Zakaz wysyłania e-maili po godzinach coraz bliżej

Komisja Europejska nie rezygnuje z regulacji kwestii telepracy i prawa do odłączenia się. Niebawem ruszy kolejny etap prac. Pracownicy w Polsce nie mogą się już doczekać nowych regulacji. Pracodawcy natomiast się ich obawiają.

W KE ruszyły przygotowania do drugiego etapu formalnych konsultacji z europejskimi partnerami społecznymi. Pierwszy zakończył się 25 czerwca br. W lipcu KE rozpoczęła też badania na temat zmian.

Jak poinformowała Veerle Nuyts, rzeczniczka komisji ds. gospodarczych, finansowych, pracy i spraw socjalnych, po uzgodnieniach z partnerami społecznymi odbędą się jeszcze otwarte konsultacje społeczne. Dopiero potem powstanie projekt.

– Przygotowując wniosek dotyczący uchwały Parlamentu Europejskiego, Komisja uwzględni wyniki konsultacji, ale i dowody zebrane w ramach badania. Termin jego przedstawienia będzie zależał od wyniku procedur – powiedziała rzeczniczka.

Według Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej KE przedstawi projekt dyrektywy najprawdopodobniej w nieodległym czasie. – Stanowisko Polski zostanie przygotowane po przedstawieniu projektu dyrektywy – usłyszeliśmy w resorcie, który dodaje, że jej celem ma być zajęcie się problematyką minimalnych norm i warunków dotyczących prawa do odłączenia się (nieodbierania e-maili czy telefonów od pracodawcy po godzinach) oraz minimalnych wymogów dotyczących telepracy w całej Unii.

(Nie)potrzebne regulacje

Pracodawcy są sceptycznie nastawieni do kolejnej regulacji w prawie. Tym bardziej że według nich z obowiązujących przepisów wynika prawo pracownika do czasu wolnego od pracy.

– W szczególności z regulacji dotyczących czasu pracy i urlopu wypoczynkowego. Chyba że pracodawca zgodnie z przepisami zaplanował dyżur bądź polecił pracę w godzinach nadliczbowych. Mamy zagwarantowane prawo do odpoczynku dobowego i tygodniowego oraz urlopu wypoczynkowego – zauważa Robert Lisicki, dyrektor departamentu pracy w Konfederacji Lewiatan. Dodaje, że zobowiązanie pracownika przez pracodawcę do pozostawania w gotowości do pracy czy wymuszanie na nim świadczenia pracy w czasie urlopu wypoczynkowego stanowi zaprzeczenie jego istoty (patrz: wyrok SN z 23 marca 2017 r., sygn. akt I PK 130/16).

– Uprawnienie pracownika do odłączenia się zostało też zauważone w wyroku z 8 marca 2017 r. (II PK 26/16). Sąd Najwyższy stwierdził wprost, że pracownik przebywający na urlopie wypoczynkowym nie ma obowiązku kontrolowania poczty elektronicznej. Pozostawanie przez pracownika w stałym kontakcie z pracodawcą byłoby zresztą sprzeczne z celem urlopu. Natomiast gdyby pracodawca wymagał od pracownika pozostawania w stałym kontakcie w celach służbowych, pracownik mógłby uznać to za świadczenie pracy i żądać zapłaty pełnego wynagrodzenia i w konsekwencji udzielenia mu urlopu wypoczynkowego w innym terminie – wyjaśnia radca prawny Paulina Zawadzka-Filipczyk, starszy prawnik w Kancelarii Raczkowski.

Joanna Torbé-Jacko, ekspert Business Centre Club ds. prawa pracy i ubezpieczeń społecznych, informuje, że pracodawcy obawiają się kolejnego przeregulowania i przyznania dodatkowych praw tylko jednej stronie stosunku pracy.

– Regulacje powinny chronić też pracodawcę przed nadużyciami ze strony pracowników. Dyrektywa powinna pozostawiać pracodawcy i pracownikowi jak największe pole do własnych ustaleń, ponieważ rynek pracy potrzebuje dziś dużej elastyczności – podkreśla. Dodaje, że pracownicy nadużywają formy zdalnej do niewykonywania pracy, dlatego coraz częściej mówi się o nowym zjawisku, jakim jest „praca zdalna pozorowana”. Pracodawcy mają też problem z sytuacjami, gdy pracownicy po godzinach odpowiadają np. na korespondencję e-mailową.

W ocenie BCC główne działania powinny być jednak podejmowane na szczeblu zakładów pracy, bowiem konieczność wdrożenia tych regulacji i rodzaj narzędzi zależą od bardzo wielu kryteriów zależnych od charakteru pracy, specyfiki branży, w jakiej działa pracodawca, czy oczekiwań pracownika. Niektóre firmy już dziś wprowadzają ogólne zasady związane z byciem offline dla własnego bezpieczeństwa, choćby po to, aby pracownik nie wystąpił z roszczeniami, wskazując, że pracował w nielimitowanym wymiarze czasu pracy.

– W dyskusji nie powinno się koncentrować tylko na prawie do odłączenia jako prawie pracowników. Kluczowe jest pytanie, czy ma być to prawo pracownika, czy obowiązek pracodawcy w zakresie zapewnienia technicznych rozwiązań uniemożliwiających pracownikowi kontakt ze środowiskiem pracy – twierdzi Robert Lisicki.

Dlatego pracodawcy przewidują, iż prawo pracownika do bycia offline skomplikuje ich funkcjonowanie i zwiększy koszty działalności.

Wypalony jak polski pracownik

Z kolei Iwona Smolak, radca prawny, partner w Gardocki i Partnerzy Adwokaci i Radcowie Prawni, zwraca uwagę w komentarzu dla Gazety Prawnej na wyniki przeprowadzanych w społeczeństwie badań. Te dowodzą, że polscy pracownicy mają problem z byciem offline. Polska w 2021 r. otwierała listę krajów z największym odsetkiem pracowników, którzy skarżą się na wypalenie zawodowe (67 proc. respondentów, zaś w 2022 r. było ich już 70 proc.). Według badań przeprowadzonych przez Europejską Fundację na rzecz Poprawy Wyników Życia i Pracy ponad 80 proc. ankietowanych pracowników zgłosiło, że otrzymuje po godzinach wiadomości związane z pracą.

– W klasycznych umowach o pracę nie ma zapisów mówiących o tym, że pracodawca nie może się kontaktować z pracownikiem po godzinach pracy czy sankcjonować pracownika za brak dyspozycyjności. Dlatego mimo obecnego brzmienia przepisów kodeksu pracy i wynikających z nich zasad dostępności pracowników poza godzinami pracy są one niewystarczające, aby zagwarantować pracownikom ograniczenie czasu pracy i równowagę między życiem zawodowym a prywatnym, a także fizyczne i psychiczne bezpieczeństwo i higienę pracy – zauważa Iwona Smolak.

Związki zawodowe nie mają żadnych wątpliwości co do tego, że całościowa unijna regulacja dotycząca zagwarantowania prawa do odłączenia dla pracowników jest niezbędna.

