statystykami i przyjąć, że popularność danego postępowania świadczy docenieniu przez przedsiębiorców jego efektywności, werdykt jednoznacznie wskazywałby na postępowanie o zatwierdzenie układu. W 2022 roku z 2379 zainicjowanych postępowań restrukturyzacyjnych, 90% stanowiły PZU) W 2023 roku ten trend się utrzymuje. Niemniej jednak błędnym byłoby założenie, że ta forma restrukturyzacji – choć ma wiele zalet – jest dobra dla wszystkich. Wiele zależy tutaj od stopnia głębokości restrukturyzacji, jaka musi być dokonana aby trwale przywrócić rentowność przedsiębiorstwa restrukturyzowanego. W wielu przypadkach aby zrealizować cel restrukturyzacji i osiągnąć trwałe, stabilne jej efekty, należy wybrać inną niż PZU ścieżkę przeprowadzenia restrukturyzacji.