Projekt ustawy dla frankowiczów 2025. Jakie zmiany w sporach z bankami?

Projekt ustawy z 30 czerwca 2025 r. dotyczący spraw frankowych to dokument, który może radykalnie zmienić krajobraz procesów dotyczących kredytów denominowanych lub indeksowanych do franka szwajcarskiego. Regulacja przedstawia rozwiązania procesowe i materialne, które mają wspierać konsumentów, ale także – co mniej zauważalne –usystematyzować obecność spraw frankowych w przestrzeni prawnej – piszą na portalu infor.pl Piotr Glonek i Kinga Zarzecka.

Jest to naturalnie próba wprowadzenia lex specialis do kodeksu postępowania cywilnego, która obejmie wyłącznie sprawy frankowe – co ciekawe, z wyłączeniem spraw dotyczących kredytów w innych walutach niż CHF, mogących zawierać podobne, a nawet tożsame zapisy umowne, co umowy kredytu w sprawach frankowych.

Między ochroną a przewidywalnością

Już sama preambuła i zakres zastosowania ustawy wskazują, że intencją ustawodawcy jest ochrona kredytobiorców, a także ich spadkobierców, poręczycieli i osób odpowiadających rzeczowo za dług. Jednakże dla banków projekt jest jednocześnie zagrożeniem i szansą, bo choć odbiera im pewne narzędzia, wprowadza także większą przewidywalność. Właśnie to połączenie ochrony konsumenta z elementami porządkowymi dla instytucji finansowych czyni ustawę szczególnie ciekawą z doktrynalnego punktu widzenia, bowiem analiza treści projektu ujawnia, że jego skutki będą daleko wykraczać poza zwykłą zmianę procedury – to niejako zmiana filozofii prowadzenia sporów o kredyty frankowe.

Wstrzymanie rat – automatyczne i bez decyzji sądu

Jednym z najważniejszych rozwiązań projektu jest wprowadzenie automatycznego wstrzymania obowiązku spłaty rat z chwilą doręczenia bankowi pozwu. Oznacza to, że frankowicz, który pozywa bank, przestaje płacić raty aż do prawomocnego zakończenia procesu, a instytucja finansowa nie może tego traktować jako niewykonania umowy. W praktyce to prawdziwa rewolucja, bo dotychczas takie wstrzymania były możliwe wyłącznie na podstawie zabezpieczenia roszczenia, co wymagało decyzji sądu i mogło trwać miesiącami. Ustawa czyni to rozwiązanie „z automatu”, a jednocześnie nakazuje bankowi powiadomić BIK, BIG i inne instytucje o konieczności usunięcia negatywnych wpisów. Co ważne, jeśli klient chce dalej płacić raty, bank nie może odmówić ich przyjęcia – ale tylko w zakresie, w jakim suma spłat jest mniejsza niż kwota wypłaconego kredytu. Jednak ten automatyzm może działać również na inną płaszczyznę – im szybciej sądy rozpoznają sprawy, tym szybciej skończy się okres „zamrożenia” kredytu i tym mniejsze ewentualne odsetki od dochodzonych kwot. To pokazuje, że wbrew pozorom banki również mogą zyskać, jeśli reforma naprawdę usprawni procesy.

Proces bez sali rozpraw? Nowe narzędzia dla sądów i pełnomocników

Projekt ustawy wprowadza bowiem mechanizmy mające przyspieszyć sprawy frankowe, co powinno zainteresować nie tylko kredytobiorców, ale także pełnomocników banków. Sąd może rozpoznać sprawę na posiedzeniu niejawnym nawet wtedy, gdy strona żąda rozprawy, pod warunkiem że wyjaśni powody takiej decyzji i wyznaczy czas na wymianę pism. W praktyce oznacza to, że wiele spraw będzie można „przeprocesować na papierze”, co eliminuje potrzebę wielogodzinnych rozpraw. Świadków można przesłuchiwać zdalnie mimo sprzeciwu, a strony mogą odpowiadać pisemnie na pytania, co ogranicza koszty i formalizuje przebieg dowodzenia. Dla banków, które uczestniczą w setkach sporów, oznacza to znaczną redukcję nakładów organizacyjnych i logistycznych. Przyspieszenie procedur, paradoksalnie, jest w ich interesie, bo skróci czas zamrożenia spłat rat. Reforma może zatem zrównoważyć ochronę konsumenta i efektywność systemu.

Potrącenia: broń banków, ale na nowych zasadach

Ciekawym elementem jest kwestia zarzutów potrącenia – do tej pory kodeks postępowania cywilnego wprowadzał sztywne ramy czasowe na zgłaszanie potrąceń, a jednak ustawa frankowa wydłuża ten termin aż do końca rozprawy w drugiej instancji, a przy rozpoznaniu sprawy na posiedzeniu niejawnym – do wydania wyroku. To daje stronom znaczną elastyczność, bo mogą poczekać z zgłoszeniem potrącenia niemal do samego końca procesu. Jednocześnie ustawodawca wprowadza pewien rygor w tej kwestii: jeśli bank zgłosi potrącenie po pozwie, a konsument go nie zakwestionuje, bank i tak zapłaci koszty procesu w tej części. W praktyce potrącenia mogą stać się kluczową bronią banków w nowym porządku prawnym.

Zmiany „techniczne”, które robią różnicę

Projekt ustawy wprowadza również szereg zmian formalnych, które mogą wydawać się drobne, ale mają znaczenie w praktyce. Na przykład sprawy w drugiej instancji będą rozpoznawane przez jednego sędziego, a nie skład trzyosobowy, co może znacznie obniżyć koszty i przyspieszyć postępowania. To rozwiązanie z punktu widzenia kredytobiorców jest neutralne, ale dla banków to oszczędność – mniej sędziów, mniej rozpraw, szybsze rozstrzygnięcia. Referendarze sądowi zyskają możliwość wydawania postanowień o umorzeniu postępowania, gdy pozew lub apelacja zostaną cofnięte, co odciąża sądy i przyspiesza rozliczenia stron. Dodatkowo ustawa reguluje pozwy wzajemne banków, które będą mogły być wnoszone do końca pierwszej instancji, a przy posiedzeniu niejawnym – aż do wyroku. Te „techniczne” zmiany nie są spektakularne, ale właśnie one sprawiają, że cały system może działać szybciej i bardziej przewidywalnie.

Nowe przepisy w sprawach już toczących się

Co również ciekawe, ustawa przewiduje, że jej przepisy będą stosowane także do sporów w toku, ale zachowane zostaną dotychczasowe trzyosobowe składy, jeśli zostały już wyznaczone, a przede wszystkim – wszystkie wnioski o zabezpieczenie zostaną umorzone z mocy prawa, bo zawieszenie działa teraz automatycznie. To oznacza, że banki z dnia na dzień muszą zaakceptować brak spłat w tysiącach spraw, które już są w sądach. Z drugiej strony, znikają kolejne wnioski o zabezpieczenia, które generowały dodatkowe postępowania i opóźnienia – a to bankom paradoksalnie sprzyja.

Automatyczne odrzucanie skarg kasacyjnych banków

Warto również zwrócić uwagę na elementy stricte informacyjne, które uderzają w reputacyjny i operacyjny wymiar działalności banków. Ustawa zakazuje bankom zgłaszania zaległości frankowiczów do BIK, BIG i innych baz danych od momentu doręczenia pozwu. Mało tego, bank musi w 30 dni powiadomić te instytucje, by usunęły wcześniejsze negatywne wpisy. Z punktu widzenia konsumenta to rewolucja – można przestać płacić raty, a BIK pozostaje „czysty” – jednocześnie dla systemu finansowego to ryzyko „fałszywego obrazu” historii kredytowej klientów. Co ciekawe, ustawodawca pozwala na przekazywanie tych powiadomień teletransmisją, co jest udogodnieniem dla banków. To kolejny przykład, gdzie ustawa odbiera instrument nacisku, ale jednocześnie daje wygodne narzędzie techniczne do wykonania obowiązków.

Więcej niż ustawa – test dla całego systemu prawnego

Analizując projekt całościowo, widać wyraźnie, że bilans korzyści i strat jest dla banków negatywny. Największą stratą jest oczywiście automatyczne wstrzymanie spłat rat, które może oznaczać wielomiliardowe zamrożenie środków na lata. Jednak możliwość zgłaszania potrąceń do końca, uproszczenie składów sędziowskich, szybsze procedowanie – to elementy, które w długim okresie mogą zmniejszyć straty. Banki prawdopodobnie będą chciały przyspieszać sprawy bądź zamykać je w drodze ugody, która staje się bardziej opłacalna również dla Kredytobiorców, którzy nie będą mogli liczyć na wysokie odsetki za lata trwania w procesie. To swoisty paradoks: ustawa, która miała być „batem na banki”, może po latach okazać się katalizatorem ugód i szybszych zakończeń sporów. Takie odwrócenie ról to jeden z najciekawszych efektów reformy.

Banki nie tak chętnie udzielą kredytu konsumenckiego

Instytucje finansowe zaczną stosować bardziej wyśrubowane kryteria oceny zdolności kredytowej, a w konsekwencji część osób może nie dostać kredytu – spodziewają się prawnicy. Takie efekty może wywołać nowa ustawa o kredycie konsumenckim. Wzmocni ona ochronę osób fizycznych przed wpadnięciem w pułapkę zadłużenia, a z drugiej strony wprowadzi sankcje dla banków, które zbyt pochopnie zechcą pożyczać konsumentom pieniądze.

Chodzi o projekt ustawy o kredycie konsumenckim, przygotowany przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów i opublikowany 7 lipca br. Akt ten zastąpi obowiązującą obecnie ustawę o tym samym tytule z 2011 r. i wprowadzi do polskiego porządku prawnego przepisy unijne, przede wszystkim dyrektywę 2023/2225 w sprawie umów o kredyt konsumencki.

Projekt przewiduje nowe obowiązki dla banków i innych instytucji finansowych już na etapie docierania do klienta (m.in. wymóg umieszczania w reklamie sformułowania „Uwaga! Pożyczanie pieniędzy kosztuje” lub równoważnego) oraz przekazywania mu informacji przedumownych.

Kolejna grupa nowych wymagań wiąże się z oceną zdolności kredytowej, która będzie musiała być przeprowadzona obowiązkowo przed zawarciem umowy o kredyt konsumencki (art. 29 projektowanej ustawy). Przepisy te będą stosowane do kredytów udzielanych już po wejściu w życie nowej ustawy.

Zdolność kredytowa ma służyć kredytobiorcy

Polski prawodawca, w ślad za prawodawcą unijnym, wyraźnie zaznaczył, że ocena ta ma służyć kredytobiorcy, a nie kredytodawcy. Zgodnie z proponowanym brzmieniem art. 29 ust. 2 zd. 1, „oceny zdolności kredytowej dokonuje się w interesie konsumenta w celu zapobieżenia nieodpowiedzialnemu udzielaniu kredytów i nadmiernemu zadłużeniu”.