– Dotychczasowe regulacje dotyczące czasu pracy nie gwarantują równowagi pomiędzy pracą a życiem prywatnym, szczególnie w obliczu rozwoju nowych technologii komunikacji. W ślad za tym powinny podążyć działania poprawiające wewnętrzną kulturę przedsiębiorstw w kierunku wzajemnego poszanowania czasu wolnego – komentuje Barbara Michałowska z biura komunikacji NSZZ „Solidarność”.

W innych krajach już obowiązuje prawo do bycia offline

W styczniu 2021 r. Parlament Europejski uchwalił rezolucję wzywającą Komisję Europejską do pilnego przyjęcia dyrektywy o prawie do odłączenia dla pracowników używających narzędzi cyfrowych w pracy, której projekt został dołączony do rezolucji. W projekcie przewidziano m.in. konieczność uzasadnienia pracownikowi na piśmie odstępstwa od prawa do odłączenia, zakaz dyskryminacji ze względu na stosowanie prawa do odłączenia czy przeniesienie na pracodawcę ciężaru udowodnienia, że podstawą odmiennego traktowania pracownika były inne przyczyny niż jego dostępność.

Podjęcie tak zdecydowanych działań w kontekście prawa do odłączenia przez Unię Europejską nie stanowi novum, jeśli chodzi o działania w tym aspekcie. Regulacje prawne w tym zakresie zostały uchwalone we Francji (2016 r.), w Belgii, we Włoszech (2017 r.), w Hiszpanii (2018 r.) oraz Portugalii (2021 r.). W Irlandii w 2021 r. Komisja ds. Stosunków Pracowniczych przyjęła kodeks postępowania dotyczący prawa do odłączenia, który wszedł w życie jako akt ustawowy. Pod koniec sierpnia tego roku regulacje dotyczące prawa do bycia offline przyjęto w Australii.

Zarządzanie kryzysowe podczas powodzi

Zarządzanie kryzysowe podczas powodzi. Co zrobić z kredytami? [KOMENTARZ EKSPERCKI]

„Przedsiębiorcy z terenów dotkniętych powodzią powinni zdać sobie sprawę z tego, że instytucjom finansowym tak samo jak im zależy na znalezieniu sposobu na sprawne wyjścia z tego kryzysu. Dlatego plan i rozmowa są zawsze najlepszym działaniem, nawet jeśli okaże się, że jego realizacja nie będzie łatwa” – podkreślają na łamach Dziennika Gazeta Prawna adwokat Kinga Tabor – Kłopotowska i radca prawny Piotr Glonek z kancelarii Gardocki i Partnerzy Adwokaci i Radcowie Prawni.

Zarządzanie kryzysem w firmie dotkniętej powodzią

W pandemicznej, postpandemicznej, rzeczywistości, jak również trwającego konfliktu za naszą wschodnią granicą, dla polskich przedsiębiorców zarządzanie kryzysem stało się chlebem powszednim. W ostatnich latach musieli się tego nauczyć. Natomiast powódź, która dotknęła południe Polski jest dla wielu kryzysem o skali, z którą spotykają się po raz pierwszy.

Mieszkanka Stronia Śląskiego, szczególnie dotkniętego powodzią, przedstawiła wyraziście i czytelnie całej Polsce, że jedną z pierwszych potrzeb w sytuacji kiedy dotyka nas taki kryzys, jest umiejętne i sprawne zaplanowanie i skoordynowanie niezbędnych działań.

Oczywistym jest, że przedsiębiorca w pierwszej kolejności skoncentrowany jest na fizycznej ochronie swojego majątku, parku maszynowego, budynków, hal produkcyjnych oraz swoich pracowników. W kolejnym kroku zabiega o to, by jak najszybciej przywrócić funkcjonowanie swojego przedsiębiorstwa. W planie przywracania normalności firmie przedsiębiorca nie może jednak pominąć właściwej komunikacji ze swoimi kontrahentami i wierzycielami.

Trzeba pamiętać, że przedsiębiorcy funkcjonują w systemie „naczyń połączonych”. Zachwianie lub utrata płynności finansowej u poszczególnych przedsiębiorców, a w skrajnych przypadkach ich upadłość, może wywołać analogiczny skutek u ich bezpośrednich kooperantów. Wtedy możemy mieć do czynienia z efektem domina, gdy upadłość jednego z podmiotów pociąga za sobą upadłość kolejnych.

Dlatego przedsiębiorca bezpośrednio dotknięty kryzysem, jak również jego kooperanci są tak samo zdeterminowani, by szybko znaleźć rozwiązanie. Dotyczy to też instytucji udzielających przedsiębiorcy finansowania tj. banki i firmy leasingowe. Dla nich przedsiębiorca, nawet ten w sytuacji kryzysowej, jest klientem którego nie chcą stracić.

Ważne

Ważne jest aby na liście bieżących zadań przedsiębiorcy znalazła się właściwa komunikacja z kontrahentami i wierzycielami.

Plan i rozmowa najlepszym działaniem

Każda sytuacja kryzysowa jest dla przedsiębiorcy trudna i trudna jest ona również dla jego kontrahenta i wierzyciela. Dlatego zawsze lepiej jest informować o sytuacji i prowadzić z nimi aktywną politykę informacyjną już na pierwszym etapie sytuacji kryzysowej. Rola takiej komunikacji jest nieoceniona. Zarówno kontrahenci, jak i wierzyciele mają wtedy szansę na aktywne zaangażowanie się w działania, które mogą pomóc przedsiębiorcy wyjść z kryzysu, albo przynajmniej złagodzą jego skutki.

Instytucje finansowe o problemach finansowych swoich kontrahentów dowiadują się najczęściej dopiero na etapie wszczętego już procesu monitorowania płatności, kiedy zaległości na rachunku umowy wpadają w standardowy proces odzyskiwania kapitału. Wtedy dla instytucji finansowej są mniejsze możliwości rozpoczęcia współpracy z przedsiębiorcą we właściwym czasie, szczególnie kiedy dla nich wspólnie jest ona potrzebna. Przedsiębiorca może być narażony też na ponoszenie kosztów takiego stanu rzeczy tj. odsetki, koszty upomnień, monitów itp. Dziś proces obsługi należności w instytucjach finansowych jest zautomatyzowany i algorytmy decydują o podejmowaniu kolejnych działań upominających. Dlatego przedsiębiorca może łatwo wpaść w tryb automatycznej obsługi. Stąd ważne jest by instytucja finansowa była poinformowana odpowiednio częściej o sytuacji, by mogła bardziej elastyczne wobec przedsiębiorcy działania. W przypadku przedmiotów leasingu jakim mogą być samochody, linie produkcyjne, maszyny budowlane, sprzęt IT, wyposażenie np. restauracji inne ruchomości. istotne jest by poinformować spółkę leasingową, która jest ich właścicielem co się z nimi dzieje, w jakim są stanie, czy uległy zniszczeniu, by mogła właściwie zareagować i zaproponować swój działania również.

Okoliczność kryzysu wywołanego skalą obecnej powodzi jest wystarczającym uzasadnieniem dla instytucji finansowej by zainicjować indywidualna ścieżkę obsługi umowy finansowania.

