Phishing w B2B – Odpowiedzialność, Ryzyka i Zabezpieczenia Prawne dla Firm

W świecie dynamicznie rozwijających się nowych technologii, w momencie coraz bardziej postępującej cyfryzacji i przechowywania coraz większych ilości danych na nośnikach i serwerach komputerowych, phishing jako popularna metoda na oszustwa internetowe, polegająca na podszywaniu się pod inną osobę lub instytucję w celu wyłudzenia informacji poufnych takich jak haseł czy numerów kart kredytowych stanowi poważne zagrożenie. Jest to szczególnie niebezpieczne zjawisko dla podmiotów profesjonalnych, które na co dzień administrują i przetwarzają ogromne ilości takich informacji. Potencjalny skuteczny atak phishingowy może zatem spowodować naruszenie danych osobowych i narazić podmiot odpowiedzialny za naruszenie na finansowe konsekwencje. Dlatego też ważna jest skuteczna ochrona przed phishingiem, gdyż potencjalna kara za naruszenie danych osobowych może sięgnąć nawet 20 milionów euro lub 4% całkowitego rocznego obrotu.

Oczywiście konsekwencje phishingu nie dotyczą jedynie podmiotu, któremu wykradziono dane, za które był odpowiedzialny, ale również osoby dokonującej ataku.

 

Phishing Kodeks Karny

Skutki phishingu w postaci wyłudzenia poufnych informacji są przesłanką odpowiedzialności karnej. Nietrudno bowiem wyobrazić sobie sytuację, gdy potencjalny oszust zyskuje dostęp do danych osobowych klienta banku, podszywając się pod kancelarię prawną obsługującą rzeczony bank. Zatem, co grozi za phishing? KK w Polsce nie definiuje wprost przestępstwa phishingu. Przypadki te są ścigane natomiast z art. 287 § 1 k.k., zgodnie, z którym „kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub wyrządzenia innej osobie szkody, bez upoważnienia, wpływa na automatyczne przetwarzanie, gromadzenie lub przekazywanie danych informatycznych lub zmienia, usuwa albo wprowadza nowy zapis danych informatycznych, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”. Kara za phishing może być zatem dotkliwa, w zależności od stopnia wyrządzonej szkody.

 

Zabezpieczenia przed phishingiem

Powstaje więc pytanie, jak zabezpieczyć się przed phishingiem?

Działania prewencyjne powinny skupiać się przede wszystkim na wdrażaniu odpowiednich regulaminów i procedur wymiany danych między podmiotami, by zminimalizować ryzyko ataku i dostania się danych w niepowołane ręce. Wysyłane dokumenty powinny być szyfrowane lub wysyłane przy pomocy dedykowanej do tego infrastruktury cyfrowej przez przeszkolonych do tego pracowników. Warto również uwrażliwiać pracowników na metody działania cyberprzestępców, którzy coraz częściej stosują wyrafinowane oszustwa internetowe. KK przewiduje odpowiedzialność karną za tego rodzaju przestępstwa, co podkreśla wagę działań zapobiegawczych po stronie firm.

 

Tylko takie działania pozwolą na właściwe zabezpieczenie przed phishingiem i spowodują, że wyrok za oszustwa internetowe w krajowych statystykach będzie należeć do rzadkości.

Projekt ustawy dla frankowiczów 2025. Jakie zmiany w sporach z bankami?

Projekt ustawy z 30 czerwca 2025 r. dotyczący spraw frankowych to dokument, który może radykalnie zmienić krajobraz procesów dotyczących kredytów denominowanych lub indeksowanych do franka szwajcarskiego. Regulacja przedstawia rozwiązania procesowe i materialne, które mają wspierać konsumentów, ale także – co mniej zauważalne –usystematyzować obecność spraw frankowych w przestrzeni prawnej – piszą na portalu infor.pl Piotr Glonek i Kinga Zarzecka.

Jest to naturalnie próba wprowadzenia lex specialis do kodeksu postępowania cywilnego, która obejmie wyłącznie sprawy frankowe – co ciekawe, z wyłączeniem spraw dotyczących kredytów w innych walutach niż CHF, mogących zawierać podobne, a nawet tożsame zapisy umowne, co umowy kredytu w sprawach frankowych.

Między ochroną a przewidywalnością

Już sama preambuła i zakres zastosowania ustawy wskazują, że intencją ustawodawcy jest ochrona kredytobiorców, a także ich spadkobierców, poręczycieli i osób odpowiadających rzeczowo za dług. Jednakże dla banków projekt jest jednocześnie zagrożeniem i szansą, bo choć odbiera im pewne narzędzia, wprowadza także większą przewidywalność. Właśnie to połączenie ochrony konsumenta z elementami porządkowymi dla instytucji finansowych czyni ustawę szczególnie ciekawą z doktrynalnego punktu widzenia, bowiem analiza treści projektu ujawnia, że jego skutki będą daleko wykraczać poza zwykłą zmianę procedury – to niejako zmiana filozofii prowadzenia sporów o kredyty frankowe.