– Przepis ten podkreśla cel oceny zdolności kredytowej, jakim jest ochrona konsumenta – komentuje Piotr Glonek, radca prawny, doradca restrukturyzacyjny w Gardocki i Partnerzy Adwokaci i Radcowie Prawni (reprezentuje banki w sporach z konsumentami) w rozmowie z portalem prawo.pl. – W mojej ocenie będzie to wskazówka interpretacyjna, do której będą odwoływać się sądy rozstrzygające sytuacje sporne. Może to być paliwo dla kredytobiorców i element niebezpieczny dla banków i innych instytucji finansowych. Do tego ciężar dowodu tego, że ocena zdolności kredytowej została dokonana w sposób właściwy, będzie spoczywał na instytucji finansowej – dodaje.

Nie ma zdolności, więc nie ma kredytu

Projekt wprost wskazuje, że umowa o kredyt konsumencki może zostać zawarta tylko w przypadku pozytywnej weryfikacji możliwości finansowych kredytobiorcy co do całkowitej kwoty do zapłaty. Wojciech Bochenek, reprezentujący kredytobiorców w sporach z bankami radca prawny z kancelarii Bochenek, Ciesielski i Wspólnicy Kancelaria Adwokatów i Radców Prawnych uściśla, że chodzi o spłatę kredytu wraz z odsetkami i pozostałymi kosztami.

– Brak pozytywnej weryfikacji zdolności kredytowej będzie skutkował odmową udzielenia kredytu – podsumowuje mec. Bochenek.

– Do tej pory banki mogły udzielać kredytu na podstawie art. 70 ust. 2 Prawa bankowego osobie, która nie ma zdolności kredytowej, ale dysponowała odpowiednim zabezpieczeniem. Pod rządami nowej ustawy będzie to niemożliwe – pozytywny wynik oceny zdolności kredytowej będzie warunkiem zawarcia umowy o kredyt konsumencki – dodaje mec. Glonek.

Sankcja kredytu darmowego i inne sankcje

Mecenas Glonek wylicza, że projekt przewiduje trzy sankcje dla instytucji finansowej związane z naruszeniem przepisów o badaniu zdolności kredytowej.

Sankcja kredytu darmowego, która pozbawi kredytodawcę prawa do odsetek i innych kosztów kredytowych. Projektowana ustawa przewiduje, że będzie ona miała zastosowanie w razie obowiązku dokonania oceny zdolności kredytowej przed zawarciem umowy o kredyt konsumencki (art. 29), ale też w razie naruszenia obowiązku dokonania ponownej oceny zdolności kredytowej przed każdym zwiększeniem całkowitej kwoty kredytu konsumenckiego już po zawarciu umowy (art. 40).
Sankcja z art. 36. Przewiduje on, że jeżeli ocena zdolności kredytowej została przeprowadzona z naruszeniem przepisów, to kredytodawca nie może rozwiązać, odstąpić lub zmienić umowy o kredyt konsumencki, chyba że jest to korzystne dla konsumenta i zostanie dokonane za jego zgodą. – Tej zasady nie stosuje się w przypadku konsument zataił informacje lub podał kredytodawcy nieprawdziwe informacje niezbędne do dokonania oceny zdolności kredytowej – uściśla mec. Glonek.
Sankcja z art. 41. Wynika z niego m.in, to, że jeżeli kredytodawca udzielił kredytu konsumenckiego z naruszeniem przepisów o badaniu zdolności kredytowej, to jego możliwości zbycia i dochodzenia wierzytelności wynikającej z umowy takiego kredytu są ograniczone.
– Udzielenie konsumentowi kredytu z naruszeniem regulacji dotyczącej badania zdolności kredytowej może mieć dla kredytodawcy negatywne konsekwencje – podsumowuje mec. Bochenek.

Zdolność według procedur i szukanie dziury w całym

Projekt wprowadza pewne wymogi co do tego, co może, a co nie może być brane pod uwagę przy ocenie zdolności kredytowej. Przykładowo, wprost stanowi, że źródłem informacji o konsumencie nie mogą być sieci społecznościowe (art. 30 ust. 3).

Mec. Bochenek wskazuje, że banki będą miały obowiązek dokonać weryfikacji zdolności na podstawie dokładnych informacji o dochodach i wydatkach konsumenta, które bank ustala w oparciu o dane zawarte w zbiorach informacji zewnętrznych, np. BIK, wewnętrznych, np. informacje z własnego systemu informatycznego, jak i informacje pozyskane bezpośrednio od konsumenta. – Wydanie decyzji nie może być oparte wyłącznie na bazach zewnętrznych. Dodatkowo kredytodawca będzie miał obowiązek bezpłatnego poinformowania konsumenta o możliwości skorzystania z pomocy podmiotów świadczących poradnictwo w zakresie zadłużenia – dodaje.

Projekt przewiduje ponadto, że kredytodawca ustanawia i stosuje procedury, na podstawie których dokonuje oceny zdolności kredytowej oraz dokumentuje stosowanie tych procedur (art. 34 ust. 1).

– Ustawa doprecyzowuje pewne zasady badania zdolności kredytowej, natomiast zdolność kredytowa nadal nie będzie pojęciem zerojedynkowym – zwraca uwagę mec. Glonek. – Są różne kryteria i rekomendacje, jakie trzeba wziąć pod uwagę, natomiast pewne kwestie są ocenianie przez banki indywidualnie. Różne banki mają różną skłonność do ryzyka i różne modele polityki kredytowej. Wyobrażam sobie, że kredytobiorcy w sytuacjach stykowych będą szukali błędów i uchybień przy ocenie zdolności kredytowej, zachęceni możliwością skorzystania z sankcji kredytu darmowego. Ustawa da im większe możliwości do szukania dziury w całym – podsumowuje.

Będzie trudniej o kredyt?

Mecenas Bochenek uważa, że ze względu na nowe regulacje „banki będą musiały zaostrzyć procedury weryfikujące zdolność kredytową konsumentów w celu realizacji obowiązków płynących z nowej ustawy”.

Także mec. Glonek wskazuje, że nowe przepisy mogą wywołać efekt mrożący jeśli chodzi o politykę kredytową banków, wprowadzane są bowiem dodatkowe rygory i dodatkowe ryzyko pojawienia się którejś z sankcji za uchybienie.

– Spodziewam się, że banki mogą, zwłaszcza w pierwszym okresie obowiązywania przepisów, ostrożniej oceniać zdolność kredytową klientów niż robiły to do tej pory. W konsekwencji część konsumentów, która na podstawie obecnych przepisów może otrzymać kredyt, po nowelizacji go już nie otrzyma. Ustawodawca rozważa dwa interesy konsumentów i ochronę przed nadmiernym zadłużeniem stawia przed dostępnością do uzyskania finansowania – podsumowuje.

Rozwiązania zawarte w projekcie nowelizacji ustawy – Prawo restrukturyzacyjne oraz niektórych innych ustaw tworzą bardziej zrównoważony, przejrzysty i efektywny system restrukturyzacji, który lepiej odpowiada potrzebom wszystkich stron postępowania. Projekt nie uwzględnia natomiast wszystkich aspektów. Chodzi m.in. o mechanizmy wczesnego ostrzegania czy ochronę praw pracowników – piszą Piotr Glonek i Aleksandra Borawska z kancelarii Gardocki i Partnerzy Adwokaci i Radcowie Prawni na portalu prawo.pl.

Unijna dyrektywa 2019/1023, znana jako „dyrektywa drugiej szansy”, ma na celu wspieranie przedsiębiorstw w trudnej sytuacji finansowej. Choć termin jej implementacji minął w lipcu 2022 r., Polska wciąż nie dostosowała w pełni swojego prawa do unijnych wymagań. Wkrótce ma się to zmienić, bo w maju br. do Sejmu został skierowany rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy – Prawo restrukturyzacyjne oraz niektórych innych ustaw. Przyjrzyjmy się najważniejszym proponowanym regulacjom.

Test zaspokojenia

Jedną z najbardziej interesujących i istotnych zmian dla wierzycieli jest wprowadzenie tzw. testu zaspokojenia, tj. narzędzia, które ma stać się kluczowym elementem postępowania restrukturyzacyjnego. Projektowane przepisy wymagają, aby test ten został przygotowany na wczesnym etapie procesu, co stanowi z punktu widzenia interesów instytucji finansowych odpowiedź na potrzebę większej efektywności w zarządzaniu wierzytelnościami przy podejmowaniu decyzji na etapie głosowania nad układem.

Funkcją testu zaspokojenia ma być umożliwienie wierzycielom dokładniejszej kontroli nad procesem restrukturyzacyjnym. Wprowadzenie testu ma na celu uniknięcie przesuwania sporów dotyczących wycen na końcowe fazy postępowania, by wierzyciele otrzymali pełny obraz sytuacji przed głosowaniem.

Test zaspokojenia ma zawierać projekcję wartości majątku dłużnika w trzech głównych scenariuszach:

  • kontynuacja działalności gospodarczej na podstawie planu restrukturyzacyjnego;
  • ogłoszenie upadłości i sprzedaż przedsiębiorstwa jako całości;
  • sprzedaż poszczególnych składników majątku w ramach upadłości.

W teście mają się znaleźć również informacje o przewidywanym stopniu zaspokojenia wierzycieli w każdym z powyższych wariantów oraz ocena, który scenariusz przyniesie najkorzystniejsze efekty dla wierzycieli.

Obowiązek sporządzania testu zaspokojenia nie obejmie mikroprzedsiębiorców. To uproszczenie ma na celu ochronę najmniejszych firm przed dodatkowymi kosztami i formalnościami, co wpisuje się w szerszy kontekst wspierania drobnych przedsiębiorstw w trudnych sytuacjach ekonomicznych.

Modyfikacja zatwierdzania układu wbrew sprzeciwowi

Zmiana mechanizmu zatwierdzania układu to kolejny element proponowanych reform. Chodzi o rozwinięcie tzw. mechanizmu cramdown, który pozwala zatwierdzić układ nawet wtedy, gdy niektóre grupy wierzycieli się sprzeciwiają.

Zaproponowany mechanizm umożliwia sądowi zatwierdzenie układu, w przypadku gdy nie uzyskał on poparcia wszystkich grup wierzycieli, o ile spełnione zostaną określone warunki, w tym:

  • większość grup wierzycieli, w tym co najmniej jedna grupa wierzycieli uprzywilejowanych, głosowała za układem, a głosujący wierzyciele „za” będą reprezentowali co najmniej połowę sumy wierzytelności głosujących;
  • alternatywnie, układ może zostać zaakceptowany przez jedną z grup wierzycieli, które w przypadku upadłości mogłyby uzyskać częściowe zaspokojenie.

Kluczowe jest odpowiednie przygotowanie wycen majątku dłużnika, przedstawione już na wczesnym etapie postępowania. Taka organizacja procesu pozwala na wcześniejsze przeanalizowanie opłacalności przyjęcia układu w odniesieniu do innych scenariuszy, takich jak likwidacja majątku.

Lista dokumentów

Kolejnym proponowanym rozwiązaniem jest poszerzenie listy dokumentów, które dłużnik musi obligatoryjnie dołączyć do wniosku o rozpoczęcie postępowania restrukturyzacyjnego. Chodzi o kluczowe informacje dotyczące wpływu tego procesu na zatrudnienie w firmie.