Przedsiębiorcy z terenów dotkniętych powodzią powinni zdać sobie sprawę z tego, że instytucjom finansowym tak samo jak im zależy na znalezieniu sposobu na sprawne wyjścia z tego kryzysu. Dlatego plan i rozmowa są zawsze najlepszym działaniem, nawet jeśli okaże się, że jego realizacja nie będzie łatwa.

Czy postępowanie restrukturyzacyjne może być odpowiedzią na kryzys w jakim znaleźli się przedsiębiorcy dotknięci skutkami powodzi?

Tak. Zarówno restrukturyzacja sądowa, jak i pozasądowa jest narzędziem, które może być wdrożone w takiej sytuacji. Jest to narzędzie dedykowane do tego aby dać czas przedsiębiorcy dotkniętemu kryzysem na powrót do normalnego funkcjonowania. A jednocześnie pozwala wierzycielom i kooperantom restrukturyzowanego przedsiębiorcy, na uzyskanie czytelnych ram zabezpieczenia lub spłaty swoich wierzytelności. Dla przedsiębiorcy sama konieczność opracowania tzw. planu restrukturyzacyjnego, może być impulsem do poważnej analizy i podjęcia kierunkowych decyzji w zakresie wyboru właściwych form finansowania (np. skorzystania z programów pomocowych dedykowanych przedsiębiorcom z terenów dotkniętych powodzią) lub skorzystania z wybranych instrumentów prawnych.

Niemniej jednak ważne jest właściwe jego wykorzystanie narzędzia, jakim jest restrukturyzacja.

Po pierwsze, istotny jest wybór właściwej ścieżki z tych dostępnych, oferowanych przez ustawodawcę. Ustawodawca zaoferował tutaj aż cztery możliwości: (i) postępowanie o zatwierdzenie układu, (ii) przyspieszone postępowanie układowe, (iii) postępowanie układowe (iv) postępowanie sanacyjne.

Celem wspólnym i zasadniczym wszystkich jest umożliwienie przedsiębiorcy restrukturyzacji w drodze zawarcia układu z wierzycielami. Niemniej jednak droga do tego celu różni się w zależności od rodzaju postępowania. Każde z tych postępowań adresowane jest też do innych przypadków, potrzeb i wyzwań jakie stoją przed przedsiębiorcą otwierającym postępowanie restrukturyzacyjne. Kryteria jakie przedsiębiorca powinien wziąć pod uwagę przy wyborze formy restrukturyzacji to w szczególności:

  • stopień sformalizowania procedury, który przekłada się także na czas potrzebny zarówno do zainicjowania postępowania restrukturyzacyjnego, jak i do jego przeprowadzenia,
  • zdiagnozowane potrzeby co do głębokości restrukturyzacji jaką restrukturyzowany musi przeprowadzić odniesieniu do swojego przedsiębiorstwa,
  • zakres ochrony (kontraktowej i egzekucyjnej) jaka jest mu niezbędna dla realizacji celu restrukturyzacji,

Po drugie, istotne jest aby starać się działać na tym polu w kooperacji ze swoimi głównymi wierzycielami. Bo to od ich decyzji będzie zależało czy układ, który jest celem postępowania restrukturyzacyjnego i na podstawie, którego może dojść do redukcji zobowiązań lub rozłożenia ich spłaty nawet wiele lat, zostanie ostatecznie zawarty. W przypadku wierzycieli finansowych należy pamiętać, iż działają oni w realiach rozbudowanego systemu decyzyjnego oraz w reżimie regulacji prawnych, które wymuszają gruntowną analizę, wszystkich działań, które zmierzają do redukcji zadłużenia swojego Klienta. Dlatego transparentnie i rzetelnie prowadzona komunikacja w ich kierunku, ze strony przedsiębiorcy dotkniętego kryzysem, ma bardzo istotne znaczenie.

Jakie są problemy z działaniem Krajowego Rejestru Zadłużonych?

Czas mija, a Krajowy Rejestr Zadłużonych, jak nie działał prawidłowo, tak nie działa. I zamiast czasami pomagać, tylko utrudnia prowadzenie postępowań upadłościowych i restrukturyzacyjnych. Dla prawników praca z KRZ, to jak stąpanie po polu minowym – nie wiadomo, gdzie i kiedy wybuchnie jakiś problem. Natomiast Ministerstwo Sprawiedliwości uważa, że rejestr działa coraz lepiej i go udoskonala.

Krajowy Rejestr Zadłużonych (KRZ) ruszył 1 grudnia 2021 r. To portal, w którym można składać m.in. wnioski i pisma procesowe w postępowaniach upadłościowych, restrukturyzacyjnych, a także przeglądać akta tych postępowań oraz odbierać korespondencję z nimi związaną. Mimo że KRZ funkcjonuje od kilku lat, nadal nie działają w nim podstawowe moduły, takie jak głosowanie nad układem czy projekt planu spłaty. Okazuje się też, że  niektóre formularze nadal nie zawierają miejsca na dodanie oświadczenia dłużnika o prawdziwości danych zawartych we wniosku, przez co sądy zwracają wnioski. Lista zarzutów pod adresem KRZ jest jednak znacznie dłuższa.

Ministerstwo Sprawiedliwości zapewnia natomiast Prawo.pl, że system będzie rozwijany. Obecnie pracuje nad budową modułu planów spłaty, modyfikacją funkcjonalności dotyczącą głosowania zgromadzenia wierzycieli oraz planów podziału.

Szwankują podstawowe funkcje

To co najbardziej przeszkadza prawnikom i doradcom restrukturyzacyjnym, to niedziałające niektóre moduły.

– Nie działają w nim podstawowe moduły, które są kluczowe dla doradców restrukturyzacyjnych w ich codziennej pracy, takie jak głosowanie nad układem czy projekt planu spłaty. Przygotowywanie kart do głosowania oraz projektów planu spłaty odbywa się zatem wciąż w sposób „prowizoryczny”, poprzez wrzucanie wcześniej przygotowywanych dokumentów w formacie .pdf, mimo że ustawa nakazuje posługiwanie się dedykowanymi formularzami (których nie ma) – wylicza Hubert Zieliński, doradca restrukturyzacyjny Filipiak Babicz Expert House.

Jedna przesyłka, 50 powiadomień

Problem, który pojawił się niedawno, a jest bardzo uciążliwy, to powiadomienia z KRZ. To nowa funkcja – powiadomienia na adres mailowy o nowych dokumentach w aktach sprawy.

– Niby pomysł dobry, ale powiadomienia działały na początku w ten sposób, że do jednego nowego dokumentu dostawało się dziesiątki powiadomień na e-maila, w jednym przypadku dostałam ponad 50 dotyczących jednej przesyłki. Nie wiem, jak to wygląda teraz, ponieważ musiałam powiadomienia wyłączyć, blokowały mi skrzynkę. W każdym razie także teraz powiadomienia nie są spersonalizowane w żaden sposób, więc przykładowo pełnomocnik wierzyciela w postępowaniu Getin Banku otrzymuje powiadomienie o każdym nowym dokumencie, dotyczącym każdego z tysięcy wierzycieli. Nie można powiadomień spersonalizować, można je co najwyżej zupełnie wyłączyć, co przeczy całej idei otrzymywania powiadomień – opowiada Aleksandra Krawczyk, adwokat w kancelarii Ecolegal.

Niektóre formularze niezgodne z… prawem upadłościowym
Prawnicy skarżą się również na to, że niektóre formularze w systemie są nadal niezgodne z przepisami prawa upadłościowego, co powoduje nawet zwracanie wniosków o ogłoszenie upadłości bez wezwania do uzupełnienia braków.

– Chodzi o to, że formularz nadal nie zawiera miejsca na dodanie oświadczenia dłużnika o prawdziwości danych zawartych we wniosku. Jest to obowiązkowy element wniosku. Formularz zawiera tylko okienko do zaznaczenia, że takie oświadczenie jest złożone – wyjaśnia mec. Aleksandra Krawczyk.

I dodaje, że niektóre sądy na tej podstawie zwracają wnioski bez możliwości ich uzupełnienia (przy tym braku przepisy stanowią o tym, że nie podlega on uzupełnieniu), jeżeli wniosek jest złożony przez pełnomocnika, ponieważ uważają, że oświadczenie może złożyć tylko sam dłużnik lub reprezentant dłużnika niebędącego osobą fizyczną. Sądy nie przyjmują wyjaśnienia, że w formularzu nie ma miejsca na dodanie pliku z oświadczeniem takiej osoby. Można, oczywiście, dodać oświadczenie jako „inny dokument”, ale jeżeli ktoś o tym nie wie i np. składa wniosek po raz pierwszy, to po prostu może takiego oświadczenia nie dodać. I wtedy wniosek zostaje zwrócony, co dzieje się zwykle po wielu miesiącach, kiedy termin na złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości już dawno minął, co z kolei grozi odpowiedzialnością dla np. członków zarządu spółki z o.o. w związku ze spóźnionym złożeniem wniosku.

– Formularz nie przewiduje też rubryki na podanie „daty powstania należności”, choć podanie takiej daty jest elementem koniecznym wniosku zgodnie z przepisami prawa upadłościowego. Niektóre sądy, np. warszawski, wzywają do uzupełnienia tego „braku”. Przedłuża to postępowanie i dodaje pracy stronom i sądowi. W obydwu podanych przypadkach podręczniki ministerialne postępowania z KRZ nie dają żadnych wskazówek – wyjaśni mec. Aleksandra Krawczyk.

A teraz… czas na przerwę

KRZ potrafi też przestać funkcjonować w losowo wybranych momentach. Awarie i przerwy techniczne dają ostro prawnikom w kość.

– Uciążliwe są liczne przerwy techniczne, które obecnie trwają po kilka godzin w tygodniu, a czasami cały weekend. Są one zapowiadane często z jednodniowym bądź kilkugodzinnym wyprzedzeniem, co znacznie utrudnia planowanie prac – mówi mec. Hubert Zieliński.

Na ten problem zwraca również uwagę Magdalena Sakowska, adwokat w Gardocki i Partnerzy Adwokaci i Radcowie Prawni.

– Mimo że liczba awarii technicznych spadła w porównaniu z początkowym etapem działania systemu, nadal pojawiają się problemy z jego stabilnością. W dalszym ciągu dochodzi do incydentalnych zakłóceń w dostępie do danych. Często występują trudności związane z długim czasem ładowania danych oraz nieergonomicznym interfejsem. Są też problemy z aktualizacją danych. Zdarzają się sytuacje, w których informacje w KRZ nie są aktualizowane na bieżąco, co może prowadzić do nieścisłości w prowadzonych sprawach –  opowiada.

Dzięki KRZ, życie prawnika jest prostsze

KRZ to jednak nie tylko same wady. System ma też sporo zalet, które prawnicy doceniają.

– Wprowadzenie KRZ do systemu prawnego w zasadniczy sposób zmieniło „obsługę” postępowań upadłościowych i restrukturyzacyjnych. Są to zmiany o fundamentalnym znaczeniu dla zapewnienia bezpośredniego i sprawnego dostępu do sądu. Podniosło znacznie rangę zasady jawności postępowania i bezpieczeństwa obrotu gospodarczego. Z perspektywy adwokata – pełnomocnika uczestników postępowań upadłościowych i restrukturyzacyjnych pochwalić należy wprowadzone rozwiązania teleinformatyczne w zakresie dostępu do akt postępowania – w zasadzie w każdym czasie i z każdego miejsca, w którym możemy skorzystać z internetu – mówi dr. Paweł Janda, adwokat oraz były sędzia w sądzie upadłościowym.

I wylicza jeszcze kolejne zalety. – Nie ma potrzeby organizacji wizyt do siedziby sądu i absorbowania pracowników wymiaru sprawiedliwości. Możliwość przygotowywania pism i wniosków w systemie KRZ a następnie ich składania elektronicznie. Podpis elektroniczny, uwierzytelnianie dokumentów w systemie – to rozwiązania ułatwiające pracę adwokata niezależnie, czy przebywa on w kancelarii, czy podróży, może on dokonywać czynności procesowych za pomocą systemu. Nasz rozmówca zwraca również uwagę na możliwość szybkiej korekty pism i wniosków, wgląd do zarządzeń, postanowień, dokumentów, które czekają na odbiór w skrzynce elektronicznej. To pozwala na optymalne zaplanowanie pracy.

Dr. Paweł Janda też jednak nie uważa, że KRZ to system idealny. Przeszkadza mu mnogość sygnatur tworzonych w związku z rozpoznaniem wniosków incydentalnych w jednym postępowaniu, np. upadłościowym. Nie zawsze do tych spraw przypisywani są z automatu pełnomocnicy procesowi legitymujący się przedłożonym wcześniej pełnomocnictwem.

– System oczywiście ma pewne techniczne mankamenty, ale biorąc pod uwagę jego rewolucyjne rozwiązania w zakresie prowadzenia spraw sądowych, rozwiązania ułatwiające pracę pełnomocnika procesowego i determinujące nową jakość w pracy nas wszystkich, uważam, że KRZ – ciągle przecież ulepszany – spełnia swoją rolę jako narzędzie procesowe – podsumowuje.

Odszkodowanie za słupy telekomunikacyjne na działce?

Czytelnik Dziennika Gazeta Prawna otrzymał od przedsiębiorcy telekomunikacyjnego umowę do podpisania, która obliguje go do udostępnienia miejsca na działce pod budowę telekomunikacyjnej podbudowy słupowej. Cała procedura ma się odbyć nieodpłatnie, bez żadnych rekompensat dla właściciela nieruchomości. Czy w takim przypadku można żądać zmian w zapisach umowy czy też np. ustalić warunki służebności przesyłu bądź odszkodowania za umiejscowienie takiej infrastruktury na działce?

Komentarz – Maja Graczyk, prawnik w Gardocki i Partnerzy Adwokaci i Radcowie Prawni

Nieodpłatny dostęp do nieruchomości

Dostęp do nieruchomości na podstawie art. 30 ust. 3a ustawy z dnia 7 maja 2010 r. o wspieraniu rozwoju usług i sieci telekomunikacyjnych (dalej: ustawa) jest nieodpłatny, jednakże przedsiębiorca telekomunikacyjny powinien ponieść koszty związane z udostępnieniem nieruchomości w celu wykorzystywania istniejącego przyłącza telekomunikacyjnego lub istniejącej instalacji telekomunikacyjnej budynku albo doprowadzenia do budynku przyłącza telekomunikacyjnego lub wykonania instalacji telekomunikacyjnej budynku, w tym przywrócenia stanu pierwotnego oraz koszty utrzymania udostępnionego przyłącza, instalacji, całości lub części kabla, w szczególności koszty energii elektrycznej oraz najmu powierzchni, jeżeli takową powierzchnię najmuje.