Uzupełnieniem tego podejścia jest rozszerzenie zakresu informacji o majątku dłużnika. Proponowana nowelizacja zakłada, że plan restrukturyzacyjny powinien zawierać zestawienie aktywów i pasywów wraz z ich szacunkową wartością, a także szczegółowy opis sytuacji ekonomicznej przedsiębiorstwa oraz jego pracowników. W praktyce oznacza to konieczność uwzględnienia wszelkich okoliczności związanych z pozycją pracowników, które mogą ulec zmianie w wyniku działań restrukturyzacyjnych, takich jak propozycje układowe czy inne środki naprawcze.

Wskazanie wielkości przedsiębiorstwa

Dodanie obowiązku wskazywania, czy dłużnik jest mikroprzedsiębiorcą, małym lub średnim przedsiębiorcą, ma na celu umożliwienie skutecznego monitorowania tych postępowań restrukturyzacyjnych.

Choć obowiązek wskazywania wielkości przedsiębiorstwa w dokumentacji restrukturyzacyjnej może wydawać się jedynie drobną zmianą, to w szerszej perspektywie może odegrać kluczową rolę w kształtowaniu przyszłych regulacji. Rozwiązanie te pozwoli na tworzenie bardziej szczegółowych statystyk, które staną się podstawą dla dalszych usprawnień zarówno na poziomie krajowym, jak i unijnym.

To działanie, choć pozornie techniczne, może przyczynić się do budowy bardziej przyjaznego i sprawiedliwego otoczenia prawnego dla przedsiębiorstw w całej UE.

Restrukturyzacja wierzytelności zabezpieczonych rzeczowo
Nowe regulacje przewidują również elastyczne podejście do sprzedaży przedmiotu zabezpieczenia wierzytelności lub jego zamiany, za zgodą wierzyciela. Sprzedaż może być dokonana przez nadzorcę wykonania układu lub zarządcę przymusowego, którzy działają w imieniu własnym, lecz na rachunek dłużnika.

Ta możliwość stanowi ułatwienie w sytuacjach, gdy dalsze prowadzenie działalności gospodarczej dłużnika w całości lub części nie jest możliwe. Daje to szansę na osiągnięcie porozumienia z wierzycielami zabezpieczonymi i umożliwia zawarcie układu bez konieczności przechodzenia do postępowania upadłościowego.

Dyrektywa drugiej szansy a polska ustawa – różnice

Warto zwrócić uwagę na różnice między unijną dyrektywą 2019/1023 a obecnym projektem nowelizacji.

Projekt nowelizacji w znacznym stopniu odbiega od dyrektywy w obszarze wczesnego ostrzegania przed ryzykiem niewypłacalności. Dyrektywa wskazuje, że mechanizmy te są kluczowe dla skutecznej restrukturyzacji, pozwalając na szybkie wykrywanie sygnałów zagrożenia i podjęcie działań zapobiegawczych.

Unijne przepisy kładą nacisk na ochronę praw pracowników w procesach restrukturyzacyjnych. Dyrektywa wymaga, by państwa członkowskie zapewniły pracownikom dostęp do informacji o mechanizmach wczesnego ostrzegania, umożliwiając im ocenę sytuacji ekonomicznej dłużnika. Podkreśla, że pracownicy muszą mieć zagwarantowaną pełną ochronę prawa pracy przez cały czas trwania postępowań restrukturyzacyjnych, a wszelkie decyzje wpływające na warunki ich zatrudnienia powinny być podejmowane w porozumieniu z ich przedstawicielami.

Tymczasem polski projekt implementujący dyrektywę nie uwzględnia aspektów takich jak mechanizmy wczesnego ostrzegania czy ochrona praw pracowników, pozostawiając je poza zakresem regulacji.

Niemniej, w zestawieniu uwag zgłoszonych w trakcie konsultacji publicznych i opiniowania do projektu ustawy wskazano, że postulaty dotyczące zmian, a także wskazane propozycje nowych regulacji, będą rozpatrywane w przyszłości w ramach nowego projektu, nad którym obecnie prowadzone są prace koncepcyjne.

Zmiany wydają się bardzo korzystne

Podsumowując, kluczową zmianą jest wprowadzenie obowiązku sporządzenia testu zaspokojenia, który stanowi przełom w polskim systemie restrukturyzacyjnym. To narzędzie zwiększa transparentność i umożliwia wierzycielom, zwłaszcza instytucjom finansowym, wcześniejszą i precyzyjną ocenę opłacalności układu.

Nowelizacja rozszerza też zakres informacji, jakie dłużnik musi przedstawić, obejmując skutki restrukturyzacji dla zatrudnienia oraz szczegółowe dane o majątku firmy. Takie rozwiązania zwiększają kompleksowość planów restrukturyzacyjnych, lepiej chroniąc interesy wierzycieli oraz promując długofalową stabilność przedsiębiorstw. Warto jednak zauważyć, że szersze wymagania dokumentacyjne mogą wiązać się z wyższymi kosztami i dłuższym czasem postępowań.

Dodatkowo, obowiązek wskazywania wielkości przedsiębiorstwa w dokumentacji restrukturyzacyjnej umożliwia skuteczniejsze monitorowanie i analizę postępowań, co ma istotne znaczenie dla doskonalenia systemu na poziomie krajowym i unijnym.

Wzmocnienie mechanizmu cramdown, pozwalającego na zatwierdzenie układu, mimo sprzeciwu niektórych wierzycieli, w połączeniu z wymogiem rzetelnej wyceny majątku i testem zaspokojenia, podnosi przejrzystość procesu restrukturyzacyjnego, a zmiany tworzą warunki do bardziej sprawnego podejmowania decyzji i ograniczenia sporów.

W efekcie proponowane rozwiązania tworzą bardziej zrównoważony, przejrzysty i efektywny system restrukturyzacji, który lepiej odpowiada potrzebom wszystkich stron postępowania. W teorii proponowane rozwiązania wydają się bardzo korzystne, jednak o ich wartości i skuteczności decydować będzie sposób ich zastosowania w praktyce, co pozwoli na ocenę rzeczywistego wpływu na przebieg postępowań restrukturyzacyjnych.

Informacje w bankach mają być jasne i zrozumiałe

„Uwaga! Zaciąganie pożyczek kosztuje” – takie ostrzeżenie niebawem pojawi się w treści reklam umów kredytowych. Banki, prezentując ofertę, zadbają, by najważniejsze dla klienta informacje znalazły się na dwóch pierwszych stronach formularza informacyjnego. Jeszcze wcześniej będą musiały zapewnić osobom ze szczególnymi potrzebami możliwość korzystania z usług na równi z innymi użytkownikami.

Wypełnianie obowiązków informacyjnych wobec konsumenta staje coraz większym wyzwaniem dla instytucji finansowych – można było usłyszeć na ubiegłotygodniowym XII Kongresie Prawa Bankowego. W tym kontekście wymieniana jest przede wszystkim nowa dyrektywa unijna 2023/2225 w sprawie umów o kredyt konsumencki (dyrektywa CCD2), która ma być implementowana przez państwa członkowskie do 20 listopada 2025 r. i zacznie być stosowana rok później. Obowiązki te wynikają jednak także z orzecznictwa (zwłaszcza w sprawach frankowych) oraz innych aktów prawnych, takich jak ustawa o zapewnianiu spełniania wymagań dostępności niektórych produktów i usług przez podmioty gospodarcze. Wdraża ona Europejski Akt o Dostępności i zacznie obowiązywać już 28 czerwca 2025 r.

Dyrektywa zwiększy standard informacji dla klienta

Sposób, w jaki polski prawodawca zamierza implementować dyrektywę CCD2, budzi jeszcze pewne znaki zapytania. W wykazie prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów pod numerem nr UC82 opublikowane zostały założenia projektu ustawy o kredycie konsumenckim oraz o zmianie ustawy o prawach konsumenta. Właściwy projekt, nad którym pracuje Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, do tej pory nie został jeszcze przedstawiony.

Niemniej z samej treści dyrektywy 2023/2225 wynika, że podwyższony ma zostać standard informacji, które bank lub pośrednik kredytowy przedstawiają konsumentom. W tekście tego aktu prawnego informacje te wielokrotnie są określane jako „przejrzyste”, „jasne”, „zrozumiałe”.

– W mojej ocenie prawodawca unijny kładzie nacisk na zapewnienie informacji efektywnej, zrozumiałej i czytelnej, a nie tylko spełniającej warunki formalne – mówi Piotr Glonek, radca prawny, doradca restrukturyzacyjny w Gardocki i Partnerzy Adwokaci i Radcowie Prawni w rozmowie z portalem prawo.pl.

Jak podaje, przykładem są nakazy czysto techniczne: formularze informacyjne mają być konstruowane w ten sposób, by najważniejsze informacje znalazły się na dwóch pierwszych stronach, a także były prezentowane w taki sposób, aby można było dobrze zapoznać się z nimi na ekranie smartfona.

– Twórcy dyrektywy dostrzegają, że zbyt dużo informacji dla konsumenta może wywołać efekt przeciwny od założonego, a użytkownicy korzystają z produktów bankowych w różny sposób – mówi Piotr Glonek. – Dyrektywa przewiduje też, że jeżeli kluczowe informacje zostaną przekazane w terminie krótszym niż dzień przed zawarciem umowy, bank lub pośrednik dodatkowo prześlą konsumentowi przypomnienie o możliwości odstąpienia od umowy oraz związanej z tym procedurze.

Reklama kredytu niczym reklama leku

Dyrektywa dotyczy także reklamy i marketingu umów o kredyt. Zgodnie z art. 8 reklama taka powinna zawierać „jasne i wyraźne ostrzeżenie, aby uświadomić konsumentom, że zaciąganie pożyczek kosztuje”. Prawodawca unijny wprost nakazał, że należy użyć sformułowania „Uwaga! Zaciąganie pożyczek kosztuje” lub równoważnego sformułowania.

– Przewidziane są także zakazy oddziaływania na podświadomość konsumenta oraz sugerowania, że kredyt poprawi jego sytuację finansową. Przepisy te ograniczą reklamowanie „pożyczek bez BIK”. Ich wdrożenie będzie wyzwaniem także dla działów kreatywnych banków, bo przecież reklama co do zasady ma przekonać do danego produktu – komentuje mec. Glonek.

Ustawa o dostępności także w bankowości

Szczególne obowiązki informacyjne banków wobec klientów ze specjalnymi potrzebami zaczną obowiązywać już wcześniej, bo 28 czerwca br. Wynikają one z ustawy z dnia 26 kwietnia 2024 r. o zapewnianiu spełniania wymagań dostępności niektórych produktów i usług przez podmioty gospodarcze (więcej o ustawie: Dostępność cyfrowa – nowe obowiązki dla sklepów internetowych).

– Artykuł 12 przedmiotowej ustawy wymaga m.in. aby informacje przekazywane konsumentom o umowach kredytu konsumenckiego czy hipotecznego były postrzegalne więcej niż jednym kanałem sensorycznym (czyli np. możliwe do przeczytania oraz do odsłuchania), funkcjonalne (czyli łatwe do obsługi np. przy użyciu klawiatury czy asystenta głosowego), zrozumiałe (czyli napisane prostym językiem z przejrzystą dla konsumenta strukturą, pozbawione w miarę możliwości fachowego żargonu) oraz kompatybilne z technologiami wspomagającymi (czyli np. programami do syntezy mowy) – wylicza Aleksandra Zomerska, adwokatka, senior associate w kancelarii dotlaw Skrzywanek Stępniowski i Wspólnicy sp.k. Jak dodaje, dodatkowo banki powinny zapewnić wspomnianą postrzegalność, funkcjonalność, zrozumiałość i kompatybilność także w zakresie stosowanych metod identyfikacji konsumenta, składania podpisów elektronicznych, bezpieczeństwa oraz usług płatniczych.

– Zgodnie z wytycznymi PFRON kompatybilność metod identyfikacji konsumenta można m.in. osiągnąć przez umożliwienie czytnikom ekranu odczytywania okienek związanych z identyfikacją. Natomiast postrzegalność i funkcjonalność można zapewnić przez umożliwienie identyfikacji konsumenta więcej niż jednym sposobem – przykładowo wymagając podania hasła, odcisku palca czy też przy technologii rozpoznawania twarzy – wyjaśnia prawniczka. Jak podsumowuje, po wdrożeniu wymagań ustawy o dostępności, osoby ze szczególnymi potrzebami powinny mieć możliwość korzystania z usług bankowych na równi z innymi użytkownikami.

Ocena zdolności kredytowej po nowemu

Kwestią, która niepokoi banki, jest przewidziana w dyrektywie CCD2 zmiana paradygmatu oceny zdolności kredytowej. Artykuł 18 dyrektywy w zdaniu drugim wprost przewiduje, że ocenę tę przeprowadza się w interesie konsumenta, aby zapobiec praktykom nieodpowiedzialnego udzielania kredytów i nadmiernemu zadłużeniu, i uwzględnia się w niej w odpowiedni sposób czynniki istotne dla zweryfikowania szans konsumenta na wypełnienie zobowiązań na podstawie umowy o kredyt.

Jak tłumaczy Piotr Glonek, obecnie instytucja finansowa, która źle oceni zdolność kredytową, co do zasady może obawiać się odpowiedzialności publicznoprawnej, przepisy nie określają zaś odpowiedzialności wobec kredytobiorcy.

– Dyrektywa nie przesądza, czy państwa członkowskie mają uregulować tę kwestię. Z zapowiedzi UOKiK wynika, że rozważany jest taki kierunek implementacji, który powiąże ocenę zdolności kredytowej z sankcją kredytu darmowego – mówi Piotr Glonek. – Budzi to szczególne obawy sektora bankowego. Ocena zdolności kredytowej nie jest czymś, co da się łatwo ujednolicić, banki mogą bowiem stosować bardziej surowe lub łagodne kryteria, w zależności od swojej polityki. Obserwując aktywność podmiotów, które realizując swój interes ekonomiczny dają nadzieję kredytobiorcom, można mieć obawy, że otworzy to pole do nowych procesów sądowych – dodaje.

Test zaspokojenia: nowy obowiązek ma usprawnić restrukturyzację

Nowy dokument, sporządzany na początku postępowania restrukturyzacyjnego, ma dać wierzycielom wiedzę na temat wartości majątku dłużnika. To z kolei pozwoli im świadomie zdecydować czy głosować nad układem, czy optować za innymi scenariuszami postępowania. Wielu ekspertów pozytywnie ocenia tę zmianę, pojawiają się też jednak głosy, że test zaspokojenia będzie generować formalizm i dodatkowe koszty.

Wprowadzenie testu zaspokojenia przewiduje przyjęty w ubiegłym tygodniu przez rząd i wniesiony już do Sejmu projekt nowelizacji ustawy – Prawo restrukturyzacyjne oraz niektórych innych ustaw. Jego celem jest dopełnienie implementacji dyrektywy 2017/1132, czyli dyrektywy o restrukturyzacji i upadłości.

Ministerstwo Sprawiedliwości, które przygotowało projekt, za szczególnie istotne uznało pełną implementację przepisów regulujących zatwierdzenie planu restrukturyzacji wbrew sprzeciwowi grupy wierzycieli (tzw. cramdown), jak również wprowadzenie testu zaspokojenia, czyli dokumentu zawierającego projekcję wartości majątku dłużnika przy założeniu różnych scenariuszy sytuacji, w których może znaleźć się dłużnik.

Zasady sporządzania testu zaspokojenia

Projektowane przepisy przewidują, że test zaspokojenia sporządza nadzorca albo zarządca na początku postępowania restrukturyzacyjnego. Wyjątek: test nie będzie sporządzany w postępowaniu restrukturyzacyjnym dłużnika, który jest mikroprzedsiębiorcą.

Dokument będzie zawierał wycenę wartości majątku dłużnika przy założeniu różnych scenariuszy, tj. w przypadku:

  • realizacji planu restrukturyzacyjnego i kontynuacji działalności gospodarczej,
  • sprzedaży przedsiębiorstwa w postępowaniu upadłościowym,
  • sprzedaży poszczególnych składników przedsiębiorstwa.

Sporządzenie wyceny nadzorca (za zgodą dłużnika) albo zarządca może zlecić osobom trzecim.

– Elementem kluczowym ma być też informacja o przewidywanym stopniu zaspokojenia wierzycieli, których wierzytelności są objęte układem, w postępowaniu upadłościowym, które byłoby prowadzone wobec dłużnika, oraz ocena, czy wierzytelności objęte układem będą zaspokojone w wyższym stopniu w przypadku zawarcia i wykonania układu, czy w postępowaniu upadłościowym – dodaje Piotr Glonek, radca prawny, doradca restrukturyzacyjny w Gardocki i Partnerzy Adwokaci i Radcowie Prawni w rozmowie z portalem prawo.pl.

Wierzyciele zyskają wiedzę

Projektodawca uzasadnia, że test zaspokojenia ma umożliwić odpowiednią kontrolę ekonomicznej zasadności prowadzenia postępowania, a także wyposażyć wierzycieli w materiały pozwalające na podjęcie świadomej decyzji co do głosowania nad układem. Wierzyciele mogliby również zaproponować alternatywne rozwiązania wobec propozycji układowych przedstawionych przez dłużnika lub nadzorcę.

– Zamierzony cel projektowanej regulacji należy ocenić pozytywnie – komentuje Norbert Frosztęga, adwokat, doradca restrukturyzacyjny (Zimmerman Sierakowski Frosztęga). – Warunkiem jej skuteczności będzie jednak zapewnienie wysokiego poziomu merytorycznego sporządzanych testów zaspokojenia. Praktyka pokaże, czy w wymagających – z uwagi na sytuację kryzysową dłużników – realiach postępowań restrukturyzacyjnych, możliwe będzie zachowanie oczekiwanego poziomu profesjonalizmu tego dokumentu – dodaje.

– Uważam, że to rozwiązanie może generalnie podnieść poziom zaufania wierzycieli instytucjonalnych co do samej procedury restrukturyzacyjnej i w konsekwencji przełożyć się na większą liczbę zawieranych układów – mówi mec. Glonek.

Również w trakcie konsultacji i opiniowania pojawiały się pochlebne opinie o projektowanej nowej instytucji. „Zdecydowanie pozytywnie” test zaspokojenia ocenił prof. Marek Szydło, przewodniczący Rady Legislacyjnej przy prezesie Rady Ministrów.

– Mankamentem obecnej regulacji, i to nie tylko w odniesieniu do postępowania o zatwierdzenie układu, ale w odniesieniu do każdego postępowania restrukturyzacyjnego jest brak realnych instrumentów pozwalających wierzycielom na podjęcie świadomej decyzji co do głosowania nad układem. Niezbędnym elementem takiego procesu decyzyjnego jest bowiem wiedza na temat majątku dłużnika oraz możliwość przewidzenia stopnia zaspokojenia wierzycieli w ewentualnym postępowaniu upadłościowym – pisał w swojej opinii.

– Test zaspokojenia jest kolejnym dokumentem, który „profesjonalizuje” przebieg postępowania restrukturyzacyjnego czyli dokłada wymogi formalne. Innymi słowy dłużnik jeszcze bardziej będzie uzależniony od doradztwa wyspecjalizowanych osób. Jednocześnie nowy obowiązek generuje nowe koszty, co będzie szczególnie zauważalne w przypadku postępowania o zatwierdzenie układu – zwróciła uwagę Krajowa Izba Radców Prawnych.

INSO – Sekcji Prawa Upadłościowego i Restrukturyzacyjnego Instytutu Allerhanda w Krakowie – podobnie zresztą jak Związek Banków Polskich i Naczelna Rada Adwokacka – optowała za wykreśleniem wymogu zgody dłużnika na zlecenie wyceny osobom trzecim. Z opinii INSO wynika, że nadzorca często nie ma kwalifikacji do samodzielnego sporządzenia wyceny, zaś dłużnik, blokując jej zlecenie profesjonaliście, de facto zablokuje całe postępowanie. – Zlecenie wyceny osobom trzecim spowoduje powstanie dodatkowych kosztów postępowania, wobec czego dłużnik powinien mieć prawo do podjęcia decyzji w tej kwestii – stwierdziło w odpowiedzi Ministerstwo Sprawiedliwości.

Padały też propozycje, by obowiązek sporządzania testu zaspokojenia zdjąć nie tylko z mikro-, ale także z małych przedsiębiorców. Eksperci Instytut Allerhanda ocenili, że „sporządzenie testu zaspokojenia będzie kosztowne jak również wymagało będzie zaangażowania dodatkowych zasobów, co faktycznie doprowadzi do ograniczenia dostępności restrukturyzacji dla małych przedsiębiorców”. Także Związek Banków Polskich zwrócił uwagę na „stosunkowo wysoki koszt sporządzenia wyceny”. Resort sprawiedliwości uznał jednak, że tylko mikroprzedsiębiorcy prowadzą działalność w niewielkim zakresie i nie posiadają odpowiedniego zaplecza do tworzenia dodatkowych dokumentów.

Zatory płatnicze: problem wymyka się statystyce

W ubiegłym roku prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wydał tylko jedną decyzję o ukaraniu za zatory płatnicze. Rok wcześniej decyzji stwierdzających nadmierne opóźnienia w płatnościach było 52, z czego w 28 organ nakładał karę. Liczba wystąpień miękkich dyscyplinujących przedsiębiorców, spadła w tym samym okresie o połowę. Problem zatorów jednak istnieje i ma zostać uregulowany na poziomie unijnym.

Zgodnie z ustawą o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych (tzw. ustawą zatorową), prezes UOKiK ma podstawy do interwencji, gdy w okresie trzech kolejnych miesięcy suma wartości wymagalnych świadczeń pieniężnych niespełnionych oraz spełnionych po terminie przez dany podmiot, wynosi co najmniej 2 mln zł. O występowaniu tego typu negatywnych zjawisk urząd dowiaduje się od firm, które nie otrzymały na czas należności od kontrahentów, jak również z powszechnie dostępnych źródeł oraz własnych analiz.