Za co musi zapłacić przedsiębiorca?

Odpłatne jest natomiast korzystanie z nieruchomości (art. 33 ust. 2 ustawy). Ustawa nie reguluje jednak wysokości wynagrodzenia czy też opłaty z tego tytułu ani sposobu ich wyliczenia, pozostawiając ustalenia w tym zakresie stronom umowy. Wynagrodzenie może być jednorazowe, ale może być także ustalone jako należność okresowa.

Istotnym jest, że obowiązek umożliwienia operatorom umieszczenia na nieruchomości obiektów i urządzeń infrastruktury telekomunikacyjnej istnieje tylko wtedy, gdy nie uniemożliwia to racjonalnego korzystania z nieruchomości, w szczególności nie prowadzi do istotnego zmniejszenia wartości nieruchomości (art. 33 ust. 1 ustawy).

Odpłatność o której mowa, dotyczy korzystania z umieszczonych na nieruchomości obiektów i urządzeń infrastruktury telekomunikacyjnej, tj. słupy telekomunikacyjne, wieże, maszty, kable czy przewody w celu niezwiązanym z zapewnieniem telekomunikacji w budynku znajdującym się na tej nieruchomości, w szczególności instalowania urządzeń telekomunikacyjnych, przeprowadzania linii kablowych pod nieruchomością, umieszczania tabliczek informacyjnych o urządzeniach, a także ich eksploatację i konserwację. Chodzi zatem o korzystanie z nieruchomości w innych celach niż zapewnienie jej dostępu do telekomunikacji.

Kluczowa są zapisy umowy

Umowa określająca warunki korzystania z nieruchomości może przybrać formę umowy zobowiązaniowej (np. najmu, użyczenia), jak również umowy ustanawiającej ograniczone prawo rzeczowe (np. użytkowanie, służebność przesyłu)[1]. Umowa taka stanowi niejako rekompensatę za posadowienie na naszej działce infrastruktury telekomunikacyjnej.

Jeżeli w terminie 30 dni od dnia wystąpienia przez operatora z wnioskiem o zawarcie umowy nie zostanie ona zawarta, stosuje się odpowiednio przepisy art. 124 i art. 124a ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami.

Co z odszkodowaniem?

Odszkodowanie za słupy energetyczne posadowione na działce przysługuje w przypadku bezumownego korzystania z gruntu. W celu dochodzenia odszkodowania należy ustalić kto jest właścicielem słupa i linii energetycznych oraz potwierdzić, że korzystanie z naszej działki jest faktycznie bezumowne tj. bez żadnego tytułu prawnego.

[1] Art. 33 WspTelekomU Grossmann 2013, wyd. 1/T. Grossmann, Legalis.

Webinarium dla firm leasingowych – zabezpieczenia wierzytelności

6 września 2024 r. odbyło się szkolenie dla firm z sektora leasingowego „Wybrane zabezpieczenia wierzytelności tj. przewłaszczenie na zabezpieczenie, zastaw rejestrowy w kontekście otwarcia postępowań restrukturyzacyjnych oraz ogłoszenia upadłości wobec korzystającego/pożyczkodawcy”.

Webinarium prowadzili: Piotr Korzeniowski, adwokat, doradca restrukturyzacyjny oraz Anna Halczuk-Izydorczyk, radca prawny.

Podczas szkolenia omówione zostały kwestie zabezpieczania umów leasingu i pożyczki (stosowane i rekomendowane):

  • zastaw rejestrowy
  • przewłaszczenie na zabezpieczenie
  • weksel in blanco z poręczeniem wekslowym
  • przelew wierzytelności z tytułu umowy ubezpieczenia
  • odkup pojazdu przed dealera
  • hipoteka na nieruchomości

W internecie przybywa opinii o lekarzach. Kto ponosi odpowiedzialność za ich treść?

Źródłem wiedzy pacjentów o rzetelności, skuteczności i empatyczności lekarzy i przedstawicieli innych zawodów medycznych często jest internet, w szczególności portale umożliwiające wymianę informacji o konkretnych osobach. Za pomocą portali typu ZnanyLekarz.pl lub wizytówek Google użytkownicy mogą dzielić się swoimi doświadczeniami i ocenami, co ma wpływ na wybór specjalisty przez innych pacjentów – pisze dr Joanna Worona-Vlugt na łamach Rzeczpospolitej.

Działalność takich portali rodzi jednak pytania związane z odpowiedzialnością za publikowane treści, z możliwością selekcjonowania i moderowania opinii oraz zgodnością z przepisami o ochronie danych osobowych (RODO) i ochronie wizerunku.

Opinie o lekarzach i innych specjalistach z branży medycznej są umieszczane na przeznaczonych do tego stronach internetowych przez samych pacjentów. Z tych też względów pojawia się pytanie, kto ponosi odpowiedzialność za treści, które mogą być nieprawdziwe, obraźliwe czy naruszające dobre imię i prawa osobiste specjalistów.

Odpowiedzialność użytkowników

Zgodnie z przepisami polskiego prawa odpowiedzialność za publikowanie treści naruszających prawo ponosi przede wszystkim osoba, która je zamieszcza. Oznacza to, że jeśli użytkownik portalu zamieści opinię zawierającą pomówienia, oszczerstwa lub inne treści naruszające dobre imię lekarza, to może być pociągnięty do odpowiedzialności.

Użytkownik, który dopuszcza się zniesławienia (art. 212 kodeksu karnego) lub zniewagi (art. 216 k.k.) może ponieść odpowiedzialność karną za dokonane przez siebie czyny. Z kolei specjalista, który uważa, że jego dobra osobiste zostały naruszone, może też skorzystać z ochrony przewidzianej w art. 23–24 kodeksu cywilnego i wystosować pozew o ochronę dóbr osobistych przeciwko autorowi negatywnej opinii.

Oprócz przepisów prawa powszechnie obowiązującego, użytkownicy zobowiązani są do przestrzegania zasad regulaminu portalu internetowego. Regulaminy zazwyczaj zakazują publikowania treści o charakterze pornograficznym, rasistowskim, homofobicznym, seksualnym czy też treści fałszywych lub wprowadzających w błąd.

Odpowiedzialność portalu

Portal internetowy, który umożliwia publikowanie opinii pacjentów, nie jest automatycznie zwolniony z odpowiedzialności. Zgodnie z ustawą o świadczeniu usług drogą elektroniczną z 18 lipca 2002 r. portal może ponosić odpowiedzialność za treści zamieszczone przez użytkowników, jeśli przyczynia się do naruszenia dób osobistych poszkodowanego.