Tylko jedna nowa decyzja w 2024 r.

Dość intrygujących informacji statystycznych na ten temat dostarcza opublikowane niedawno sprawozdanie z działalności UOKiK w 2024 r. Wynika z niego, że przez cały rok 2024 r. prezes urzędu wydał tylko jedną nową decyzję w zakresie istnienia zatorów płatniczych. Nieprawomocnie stwierdził w niej nadmierne opóźnianie się ze spełnianiem świadczeń pieniężnych przez spółkę Hitachi Energy Poland, za co nałożył na nią blisko 767 tys. zł kary. Do statystyk możemy doliczyć sześć decyzji wydanych w następstwie wniosków o ponowne rozpatrzenie spraw. W każdej z nich organ podtrzymał stanowisko o istnieniu zatorów.

Dla porównania, w 2023 r. decyzji stwierdzających zatory było aż 52. W 28 z nich prezes UOKiK nakładał na niesolidnych płatników kary finansowe, a w 24 odstąpił od ukarania. Najwyższa kara w 2023 r. wyniosła 7,5 mln zł, a łączna wysokość sankcji to 41,2 mln zł. Liczba decyzji wydanych po ponownym rozpatrzeniu spraw była zaś zbliżona do tej z 2024 r. i wyniosła 7.

Skoro decyzji było mniej niż rok wcześniej, to może UOKiK częściej sięgał po tzw. wystąpienia miękkie? Statystyki pokazują, że było wręcz przeciwnie. W 2023 r. takich wystąpień było 165, a w 2024 r. – 79.

Problem jest, ale nie w statystykach

Nie oznacza to, że problem zatorów płatniczych zniknął. W ubiegłym roku urząd wszczął 31 nowe postępowania w ich zakresie, a w 2023 r. – 30. Część ekspertów uważa wręcz, że negatywne zjawiska mogły się nasilić.

– Z danych BIG InfoMonitor wynika, że w 2024 r. nastąpił drastyczny wzrost liczby przeterminowanych należności. Oczekiwanie na zapłatę ponad 60 dni po terminie deklarowała w 2024 r. już ponad połowa małych i średnich firm z sektora TSL [transport spedycja logistyka – red.], problem oczywiście dotyczy też innych branż – zwraca uwagę Kinga Tabor-Kłopotowska, adwokat, partner w kancelarii Gardocki i Partnerzy Adwokaci i Radcowie Prawni w rozmowie z portalem prawo.pl.

Sam UOKiK przyznaje, że liczba prowadzonych spraw, dotyczących zatorów w latach 2023 i 2024 r. była podobna. – Liczba decyzji wynika z tego, że były to sprawy wszczęte w poprzednich latach i tylko zakończone w 2023 i 2024 r. Podobnie postepowania wszczęte w 2024 r. zostaną zakończone w kolejnych latach – mówi Maciej Chmielowski z biura prasowego UOKiK.

Wskazywałoby to, że statystyki prezentujące liczbę decyzji w ujęciu rocznym nie do końca rysują rzeczywisty obraz zjawiska zatorów płatniczych. Podobnie rzecz się ma z wystąpieniami miękkimi. Maciej Chmielowski zwraca uwagę, że duża liczba takich wystąpień została skierowana do przedsiębiorców na początku 2025 r. Nie zostały więc objęte okresem sprawozdawczym.

– Od początku br. było ich już ponad 80 – wskazuje przedstawiciel urzędu. – Możemy przy tym powiedzieć, że widzimy skuteczność miękkich interwencji, ponieważ obserwujemy po nich poprawę dyscypliny płatniczej przedsiębiorców. Natomiast wobec tych, którzy nie zmieniają swoich praktyk, będą wszczynane postępowania administracyjne – zapewnia.

Katarzyna Racka, radca prawny, wspólnik w BWHS Wojciechowski Springer i Wspólnicy zgadza się, że spadek liczby decyzji może być efektem skuteczniejszych działań prewencyjnych. Wskazuje tez na innych czynnik, który mógł mieć wpływ na statystyki: zmianę w przepisach prawnych, które wpłynęły na sposób prowadzenia postępowań przez UOKiK.

Prawniczka wskazuje tu na nowelizację ustawy o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych z 2022 roku, która wprowadziła bardziej szczegółowe kryteria oceny i miarkowania kar. – Na tempo postępowań zatorowych może również wpływać fakt, że prezes UOKiK prowadzi jeszcze część postępowań na „starych” przepisach, tj. sprzed nowelizacji obowiązującej od 8 grudnia 2022, a część wszczętych po tej dacie, na zmienionych zasadach – mówi mec. Racka.

Zmiany na poziomie unijnym

Mec. Tabor-Kłopotowska tłumaczy, że jedną z głównych przyczyn opóźnień w płatnościach jest nierównowaga sił między dużym klientem (dłużnikiem), a mniejszym dostawcą (wierzycielem), która skutkuje koniecznością zaakceptowania przez dostawcę nieuczciwych warunków płatności.

– W znakomitej większości Unii Europejskiej istnieje zgoda co do tego, że opóźnienia w płatnościach to problem powszechny, nazywany nawet „darmowym kredytem” dla dłużników i wymaga unijnego rozwiązania – mówi prawnicza. – Dlatego na poziomie europejskim zaproponowano treść rozporządzenia, którego celem stało się uproszczenie wielu kwestii praktycznych w stosunku do wszystkich przedsiębiorstw niezależnie od ich wielkości.

Prace nad rozporządzeniem w sprawie zwalczania opóźnień w płatnościach w transakcjach handlowych zaczęły się w 2023 r. Projekt wprowadza m.in., co do zasady, jednolity maksymalny 30-dniowy termin płatności. Określa też kwoty rekompensat za koszty odzyskiwania należności. W kwietniu 2024 r. tekst został przyjęty przez Parlament Europejski i czeka na zatwierdzenie przez Radę. Przepisy mają wejść w życie po upływie 18 miesięcy od daty ich publikacji.

Katarzyna Racka dodaje, że rozporządzenie ma uchylić dyrektywę 2011/7/UE, implementowaną do polskiego porządku prawnego ustawą o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych oraz zobowiązać państwa członkowskie do wyznaczenia organów krajowych odpowiedzialnych za egzekwowanie rozporządzenia.

– Przepisy przejściowe projektowanego rozporządzenia mogą wpłynąć na postępowania zatorowe w toku – mówi mec. Racka. – Oznacza to, że równolegle będą obowiązywały trzy reżimy regulujące postępowania zatorowe (sprzed i po nowelizacji z grudnia 2022 oraz na gruncie rozporządzenia) i nie jest pewne, czy prezes UOKiK pozostanie organem właściwym w sprawach zatorów na gruncie rozporządzenia.

Przepisy stosowane przez KOWR wciąż budzą wątpliwości. Co z dzierżawcami nieruchomości?

Brak rozstrzygnięcia Trybunału Konstytucyjnego powoduje, że dzierżawcy nieruchomości rolnych Skarbu Państwa poszukują ochrony swoich praw przed sądami powszechnymi.

Czy przepisy są zgodne z Konstytucją?

Pomimo upływu prawie 14 lat od momentu wejścia w życie przepisów ustawy z dnia 16 września 2011r. o zmianie ustawy o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa oraz niektórych innych ustaw (zwaną w dalszej części artykułu „Ustawą zmieniającą z 2011 r.”), a w szczególności art. 4 ust. 1-15 ustawy, nadal nie doczekaliśmy się jednoznacznego rozstrzygnięcia przez Trybunał Konstytucyjny, czy przepisy te są zgodne z Konstytucją Rzeczpospolitej Polskiej czy nie. Brak rozstrzygnięcia zgodności lub braku zgodności tego przepisu z Konstytucją RP powoduje, że dzierżawcy nieruchomości rolnych Skarbu Państwa, wobec których Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa (w skrócie KOWR) w dalszym ciągu stosuje te przepisy, poszukują ochrony swoich praw przed sądami powszechnymi.

Przypomnijmy, że art. 4 Ustawy zmieniającej z 2011 r. ust. 1 przewiduje, że jeżeli umowa dzierżawy zawarta przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy, przedmiotem której są nieruchomości wchodzące w skład Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa nie zawiera postanowienia o możliwości wyłączenia, o którym mowa w art. 38 ust. 1a ustawy, o której mowa w art. 1, w brzmieniu nadanym niniejszą ustawą, Agencja Nieruchomości Rolnych, w terminie 6 miesięcy od dnia wejścia w życie niniejszej ustawy, przedstawi dzierżawcom, w formie pisemnego zawiadomienia, propozycję dokonania zmian tej umowy w zakresie wyłączenia z dzierżawy 30% powierzchni użytków rolnych będących przedmiotem dzierżawy. W przypadku odrzucenia warunków zaproponowanych przez Agencję Nieruchomości Rolnych (obecnie Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa) lub niezłożenia żadnego oświadczenia w tym przedmiocie w terminie 3 miesięcy od dnia otrzymania zawiadomienia: a) umowa dzierżawy obowiązuje w niezmienionym zakresie do końca terminu jej obowiązywania wynikającego z umowy dzierżawy, co w praktyce oznacza zakończenie działalności rozlicznej prowadzonej przez dzierżawcę na dzierżawionych od Skarbu Państwa gruntach po upływie terminu obwiązywania umowy dzierżawy, b) dzierżawca traci prawo do bezprzetargowego przedłużenia umowy dzierżawy, c) dzierżawca traci prawo pierwszeństwa nabycia dzierżawionych nieruchomości przez Agencję Nieruchomości Rolnych (obecnie KOWR).

Skarga konstytucyjna

Aktualnie w Trybunale Konstytucyjnym znajduje się skarga konstytucyjna dotycząca zarzutu niezgodności z konstytucyjnymi wzorcami kontroli art. 4 ust. 1-15 Ustawy zmieniającej z 2011r. z wnioskiem o stwierdzenie, że przepis ten jest niezgodny z art. 64 ust. 1 ust. 2 Konstytucji RP w związku z art. 2 Konstytucji RP w związku z art. 20 Konstytucji RP w związku z art. 22 Konstytucji RP. Co niezwykle interesujące i budzące nadzieje na pozytywne rozstrzygnięcie skargi konstytucyjnej, to fakt, że Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił swój udział w sprawie skargi konstytucyjnej przed Trybunałem Konstytucyjnym i wniósł o stwierdzenie, że art. 4 Ustawy zmieniającej z 2011r. jest niezgodny z art. 64 ust. 1 i 2 w związku z art. 2, w związku z art. 31 ust. 3, w związku z art. 32, w związku z art. 20 i w związku z art. 22 Konstytucji RP. W pisemnym uzasadnieniu swojego stanowiska Rzecznik Praw Obywatelskich wskazał, że pomimo upływu wielu lat od momentu wejścia w życie Ustawy zmieniającej z 2011 r. pozostaje aktualny problem stosowania art. 4 Ustawy, co wpływa na sytuację prawną dzierżawców oraz stan prawny nieruchomości wchodzących w skład Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa. Rzecznik wyjaśnił, że nadal pojawiają się problemy z egzekwowaniem wyłączenia 30% powierzchni użytków rolnych, dokonanych przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa w związku z Ustawą zmieniającą z 2011 r. Dzierżawcy bowiem nie zgadzają się na wyłączenia, próbując dochodzić swoich praw na drodze sądowej. Ponadto, zdaniem rzecznika, „w latach 2023-2026 wygasną 144 umowy obejmujące powierzchnię 96 tys. hektarów, które nie mogą zostać przedłużone ponieważ dzierżawcy, z którymi umowy te zostały zawarte, nie przyjęli zaproponowanych zmian do umowy dzierżawy – stosownie do art. 4 ust. 11 Ustawy zmieniającej z 2011r., tj. nie wyrazili zgody na wyłączenie 30% powierzchni użytków rolnych będących przedmiotem dzierżawy” 1.

Przykładowa sprawa

Przykładem podjętej próby uzyskania ochrony prawnej przez dzierżawcę w związku z otrzymaną propozycją wyłączenia 30% jest sprawa dzierżawcy, wobec którego Agencja Nieruchomości Rolnych zastosowała art. 4 Ustawy zmieniającej z 2011 r. Sytuacja była o tyle nietypowa, że Agencja domagała się wyłączenia 30% pomimo braku ku temu podstaw, ponieważ z dokładnej analizy nieruchomości wynikało, że po wyłączeniu 30% pozostanie użytków rolnych mniej niż 300 hektarów. Jak bowiem wiadomo, art. 5 Ustawy zmieniającej z 2011r. przewiduje, że przepisów art. 4 nie stosuje się do umów dzierżawy zawartych przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy, w przypadku gdy łączna powierzchnia użytków rolnych Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa dzierżawiona przez danego dzierżawcę w dniu wejścia w życie niniejszej ustawy po dokonaniu wyłączenia nie przekraczałaby 300 ha, chyba że dzierżawca złoży do Agencji Nieruchomości Rolnych wniosek o wyłączenie z dzierżawy 30% powierzchni użytków rolnych będących przedmiotem dzierżawy, w terminie 3 miesięcy od dnia wejścia w życie niniejszej ustawy. Przy czym, przepisy ustawy zmieniającej w żadnym miejscu nie wskazują w jaki sposób ta „łączna powierzchnia użytków rolnych” powinna być obliczona. Ustawa nie zawiera żadnych dodatkowych odniesień dotyczących tego, w jaki sposób ten zwrot należy rozumieć. Nie bez znaczenia również pozostaje, że zarówno ustawie o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa jak i w Ustawie zmieniającej z 2011r. w brak jest definicji „użytków rolnych”. Rozwiązania nie przynosi również sięgnięcie do innych aktów prawnych obowiązujących w polskim porządku prawnym. Definicje „użytków rolnych” znajdziemy bowiem w różnych aktach prawnych, przy czym są to definicje stworzone na potrzeby konkretnej ustawy bądź rozporządzenia i nie mogą być stosowane do całego systemu prawnego. I tak, ustawa z dnia 11 kwietnia 2003 r. o kształtowaniu ustroju rolnego przez „użytki rolne” rozumie grunty orne, sady, łąki trwałe, pastwiska trwałe, grunty rolne zabudowane, grunty pod stawami i grunty pod rowami. Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 1307/2013 z dnia 17 grudnia 2013 r. w art. 4 definiuje „użytki rolne” jako każdy obszar zajmowany przez grunty orne, trwałe użytki zielone i pastwiska trwałe lub uprawy trwałe. Podkreślenia przy tym wymaga, że żadna z wymienionych definicji nie zawiera odniesienia do wpisu w ewidencji gruntów.

W analizowanej sprawie dzierżawca nie zgodził się na wyłączenie 30% powierzchni wobec czego Agencja Nieruchomości Rolnych, wobec upływu okresu na jaki została zawarta umowa dzierżawy, skierowała przeciwko niemu pozew o wydanie nieruchomości. W toku procesu dzierżawca argumentował, że faktyczna powierzchnia użytków rolnych jest mniejsza niż wynikało z umowy dzierżawy, albowiem wykazał, że kilkadziesiąt hektarów stanowiły nieużytki, las i bagna. Sąd po kolei dopuszczał dowody z opinii biegłych z zakresu geodezji, gleboznawstwa i ustalania wieku drzew i ostatecznie ustalił, że łączna powierzchnia użytków rolnych jest mniejsza i że po wyłączeniu 30% powierzchni pozostałaby powierzchnia mniejsza niż 300 hektarów. Ostatecznie sąd rejonowy oddalił pozew o wydanie nieruchomości uzasadniając, że po pierwsze wobec dzierżawcy nie miał zastosowania art. 4 Ustawy zmieniającej z 2011r. albowiem przy uwzględnieniu faktycznego stanu zagospodarowania nieruchomości okazało się, że po wyłączeniu 30% pozostała powierzchnia byłaby mniejsza niż 300 hektarów. Po drugie sąd przyjął stanowisko dzierżawcy, że w takiej sytuacji odmowy przedłużenia umowy dzierżawy przez Agencję Nieruchomości Rolnych z powołaniem się na art. 4 Ustawy zmieniającej na dalszy okres nie można traktować jako merytorycznego stanowiska, w związku z czym złożony przez dzierżawcę wniosek o zawarcie umowy dzierżawy i brak merytorycznej odpowiedzi co uzasadniało przedłużenie umowy dzierżawy o rok (zgodnie z art. 39 ust. 4a ustawy z dnia 19.10.1991 r. o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa w razie nieprzedstawienia przez Krajowy Ośrodek dotychczasowemu dzierżawcy nieruchomości stanowiska odnośnie warunków dalszego dzierżawienia tej nieruchomości, w terminie miesiąca od dnia złożenia oświadczenia, o którym mowa w ust. 2 pkt 1, domniemywa się, że Krajowy Ośrodek wyraził zgodę na dalsze dzierżawienie nieruchomości na dotychczasowych warunkach przez okres roku).

W związku z tym, że sąd okręgowy – uwzględniając apelację KOWR – zmienił zaskarżony wyrok i nakazał wydanie nieruchomości przez dzierżawcę, dzierżawca złożył do Sądu Najwyższego skargę kasacyjną, która została przyjęta do rozpoznania i oczekuje na wyznaczenie terminu rozprawy. Do tego czasu dzierżawcom nie pozostaje nic innego jak szukać rozwiązań prawnych – czasem bardzo nowatorskich – które mogą doprowadzić do pozytywnego finału. Jak widać bowiem w powyższej sprawie, sąd rejonowy uznał argumentację dzierżawcy i w całości ją podzielił, oddalając powództwo KOWR o wydanie nieruchomości. W sprawie tej udało się uzyskać postanowienie o wstrzymaniu wykonania wyroku sądu okręgowego, co oznacza, że sporna nieruchomość cały czas nie została wydana właścicielowi i pozostaje w posiadaniu dzierżawcy.

Podsumowanie

Podsumowując poruszone zagadnienie, do czasu rozstrzygnięcia konstytucyjności wskazanych przepisów, dzierżawcy nieruchomości rolnych powinni poszukiwać ochrony prawnej na drodze sądowej, wykorzystując dostępne instrumenty prawne.

1 Pisemne uzasadnienie pisma procesowego Rzecznika zgłaszającego swój udział w postępowaniu przed TK

Nie sprawdzimy już tak łatwo, kto stoi za daną spółką

Centralny Rejestr Beneficjentów Rzeczywistych (CRBR), zawierający dane o właścicielach i osobach zarządzających spółkami, przestanie być całkowicie jawny. To skutek wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE i związanej z nim nowelizacji unijnych, a następnie polskich przepisów. Zmiany oznaczają więcej prywatności dla beneficjentów rzeczywistych. Z drugiej strony dotychczasowi użytkownicy rejestru napotkają na ograniczenia, a nawet konieczność dostosowywania swoich procedur do nowych reguł.

Rejestry danych o beneficjentach rzeczywistych, czyli osobach sprawujących faktyczną kontrolę nad podmiotami gospodarczymi, są jednym z unijnych narzędzi służących przeciwdziałaniu praniu pieniędzy (ang. Anti-Money Laundering, AML). W 2018 r. unijny prawodawca spostrzegł, że takie bazy danych, pierwotnie mające utrudniać przestępcom w białych kołnierzykach ukrywanie swojej aktywności, mogą pełnić szerszą funkcję społeczną.

– Publiczny dostęp do informacji o beneficjentach rzeczywistych pozwala na większą kontrolę informacji przez społeczeństwo obywatelskie, w tym przez prasę lub organizacje społeczeństwa obywatelskiego, oraz przyczynia się do utrzymania zaufania do uczciwości transakcji finansowych oraz do systemu finansowego – czytamy w motywie 30 dyrektywy 2018/843, która wprowadziła jawność tego typu rejestrów.

Z tego samego roku 2018 pochodzi polska ustawa o przeciwdziałanie praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu (dalej: ustawa AML), która implementowała unijne przepisy i stała się podstawą do funkcjonowania krajowego Centralnego Rejestru Beneficjentów Rzeczywistych, administrowanego przez ministra finansów.

Rejestr jest dostępny na stronie crbr.podatki.gov.pl. Podmioty gospodarcze – przede wszystkim spółki prawa handlowego, ale też np. fundacje i spółdzielnie – zostały obowiązane do zgłaszania i aktualizacji w nim informacji o swoich beneficjentach. Narzędzie jest dostępne bezpłatnie dla każdego. Służy więc nie tylko do tropienia przestępców finansowych, ale chociażby do weryfikacji powiązań gospodarczych kontrahenta. O innych zastosowaniach pisał na łamach Prawo.pl Robert Socha, prawnik, specjalizujący się m.in. w doradztwie kryzysowym oraz “białym wywiadzie” (OSINT) (czytaj: Jak odnaleźć beneficjenta rzeczywistego spółki offshore?)

Idea jawności nie przetrwała jednak próby czasu. Najpierw zakwestionował ją Trybunał Sprawiedliwości UE (TSUE), który opowiedział się za zwiększeniem prywatności osób fizycznych. W ślad za tym, prawodawca unijny dyrektywą 2024/1640 (dalej: dyrektywa AML6) wprowadził ograniczenia w dostępie do tego typu rejestrów. Obecnie nad jej implementacją pracuje prawodawca polski. W Ministerstwie Finansów powstał projekt nowelizacji ustawy AML, która przewiduje zmiany m.in. w CRBR.

– Wprowadzone zostaną nowe zasady przekazywania danych organom publicznym, ale przede wszystkim rejestr nie będzie już całkowicie jawny, a dostęp do niego będzie można uzyskać poprzez wykazanie uzasadnionego interesu. Wystąpienie tego interesu będzie badane na podstawie obiektywnych przesłanek i wniosku złożonego przez zainteresowany podmiot – czytamy w ocenie skutków regulacji (OSR) projektu.