Oznacza to, że portal ma obowiązek reagować na zgłoszenia dotyczące naruszeń prawa przez negatywne opinie użytkowników. Ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną wyłącza odpowiedzialności za treści, których bezprawnego charakteru portal internetowy nie był świadomy, a w razie otrzymania urzędowego zawiadomienia lub uzyskania wiarygodnej wiadomości o ich bezprawnym charakterze niezwłocznie uniemożliwi dostęp do nich.

Administrator portalu internetowego będzie ponosił odpowiedzialność za obraźliwe lub nieprawdziwe opinie, gdy zostanie poinformowany o ich bezprawnym charakterze i nie podejmie działań mających na celu ich usunięcie lub zablokowanie dostępu do nich.

Należy zadać sobie pytanie, kiedy portal internetowy może powziąć wiadomość o bezprawności wpisów użytkowników. Zgodnie z wyrokiem Sądu Najwyższego z 30 września 2016 r., sygn. I CSK 598/15 wiedza ta „niekoniecznie musi pochodzić od osób dotkniętych inkryminowanymi komentarzami.

Źródło wiarygodnej informacji jest tutaj prawnie obojętne do tego stopnia, że informacja taka może być również wynikiem własnych spostrzeżeń pracowników bądź przedstawicieli administratora portalu internetowego oraz zastosowanych przez niego środków technicznych”.

Administrator portalu może zatem powziąć wiedzę, że wpisy naruszają dobra osobiste w zasadzie z każdego źródła. Bezprawności działania administratora strony nie uchyla wprowadzenie np. automatycznego systemu kontrolowania treści wpisów, co zostało potwierdzone przez Sąd Najwyższy m.in. w wyroku z 24 listopada 2017 r. sygn. akt I CSK 73/17 oraz w wyroku z 10 stycznia 2014 r. sygn. akt I CSK 128/13. To właśnie na administratorze portalu internetowego będzie spoczywał obowiązek udowodnienia, że nie wiedział o bezprawnym charakterze komentarzy użytkowników.

Moderowanie treści

Portale umożliwiające publikowanie opinii o przedstawicielach zawodów medycznych zobowiązane są również do moderowania treści publikowanych przez użytkowników, tak aby zapobiegać publikacji treści bezprawnych, obraźliwych czy naruszających regulamin. W kontekście prawnym istotne jest, aby moderacja była przeprowadzana w sposób zgodny z prawem i regulaminem portalu. W szczególności omawiane strony internetowe powinny weryfikować, czy opinie pochodzą faktycznie od pacjentów, którzy skorzystali z usług danego specjalisty.

Moderacja musi być prowadzona w sposób transparentny i zgodny z zasadą równości. Portal nie może bez uzasadnionej przyczyny usuwać opinii krytycznych, pod warunkiem że są one zgodne z prawem i regulaminem. Usuwanie jedynie negatywnych opinii mogłoby zostać uznane za działanie nieuczciwe wobec użytkowników i opisywanych specjalistów, co mogłoby prowadzić do zarzutów o manipulację opiniami i wprowadzanie w błąd innych użytkowników.

RODO i ochrona danych osobowych

Portale takie jak ZnanyLekarz.pl przetwarzają dane osobowe zarówno użytkowników, jak i opisywanych specjalistów. W związku z tym muszą przestrzegać przepisów rozporządzenia o ochronie danych osobowych (RODO). Ponieważ w wyniku korzystania z portalu może dojść do przetwarzania danych szczególnych kategorii, tj. danych medycznych, portal powinien również powziąć szczególne środki techniczne i organizacyjne zapewniające bezpieczeństwo przetwarzania danych osobowych.

Przetwarzanie danych osobowych użytkowników

Dane osobowe użytkowników (pacjentów), takie jak imię, nazwisko, adres e-mail czy numer telefonu, muszą być przetwarzane zgodnie z RODO. Portal musi uzyskać zgodę użytkowników na przetwarzanie ich danych osobowych, a także zapewnić im możliwość dostępu do swoich danych, ich poprawiania oraz usunięcia. Podstawą przetwarzania danych osobowych będzie zatem zgoda (art. 6 ust. 1 lit. a RODO), ale również umowa o świadczenie usług zawarta między pacjentem a portalem (art. 6 ust. 1 lit. b RODO).

Przetwarzanie danych osobowych specjalistów

Na portalach typu ZnanyLekarz.pl zawarte są dane osobowe specjalistów, takie jak imię, nazwisko, specjalizacja, miejsce pracy, informacje o wykształceniu i kwalifikacjach zawodowych. Przetwarzanie tych danych musi być zgodne z RODO.

W większości przypadków specjaliści sami zakładają profile na wskazanych stronach internetowych celem oferowania i promocji swoich usług. W takim przypadku podstawą przetwarzania danych specjalistów jest umowa zawarta pomiędzy nimi a portalem internetowym (art. 6 ust. 1 lit. b RODO).

Może się jednak zdarzyć, że specjalista nie zakładał profilu na stronie z opiniami o lekarzach, lecz informacja o nim widnieje na stronie internetowej. Zdarza się, że dane osobowe lekarzy są pobrane z ogólnodostępnych źródeł, a podstawą przetwarzania będzie uzasadniony interes administratora (art. 6 ust. 1 lit. f RODO).

Niemiecki Sąd Najwyższy (Der Bundesgerichtshof) w wyroku z 13 grudnia 2022 r., wydanym w sprawie VI ZK 60/21, rozpatrywał kwestie działania portalu umożliwiającego wyszukanie lekarza, umówienie wizyty, a następnie ocenę jakości usług. Sąd Najwyższy uznał, że przetwarzanie danych specjalistów niezarejestrowanych w portalu może opierać się na przesłance uzasadnionego interesu.

Podstawą takiego stwierdzenia był fakt, że portal internetowy jest zarządzany nie tylko w interesie administratora, ale również w ogólnym interesie jego użytkowników, którzy uzyskując wiedzę o pracownikach medycznych, korzystali z wolności informacji zgodnie z art. 11 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej. Dodatkowo administrator korzystał z ochrony art. 16 Karty Praw Podstawowych UE tj. prawa do prowadzenia działalności gospodarczej. W przypadku jednak przetwarzania danych specjalistów niezarejestrowanych w portalu istotna jest minimalizacja danych i ograniczenie przetwarzania wyłącznie do danych niezbędnych, takich jak imię, nazwisko czy specjalizacja i stopień naukowy.

Naruszenie danych osobowych

Naruszenie danych osobowych może polegać na wycieku danych lub przetwarzaniu danych bez zgody osoby, której dane dotyczą, lub w sposób niezgodny z przepisami RODO. Specjalista, którego dane osobowe zostały naruszone, ma prawo żądać usunięcia danych, a także dochodzić odszkodowania za doznane szkody. W przypadku naruszenia przepisów RODO może również złożyć skargę do prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych (UODO).

Wizerunek specjalisty

Kolejną kwestią jest zgoda na publikację wizerunku specjalistów. Na portalach typu ZnanyLekarz.pl publikacji wizerunku dokonuje sam specjalista poprzez swoje konto firmowe. Zgodnie z art. 81 ust. 1 prawa autorskiego z 4 lutego 1994 r. rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. Z tych też względów publikowanie zdjęć, filmów czy innych materiałów zawierających wizerunek specjalisty bez jego zgody może stanowić naruszenie prawa. Specjalista ma prawo żądać usunięcia materiałów oraz dochodzić odszkodowania za doznane szkody.