Prawo do informacji a prawo do prywatności

Zmiany są konsekwencją wyroków TSUE w sprawach połączonych C-37/20 i C-601/20. Trybunał stwierdził w nich, że publiczny dostęp do informacji o beneficjentach rzeczywistych jest nieproporcjonalnym ograniczeniem prawa do prywatności osób, których dane są ujęte w rejestrze. Orzekł, że jest to sprzeczne z RODO i Kartą Praw Podstawowych.

– Co ciekawe i nietypowe, w tej sprawie TSUE stanął na odmiennym stanowisku niż rzecznik generalny, który sugerował inne rozstrzygnięcie, tj. dostęp do rejestrów dla wszystkich, jednak dopiero po potwierdzeniu swojej tożsamości – zwraca uwagę Gniewomir Wycichowski-Kuchta, legislator i senior associate z Praktyki Doradztwa Regulacyjnego, Legislacyjnego i Compliance DZP.

– Ograniczenie jawności rejestru do podmiotów obowiązanych można uznać za pozytywne z punktu widzenia ochrony danych osobowych i bezpieczeństwa beneficjentów rzeczywistych – ocenia Martyna Popiołek-Dębska, radca prawny prowadzącą indywidualną kancelarię, inspektor ochrony danych. Zwraca uwagę, że CRBR zawiera nieco inne i bardziej szczegółowe dane niż np. publicznie dostępny Krajowy Rejestr Sądowy – w tym o obywatelstwie i państwie zamieszkania danej osoby.

– Zasada przejrzystości przetwarzania danych osobowych wymaga, aby osoby fizyczne były świadome, komu ich dane są udostępniane. W przypadku jawnego rejestru, z tak szerokim katalogiem informacji, osoby których dane widnieją w rejestrze realnie nie wiedzą, kto i w jakim celu pobiera i przetwarza ich dane – uzasadnia prawniczka.

Zwraca wreszcie uwagę na przepis art. 6 ust. 1 lit. c RODO, przewidujący jako podstawę przetwarzanie danych obowiązek prawny. W tym przypadku wynika on z regulacji AML. – Ograniczenie jawności CRBR tylko do uprawnionych podmiotów odpowiada dokładnie tej podstawie prawnej, ponieważ dane będą przetwarzane wyłącznie w celu określonym przepisami, nie będą dostępne dla osób trzecich, które nie mają podstawy do ich przetwarzania – podsumowuje Martyna Popiołek-Dębska.

– Ograniczenie jawności rejestru może być uznane za słuszny kierunek, ale jedynie z punktu widzenia interesu beneficjentów rzeczywistych – uważa natomiast Edyta Zdziarska, ekspert ds. AML, dyrektor studiów podyplomowych AML w Krakowskiej Szkole Biznesu Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.

Zwraca uwagę, że tzw. instytucje obowiązane będą musiały ponieść koszty związane z dostosowaniem zaimplementowanych już procesów do nowych warunków. – Pamiętajmy, iż dzisiaj w wielu instytucjach funkcjonują automatyczne rozwiązania, których zadaniem jest pobranie danych z CRBR i zidentyfikowanie ewentualnych rozbieżności w porównaniu z danymi dostarczonymi przez klienta – wskazuje ekspertka.

„Uzasadniony interes” warunkiem dostępu do CRBR

Projektodawca proponuje, by w miejsce całkowitej jawności CRBR wprowadzić dwa rodzaje dostępu do rejestru:
– Z jednej strony dostęp bezpośredni nadal przysługiwałby określonym organom władzy publicznej oraz tzw. instytucjom obowiązanym do stosowania środków bezpieczeństwa finansowego.
– Z drugiej strony inne podmioty mogłyby uzyskać dostęp do danych z CRBR na podstawie wniosku, poprzez wykazanie uzasadnionego interesu. Wniosek taki należałoby złożyć – co do zasady elektronicznie – do organu prowadzącego rejestr, który miałby 12 dni na udostępnienie danych lub wydanie decyzji odmownej.

Kinga Tabor–Kłopotowska, adwokat, partner w Gardocki i Partnerzy Adwokaci i Radcowie Prawni, przypomina, że pierwotnie dostęp do tego typu rejestrów był uzależniony od wykazania „uzasadnionego interesu”, co rodziło problemy.

– Ograniczeniem tego rozwiązania jest to, że znowu definicja „uzasadnionego interesu” może być niejasna i rodzić problemy praktyczne, co ostatecznie może prowadzić do trudności w uzyskaniu dostępu do informacji dla podmiotów, które faktycznie ich potrzebują – mówi ekspertka.

– Sposób ujęcia przesłanek dostępu jest kontrowersyjny – gdyż będzie ocenny – a sam proces, przebiegający obecnie szybko i automatycznie, wydłuży się – dodaje Gniewomir Wycichowski-Kuchta. – Niemniej, nasz krajowy ustawodawca nie jest tutaj głównym winowajcą, choć powinien wziąć większą odpowiedzialność i starać się doprecyzować ramy ogólne pojęcia, którymi posługuje się dyrektywa AML6 – zastrzega. Zwraca uwagę, że TSUE poza odwołaniem się ogólnie do „uzasadnionego interesu” nie pozostawił państwom członkowskim wskazówek, jakie ograniczenia w dostępie do rejestrów powinny wprowadzać, a dyrektywa AML6 również pozostawia tu pewną swobodę.

Edyta Zdziarska podnosi zaś, że w krajach UE, w których dostęp do rejestrów został już ograniczony, proces weryfikacji beneficjenta rzeczywistego okazał się w praktyce utrudniony.

– Zdarzały się przypadki odmowy udostępnienia informacji lub problemy techniczne, które uniemożliwiły dostęp do danych. Ograniczenie jawności rejestru nie jest zatem krokiem, który wspiera przeciwdziałanie praniu pieniędzy i finansowanie terroryzmu – komentuje Edyta Zdziarska.

Ułatwienia m.in. dla dziennikarzy i kontrahentów

Dyrektywa AML6 określiła katalog podmiotów, w stosunku do których należy domniemywać, że posiadają „uzasadniony interes”. W ślad za tym MF proponuje, by do polskiej ustawy wprowadzić takie domniemanie w stosunku do dziennikarzy (rozumianych szeroko, a więc także np. blogerów), organizacji pozarządowych prowadzących działalność pożytku publicznego oraz pracowników instytucji tworzących system szkolnictwa wyższego i nauki.

Nie oznacza to jednak, że dziennikarze, społecznicy i naukowcy uzyskają pełny i bezwarunkowy dostęp do bazy. Przeciwnie – również oni będą musieli składać wnioski o dostęp i wykazać, że ten jest im potrzebny.

– Wspólnym mianownikiem dla ww. kategorii podmiotów jest okoliczność, że aby uzyskać informacje z CRBR, działalność tych osób musi być związana z zapobieganiem lub zwalczeniem prania pieniędzy, finansowania terroryzmu lub czynów zabronionych związanych z korzyściami mogącymi stać się przedmiotem prania pieniędzy. Okoliczności te będą musiały zostać wykazane we wniosku o udostępnienie informacji z CRBR – zaznacza projektodawca w uzasadnieniu.

„Uzasadniony interes” mają posiadać ponadto m.in. osoby fizyczne, osoby prawne oraz jednostki organizacyjne nieposiadające osobowości prawnej, które prawdopodobnie zawrą transakcję z podmiotem obowiązanym do zgłaszania informacji o beneficjentach rzeczywistych, a także wyszczególnione instytucje i organy z Polski i państw trzecich.

Miała być „poprawa funkcjonowania”

Wcześniejsze założenia do projektu ustawy nie wspominały, że projektodawca chce ograniczyć dostęp do CRBR. Zapowiadały natomiast „poprawę funkcjonowania” rejestru. Część ekspertów zwraca uwagę, że przy okazji nowelizacji warto rozważyć także inne aspekty CRBR.

– W praktyce wskazuje się na to, że rejestr nie zawsze jest w stanie wychwycić błędy w danych przekazywanych przez spółki, że nie jest w pełni zintegrowany z innymi publicznymi bazami danych, takimi jak KRS, a definicja beneficjenta rzeczywistego budzi wątpliwości interpretacyjne, zwłaszcza w przypadku podmiotów o skomplikowanej strukturze właścicielskiej. Nowelizacja może być doskonałą okazją do zajęcia się tymi wyzwaniami i skutecznego ich rozwiązania – mówi mec. Tabor–Kłopotowska.

Decyzja lokalizacyjna dla CPK. Co dalej z odszkodowaniem?

Właściciele i użytkownicy wieczyści nieruchomości objętych wnioskiem o wydanie na podstawie decyzji lokalizacyjnej dla CPK z dniem doręczenia zawiadomienia nabywają prawo do odszkodowania z tytułu wywłaszczenia nieruchomości. W zawiadomieniu znajdą również termin wydania nieruchomości i informację o uprawnieniu do powiększenia wysokości odszkodowania – pisze radca prawny Anita Turek na portalu Infor.pl.

Decyzja lokalizacyjna dla CPK

W dniu 08.01.2025 r. została wydana decyzja lokalizacyjna dla inwestycji w zakresie Centralnego Portu Komunikacyjnego. Decyzja została publicznie obwieszczona. Właścicielom i użytkownikom wieczystym nieruchomości, objętych wnioskiem o jej wydanie jest także fizycznie doręczana na dane adresowe z katastru nieruchomości. Doręczenie na ten adres jest skuteczne, dlatego warto zadbać o prawidłowość i aktualność tych danych.

Z dniem doręczenia zawiadomienia o wydaniu decyzji o ustaleniu lokalizacji inwestycji, wszczyna się postępowanie w sprawie ustalenia odszkodowania z tytułu wywłaszczenia nieruchomości.

W zawiadomieniu organ zamieszcza informacje o prawach i obowiązkach właściciela lub użytkownika wieczystego takich jak:

  1. uprawnienie do otrzymania w ramach odszkodowania nieruchomości zamiennej lub ustalenia odszkodowania w trybie negocjacji,
  2. termin wydania nieruchomości;
  3. możliwość wydania nieruchomości w terminie 30 dni od dnia doręczenia zawiadomienia w zamian za zwiększenie odszkodowania,
  4. uprawnieniu do powiększenia wysokości odszkodowania w odniesieniu do nieruchomości zabudowanej.

Odszkodowanie za wywłaszczenie nieruchomości

Obowiązek wydania nieruchomości podlega egzekucji. W sytuacji, gdy decyzja dotyczy nieruchomości zabudowanej budynkiem mieszkalnym albo budynkiem, w którym został wyodrębniony przynajmniej jeden lokal mieszkalny a osoby go zamieszkujące nie posiadają innego budynku mieszkalnego albo lokalu mieszkalnego i zgłoszą ten fakt, na CPK spoczywa obowiązek wskazania lokalu tymczasowego w tej samej miejscowości.

Wywłaszczenie nieruchomości następuje za odszkodowaniem. Za zgodą właściciela lub użytkownika wieczystego, może być mu przyznana nieruchomość zamienna.

Wpierw strony negocjują. Na dojście do porozumienia są 2 miesiące, licząc od dnia wszczęcia postępowania w sprawie ustalenia odszkodowania. Jeśli rozmowy zakończą się fiaskiem, o odszkodowaniu zadecyduje wojewoda w drodze decyzji. Ustawa o Centralnym Porcie Komunikacyjnym w sposób szczegółowy określa zasady ustalania wartości odszkodowania. Podstawę odszkodowania stanowi wartość rynkowa nieruchomości. Wyceny nieruchomości dokonuje rzeczoznawca majątkowy działający na zlecenie i koszt CPK. W zależności od sytuacji w ustawie wskazanej, odszkodowanie może ulec podwyższeniu, ale również obniżeniu.

Co do zasady ustalenie wysokości odszkodowania jest dla właścicieli lub użytkowników wieczystych nieruchomości kluczową kwestią. Warto więc skorzystać z porady doświadczonego podmiotu jaki wykorzysta wiedzę prawną i swoje doświadczenia w celu zwiększenia wysokości odszkodowania. Doświadczenie Kancelarii zdobyte w procesach dotyczących wywłaszczania nieruchomości na cele publiczne wskazuje, że ostatecznie odszkodowanie można podwyższyć nawet o kilkadziesiąt procent.

Odwołanie od decyzji

Od decyzji ustalającej odszkodowanie można się odwołać. Odwołanie rozstrzygać będzie minister właściwy do spraw budownictwa, planowania i zagospodarowania przestrzennego oraz mieszkalnictwa.

Wywalczenie większego odszkodowania to nie tylko umiejętnie sporządzone odwołanie. Dowodzenie swoich racji powinno rozpocząć się już na etapie postępowania przed organem I instancji. Samo niezadowolenie z wyceny i powołanie się na stawki stosowane u sąsiada czy w innej lokalizacji będzie niewystarczające dla zmiany wysokości odszkodowania. Aby podważać wycenę niezbędne będzie zasięgnięcie porady biegłego w tych sprawach.

Na wniosek podmiotu uprawnionego do odszkodowania, w sytuacji gdy wywłaszczeniu podlega nieruchomość zabudowana budynkiem, wypłaca się zaliczkę w wysokości 85% odszkodowania ustalonego w decyzji. Według ustawy zapłata odszkodowania następuje jednorazowo, w terminie 14 dni od dnia, w którym decyzja ustalająca odszkodowanie stanie się ostateczna. Nie każdy wie, że pozyskać odszkodowanie można nie tylko za wywłaszczenie, ale także za ograniczenie w sposobie korzystania z nieruchomości.

Wydanie nieruchomości następuje nierzadko o wiele wcześniej jak wypłata odszkodowania. Szybkie, nierozważne działania nie przyspieszą wypłaty. Nie warto jednak być biernym i sprawę odszkodowania zostawiać swojemu biegowi. Do tego procesu warto się odpowiednio przygotować.

Wywłaszczenie gruntu pod drogę w trybie specustawy – kwestie związane z odszkodowaniem

Czym jest wywłaszczenie gruntu na cele drogowe? Jaka jest podstawa do wywłaszczenia i jak przebiega cała procedura? Co z odszkodowaniem za wywłaszczenie?

Wywłaszczenie pod drogę

Budowa drogi wymaga uzyskania praw do nieruchomości, przez które droga będzie przebiegała. Proces pozyskiwania gruntów pod budowę dróg w przeszłości był bardzo skomplikowany i czasochłonny, co wynikało przede wszystkim z braku odpowiednich przepisów, które pozwalałyby sprawnie uzyskać możliwość zaplanowania i zrealizowania inwestycji drogowej niezależnie od konieczności ustalenia i wypłaty odszkodowań dla właścicieli gruntów za utracone nieruchomości lub ich części. Wywłaszczenie pod drogę jest formą przymusowego odebrania prawa do nieruchomości od obywateli (od osób fizycznych oraz osób prawnych). Zgodnie z art. 21 Konstytucji RP wywłaszczenie w Polsce jest możliwe wyłącznie na cele publiczne i może nastąpić wyłącznie na rzecz Skarbu Państwa lub na rzecz jednostki samorządu terytorialnego. Drogi krajowe są własnością Skarbu Państwa, natomiast drogi gminne, powiatowe i wojewódzkie są własnością odpowiednich jednostek samorządu terytorialnego.

Aktem prawnym regulującą tryb i sposób wywłaszczenia nieruchomości pod budowę dróg jest Ustawa z dnia 10 kwietnia 2003 r. o szczególnych zasadach przygotowania i realizacji inwestycji w zakresie dróg publicznych, zwana specustawą drogową. Ustawa ta powstała po to, aby przyspieszyć i uprościć procedurę realizacji inwestycji drogowych oraz aby ułatwić przejmowanie gruntów prywatnych na cele drogowe, co rzeczywiście nastąpiło. W związku z tym, że przejmowanie gruntów na cele inwestycji drogowej odbywa się sprawnie, nadal wiele do życzenia pozostawiają procedury administracyjne, których celem jest ustalenie słusznego odszkodowania dla właścicieli wywłaszczonych gruntów i ich wypłata. Na tym polu postępowania administracyjne toczą się długo, bardzo często zbyt długo.

Podstawa do wywłaszczenia

Podstawą do wywłaszczenia gruntu na cele drogowe jest tak zwana decyzja ZRID, czyli decyzja o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej. Wydawana jest przez wojewodę w przypadku dróg krajowych i wojewódzkich lub przez starostę w przypadku dróg powiatowych i gminnych. Decyzja ZRID zawiera dane które są kluczowe dla całego postępowania wywłaszczeniowego. W decyzji tej następuje: określenie linii rozgraniczających teren, zatwierdzenie podziału nieruchomości, oznaczenie nieruchomości lub ich części, według katastru nieruchomości, które przechodzą na własność Skarbu Państwa lub właściwej jednostki samorządu terytorialnego, określenie szczególnych wymagań dotyczących zabezpieczenia placu budowy oraz prowadzenia robót, ustalenie obowiązku budowy oraz okresu użytkowania tymczasowych konstrukcji budowlanych, określenie obowiązku oraz terminów rozbiórki istniejących budynków, które nie są przewidziane do dalszego użytkowania oraz tymczasowych konstrukcji budowlanych.

Ustalenie i wypłata odszkodowania za wywłaszczenie nieruchomości pod drogi następuje w oparciu o przepisy Ustawy z dnia 21 sierpnia 1997r. o gospodarce nieruchomościami oraz właśnie specustawy drogowej. Wywłaszczenie pod drogę nieruchomości następuje w dniu, kiedy decyzja ZRID stała się ostateczna, to znaczy w dniu wydania decyzji administracyjnej przez organ drugiej instancji (jeżeli decyzja została zaskarżona). Decyzja o ustaleniu wysokości odszkodowania wydawana jest w terminie 30 dni od dnia, w którym decyzja ZRID stała się ostateczna, a w przypadku gdy decyzji został nadany rygor natychmiastowej wykonalności, w terminie 60 dni od dnia nadania tego rygoru.

Wysokość odszkodowania organ administracji ustala w oparciu wycenę nieruchomości przygotowaną przez biegłego z zakresu szacowania nieruchomości, przy czym przyjmuje się stan nieruchomości z dnia wydania decyzji ZRID przez organ I instancji ale według wartości nieruchomości z dnia, w którym następuje ustalenie wysokości odszkodowania. Odszkodowanie powinno odpowiadać rynkowej wartości nieruchomości, dlatego operat szacunkowy powinien być sporządzony zgodnie z przepisami regulującymi sposób sporządzania operatów szacunkowych nieruchomości. Przy szacowaniu wartości nieruchomości uwzględnia się w szczególności jej rodzaj, położenie, sposób użytkowania, przeznaczenie, stan nieruchomości oraz aktualnie kształtujące się ceny w obrocie nieruchomościami.

Wypłata odszkodowania

Wartość nieruchomości dla celów odszkodowania powinna być określona zgodnie z aktualnym sposobem jej użytkowania, jeżeli przeznaczenie nieruchomości jest zgodne z celem wywłaszczenia. Natomiast jeżeli przeznaczenie nieruchomości zgodne z celem wywłaszczenia powoduje zwiększenie wartości, wówczas wartość nieruchomości dla celów odszkodowania określa się według alternatywnego sposobu użytkowania wynikającego z nowego przeznaczenia. Strona może i powinna brać aktywny udział w postępowaniu odszkodowawczym, powinna zapoznać się z operatem szacunkowym oraz w razie wątpliwości, powinna złożyć zastrzeżenia do operatu szacunkowego. W zastrzeżeniach można kwestionować ustalenia rzeczoznawcy majątkowego, błędy merytoryczne, błędny dobór nieruchomości podobnych oraz zastosowane współczynniki korygujące. Bardzo często zdarza się, że sama strona zleca przygotowanie własnego prywatnego operatu innemu rzeczoznawcy majątkowemu, którego opinia nie jest wiążąca dla organu administracyjnego, ale organ powinien taki operat włączyć do materiału dowodowego i rozważyć go jak każdy dowód w sprawie. Nierzadko strony korzystając z pomocy rzeczoznawców majątkowych, składają pisemne zastrzeżenia do operatu szacunkowego, do których to zastrzeżeń rzeczoznawca wyznaczony przez organ musi się odnieść. Nierzadko wskutek takich zastrzeżeń, biegły dokonuje autokorekty operatu, co może wpłynąć na podwyższenie odszkodowania. Po przyjęciu operatu szacunkowego i ocenie wszystkich dowodów w sprawie, organ I instancji wydaje decyzję ustalającą wysokość odszkodowania.

Wypłata odszkodowania powinna nastąpić w terminie 14 dni liczonych od dnia, w którym decyzja ustalająca odszkodowanie za wywłaszczenie nieruchomości stałą się ostateczna. Na wniosek osoby uprawnionej do otrzymania odszkodowania, za nieruchomość wywłaszczoną pod drogi, wypłaca się zaliczkę w wysokości 70% odszkodowania ustalonego przez organ I instancji w decyzji ustalającej odszkodowanie, niezależnie od tego, czy zostało wniesione odwołanie od decyzji. Wypłata zaliczki następuje jednorazowo w terminie 30 dni od dnia złożenia wniosku.

Wysokość przyznanego odszkodowania powinna zostać powiększona o kwotę równą 5% wartości odszkodowania w przypadku, gdy dotychczasowy właściciel nieruchomości objętej decyzją ZRID wyda tę nieruchomość niezwłocznie, lecz nie później niż w terminie 30 dni licząc od: 1. doręczenia zawiadomienia o wydaniu decyzji, 2. doręczenia postanowienia o nadaniu decyzji ZRID rygoru natychmiastowej wykonalności, 3. w którym decyzja ZRID stała się ostateczna. Dodatkowo, w przypadku gdy decyzja ZRID dotyczy nieruchomości zabudowanej budynkiem mieszkalnym lub budynkiem w którym został wyodrębniony lokal mieszkalny, wysokość odszkodowania przysługującego dotychczasowemu właścicielowi zamieszkałemu w tym budynku, organ powiększa o kwotę 10 000 zł.