Ważna rola, ale…

Reasumując – portale umożliwiające wymianę informacji o specjalistach odgrywają ważną rolę w społeczeństwie, umożliwiając użytkownikom dzielenie się opiniami o lekarzach, stomatologach, pielęgniarkach i przedstawicielach innych zawodów medycznych.

Odpowiedzialność za treści publikowane przez użytkowników ponoszą przede wszystkim sami użytkownicy, jednak także portal, jeśli nie reaguje na zgłoszenia o naruszeniach prawa. Ma on prawo moderować treści, ale musi to robić w sposób transparentny i zgodny z przepisami.

Konferencja „Wyzwania Działów Antyfraudowych”

4 października 2024 roku zapraszamy na II edycję konferencji „Wyzwania Działów Antyfraudowych” organizowanej przez Golden Solutions. Podczas wydarzenia wystąpi adwokat Kinga Tabor-Kłopotowska i omówi temat „Postępowanie karne jako skuteczne narzędzie minimalizowania strat ponoszonych przez instytucje finansowe w wyniku fraudów: przykłady z praktyki, trendy, wyzwania”:

  • Najczęstsze błędy popełniane przez pokrzywdzonego
  • Możliwości procesowe, o których się nie pamięta
  • Właściwa komunikacja z organami ścigania

WYZWANIA DZIAŁÓW ANTYFRAUDOWYCH – II EDYCJA

 

Bezpieczna Firma – poradnik Compliance

21 sierpnia 2024 r. ukaże się „Bezpieczna Firma – poradnik Compliance” przygotowany przez ekspertów Gardocki i Partnerzy. Książka będzie dostępna wraz z Rzeczpospolitą oraz Gazetą Giełdy Parkiet.

Autorzy:

dr hab. Sylwester Gardocki

Piotr Glonek
Kinga Tabor – Kłopotowska
Iwona Smolak
Katarzyna Sowul
Michał Buna
Gabriela Dąbrowska
Marcin Kołecki
Nina Manista
Sabina Michalik-Kapuścińska
Alicja Syroka
Jan Józef Trapszyc
dr Joanna Worona – Vlugt
Pawel Piotrowski
Katarzyna Buczkiewicz

Tematy:

📍 Jak zminimalizować ryzyko odpowiedzialności karnej, czyli polityka compliance w firmie
📍 ESG
📍 Odpowiedzialność karna menedżerów
📍 Audyt śledczy w firmie
📍 Postępowanie w razie sytuacji kryzysowej: współpraca z organami ścigania
📍 Zapobieganie kryzysowi wizerunkowemu jako element polityki compliance w organizacji

Wykonawca może odstąpić od umowy, ale musi rozliczyć się z zamawiającym

Rozliczenie umowy o zamówienia publiczne po odstąpieniu od niej zamawiającego są skomplikowane. W wielu przypadkach niezbędne jest zasięgnięcie opinii biegłego – piszą Anna Halczuk-Izydorczyk, radca prawny, of counsel oraz Michalina Woch, aplikantka adwokacka w Gardocki i Partnerzy Adwokaci i Radcowie Prawni na portalu prawo.pl. Autorki zwracają uwagę, że przepisy prawa zamówień publicznych są dużo bardziej skomplikowane niż Kodeksu cywilnego.

W prawie zamówień publicznych (pzp) odstąpienie od umowy uregulowane jest inaczej aniżeli w Kodeksie cywilnym (kc). Ma ono charakter bezwzględnie obowiązujący, co oznacza, że strony w umowie nie mogą wyłączyć jego zastosowania. Zgodnie z art. 456 pzp uprawnienie do odstąpienia od zawartej umowy ma jedynie zamawiający i to tylko w dwóch przypadkach.

Po pierwsze, zamawiający może odstąpić od umowy w terminie 30 dni od dnia powzięcia wiadomości o zaistnieniu istotnej zmiany okoliczności powodującej, że wykonanie umowy nie leży w interesie publicznym lub jemu zagraża. Ponadto w chwili zawarcia umowy trudno było przewidzieć, że dojdzie do takiej sytuacji.

Drugi przypadek dotyczy zaistnienia jednej z trzech poniższych okoliczności:

  • doszło do zmiany umowy z naruszeniem art. 454 i art. 455 pzp,
  • wykonawca w chwili zawarcia umowy podlegał wykluczeniu na podstawie art. 108 pzp,
  • Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że doszło do naruszenia unijnego prawa.

Przesłanki te wynikają nie tylko z pzp, ale i z art. 73 dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2014/24/UE z 26 lutego 2014 r. w sprawie zamówień publicznych, uchylająca dyrektywę 2004/18/WE.

Rozliczenie po zakończeniu umowy

W wypadku odstąpienia zamawiającego od umowy niezwykle ważne jest  prawidłowe rozliczenie.  W kc, w przypadku odstąpienia od umowy wzajemnej, strona jest zobowiązana zwrócić drugiej stronie wszystko, co otrzymała od niej na mocy umowy. Ponadto kontrahent może żądać nie tylko zwrotu tego, co świadczył, lecz również naprawienia szkody wynikłej z niewykonania zobowiązania.

Pzp jest dużo surowsze. Wykonawcy przysługuje jedynie uprawnienie do żądania wynagrodzenia należnego z tytułu wykonania części zobowiązania. Wykonawca nie może dochodzić odszkodowania z tytułu utraconych korzyści. Na ten temat wypowiadał się zresztą Sąd Najwyższy w wyroku z 6 czerwca 2012 r. (sygn. akt III CSK 304/11).

Obliczenie wynagrodzenia za realizację części umowy może różnić się w zależności od konkretnych postanowień umowy, rodzaju spełnionego świadczenia, a także od szczegółowych ustaleń pomiędzy zamawiającym a wykonawcą.

Ustalenie wynagrodzenia to podstawa

W celu prawidłowych obliczeń trzeba przeanalizować umowę i kwestie związane z wynagrodzeniem, czyli stawki, jednostki miary, okres rozliczeniowy, ewentualne zasady indeksacji lub zmienności wynagrodzenia. Warto też określić zakres zrealizowanych prac w ramach części umowy, dla której konieczne jest wyliczenie wynagrodzenia na podstawie posiadanej dokumentacji, harmonogramów, protokołów lub innych materiałów, które potwierdzają zakres wykonanych prac.

W sytuacji, w której mamy już określony szczegółowo zakres prac, należy zastosować określone w umowie stawki lub jednostki miary dla obliczania wynagrodzenia. W praktyce wygląda to tak, że jeżeli umowa określa stawkę godzinową, to w celu obliczenia wynagrodzenia należy pomnożyć liczbę przepracowanych godzin przez stawkę.

Obliczając wynagrodzenie przysługujące wykonawcy, trzeba uwzględnić okres rozliczeniowy. Jeżeli więc umowa przewiduje rozliczenie wynagrodzenia za konkretny okres, np. sześć miesięcy, to okres ten powinien być ujęty w rozliczeniach. W tym celu zsumuje się wynagrodzenia za poszczególne okresy w ramach częściowej realizacji umowy.

Inflację trzeba uwzględnić

Jeżeli postanowienia umowy przewidują indeksację lub zmienność wynagrodzenia, która jest zależna od czynników zewnętrznych, takich jak np. inflacja, to również musi to zostać uwzględnione w końcowych rozliczeniach. Wyliczając ostateczne wynagrodzenie, należy mieć na względzie również inne, szczegółowe zasady rozliczeń, które mogą być ujęte w umowie.

Poza tym rozliczenie umowy o zamówienia publiczne po odstąpieniu od niej zamawiającego są skomplikowane i w wielu przypadkach niezbędne jest zasięgnięcie opinii biegłego.

Policja nie może przechowywać danych bezterminowo, trzeba zmienić przepisy

Ustawa o Policji wymaga pilnych zmian. Nie zawiera bowiem szczegółowych przepisów nakładających na Komendanta Głównego Policji obowiązek okresowego przeglądu danych zawartych w KSIP, nie wskazuje zakresu przetwarzanych danych osobowych ani zasad ich przetwarzania – pisze dr Joanna Worona-Vlugt, adwokat w Gardocki i Partnerzy Adwokaci i Radcowie Prawni na portalu prawo.pl.

Krajowy System Informacyjny Policji (KSIP) jest centralnym zbiorem prowadzonym przez Komendę Główną Policji, w którym odnotowane są informacje o przestępstwach ściganych z oskarżenia publicznego, osobach poszukiwanych przez ograny ścigania, ale również informacje o zgubionych lub skradzionych rzeczach. System ten jest niezbędny do efektywnego działania organów ścigania ze względu na kluczową rolę szybkiej wymiany informacji o rzeczach i osobach będących w kręgu zainteresowania wymiaru sprawiedliwości. System KSIP jest również zintegrowany z System Informacyjnym Schengen (SIS), co zapewnia możliwość międzynarodowej wymiany informacji w zakresie bezpieczeństwa w Europie.

TSUE: Policja musi usuwać dane

Podstawą działania KSIP jest ustawa o Policji z 6 kwietnia 1990 r., a warunki jego funkcjonowania określa zarządzenie nr 70 Komendanta Głównego Policji w Sprawie Krajowego Systemu Informacyjnego Policji z 2 grudnia 2019 r. Paragraf 17 zarządzenia wskazuje, że przy rejestracji procesowej osoby można wskazać m.in takie dane jak: imię, nazwisko, datę urodzenia, numer PESEL lub inny narodowy numer identyfikacyjny, narodowość, numery dokumentów tożsamości oraz dane osobowe stanowiące dane wrażliwe, tj. dane osobowe ujawniające pochodzenie rasowe lub etniczne, stanowiące dane genetyczne, dane biometryczne w tym w zakresie wizerunku twarzy utrwalonego w postaci zdjęć sygnalitycznych lub danych daktyloskopijnych, dane dotyczące zdrowia oraz seksualności i orientacji seksualnej.

30 stycznia 2024 r. TSUE wydał wyrok w trybie prejudycjalnym w sprawie o sygn. C-118/22, dotyczącej zakresu przetwarzania danych osobowych w wewnętrznych systemach organów ścigania. Sprawa dotyczyła bułgarskiego mężczyzny, który został wpisany do bułgarskiego odpowiednika KSIP w ramach prowadzonego dochodzenia dotyczącego złożenia fałszywych zeznań. Mężczyzna następnie został prawomocnie skazany na karę roku ograniczenia wolności. Po odbyciu kary mężczyzna, korzystając z zatarcia skazania, żądał wykreślenia jego danych z rejestru policyjnego. Według prawa bułgarskiego dane były przechowywane w rejestrze policyjnym bez ograniczenia czasowego, do chwili śmierci, wobec czego sąd bułgarski oddalił wniosek.

Sprawa następnie trafiła do TSUE, który orzekł, że niezgodne z prawem unijnym jest ustawodawstwo krajowe umożliwiające organom ścigania przechowywanie danych osobowych do celów zapobiegania przestępczości, prowadzenia postępowań przygotowawczych, wykrywania i ścigania czynów zabronionych i wykonywania kar. W szczególności chodzi o dane biometryczne i genetyczne, dotyczące osób, które zostały prawomocnie skazane, bez nałożenia na administratora obowiązku okresowego przeglądu, czy takie przechowywanie jest nadal niezbędne. Dotyczy także przyznania wspomnianej osobie prawa do usunięcia tych danych, od chwili gdy ich przechowywanie nie jest już niezbędne do celów, dla których były one przetwarzane lub w stosownym przypadku do ograniczenia ich przetwarzania.

Ustawa o Policji do weryfikacji

Przechowywanie danych biometrycznych (tj. wizerunek twarzy, linie papilarne, siatkówka oraz tęczówka oka, geometria twarzy lub ręki, kształt ust, ucha czy rozmieszczenie zębów) i genetycznych (dane DNA, analizy z próbki biologicznej) osób skazanych za umyślne przestępstwo do chwili śmierci (tak jak regulowało prawo bułgarskie) jest więc sprzeczne z prawem Unii Europejskiej.

Po wyroku TSUE prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych 10 czerwca 2024 r. opublikował opinię, zgodnie z którą wyrok pociąga za sobą konieczność zmiany ustawy o Policji z 6 kwietnia 1990 r. w zakresie przepisów regulujących działanie KSIP. Artykuł 21 nb ustawy o Policji przewiduje, że Komendant Główny Policji prowadzi KSIP. W odniesieniu do informacji, w tym danych osobowych przewarzanych w KSIP, administratorem danych osobowych jest Komendant Główny Policji. Wskazany przepis jest jedyną regulacją o charakterze ustawowym dotyczącym KSIP.

Ustawa o Policji nie zawiera szczegółowych przepisów nakładających na Komendanta Głównego Policji obowiązek okresowego przeglądu danych zawartych w KSIP ani nie wskazują zakresu przetwarzanych danych osobowych oraz zasad ich przetwarzania. Wprawdzie zarządzenie nr 70 Komendanta Głównego Policji zawiera zakres przetwarzanych danych (par. 17) oraz postanowienia o weryfikacji informacji przetwarzanych w KSIP w zakresie ich przydatności lub zbędności do przetwarzania (par. 104-105 Zarządzenia nr 70), jednak stanowi wyłącznie regulację o charakterze wewnętrznym i nie należy do źródeł powszechnie obowiązującego prawa w Polsce.

Ponadto ustawa ta nie określa maksymalnego okresu przetwarzania danych osobowych w KSIP oraz nie przewiduje okoliczności nakładających na administratora obowiązek ich przeglądu oraz podjęcia decyzji o ich usunięciu. Z tych powodów warto zmienić te przepisy w zakresie weryfikacji przez administratora zasadności dalszego przetwarzania danych osobowych w KSIP, tak by zapewnić podmiotowi danych realne prawo żądania ich usunięcia. Obowiązujące przepisy nie określają również zakresu przetwarzania danych, jak i okresów retencji tych danych, wobec czego nie spełniają standardów wynikających z wskazanego wyżej orzeczenia TSUE wydanego w sprawie C-118/22.