Wstrzymanie rat – automatyczne i bez decyzji sądu

Jednym z najważniejszych rozwiązań projektu jest wprowadzenie automatycznego wstrzymania obowiązku spłaty rat z chwilą doręczenia bankowi pozwu. Oznacza to, że frankowicz, który pozywa bank, przestaje płacić raty aż do prawomocnego zakończenia procesu, a instytucja finansowa nie może tego traktować jako niewykonania umowy. W praktyce to prawdziwa rewolucja, bo dotychczas takie wstrzymania były możliwe wyłącznie na podstawie zabezpieczenia roszczenia, co wymagało decyzji sądu i mogło trwać miesiącami. Ustawa czyni to rozwiązanie „z automatu”, a jednocześnie nakazuje bankowi powiadomić BIK, BIG i inne instytucje o konieczności usunięcia negatywnych wpisów. Co ważne, jeśli klient chce dalej płacić raty, bank nie może odmówić ich przyjęcia – ale tylko w zakresie, w jakim suma spłat jest mniejsza niż kwota wypłaconego kredytu. Jednak ten automatyzm może działać również na inną płaszczyznę – im szybciej sądy rozpoznają sprawy, tym szybciej skończy się okres „zamrożenia” kredytu i tym mniejsze ewentualne odsetki od dochodzonych kwot. To pokazuje, że wbrew pozorom banki również mogą zyskać, jeśli reforma naprawdę usprawni procesy.

Proces bez sali rozpraw? Nowe narzędzia dla sądów i pełnomocników

Projekt ustawy wprowadza bowiem mechanizmy mające przyspieszyć sprawy frankowe, co powinno zainteresować nie tylko kredytobiorców, ale także pełnomocników banków. Sąd może rozpoznać sprawę na posiedzeniu niejawnym nawet wtedy, gdy strona żąda rozprawy, pod warunkiem że wyjaśni powody takiej decyzji i wyznaczy czas na wymianę pism. W praktyce oznacza to, że wiele spraw będzie można „przeprocesować na papierze”, co eliminuje potrzebę wielogodzinnych rozpraw. Świadków można przesłuchiwać zdalnie mimo sprzeciwu, a strony mogą odpowiadać pisemnie na pytania, co ogranicza koszty i formalizuje przebieg dowodzenia. Dla banków, które uczestniczą w setkach sporów, oznacza to znaczną redukcję nakładów organizacyjnych i logistycznych. Przyspieszenie procedur, paradoksalnie, jest w ich interesie, bo skróci czas zamrożenia spłat rat. Reforma może zatem zrównoważyć ochronę konsumenta i efektywność systemu.

Potrącenia: broń banków, ale na nowych zasadach

Ciekawym elementem jest kwestia zarzutów potrącenia – do tej pory kodeks postępowania cywilnego wprowadzał sztywne ramy czasowe na zgłaszanie potrąceń, a jednak ustawa frankowa wydłuża ten termin aż do końca rozprawy w drugiej instancji, a przy rozpoznaniu sprawy na posiedzeniu niejawnym – do wydania wyroku. To daje stronom znaczną elastyczność, bo mogą poczekać z zgłoszeniem potrącenia niemal do samego końca procesu. Jednocześnie ustawodawca wprowadza pewien rygor w tej kwestii: jeśli bank zgłosi potrącenie po pozwie, a konsument go nie zakwestionuje, bank i tak zapłaci koszty procesu w tej części. W praktyce potrącenia mogą stać się kluczową bronią banków w nowym porządku prawnym.

Zmiany „techniczne”, które robią różnicę

Projekt ustawy wprowadza również szereg zmian formalnych, które mogą wydawać się drobne, ale mają znaczenie w praktyce. Na przykład sprawy w drugiej instancji będą rozpoznawane przez jednego sędziego, a nie skład trzyosobowy, co może znacznie obniżyć koszty i przyspieszyć postępowania. To rozwiązanie z punktu widzenia kredytobiorców jest neutralne, ale dla banków to oszczędność – mniej sędziów, mniej rozpraw, szybsze rozstrzygnięcia. Referendarze sądowi zyskają możliwość wydawania postanowień o umorzeniu postępowania, gdy pozew lub apelacja zostaną cofnięte, co odciąża sądy i przyspiesza rozliczenia stron. Dodatkowo ustawa reguluje pozwy wzajemne banków, które będą mogły być wnoszone do końca pierwszej instancji, a przy posiedzeniu niejawnym – aż do wyroku. Te „techniczne” zmiany nie są spektakularne, ale właśnie one sprawiają, że cały system może działać szybciej i bardziej przewidywalnie.

Nowe przepisy w sprawach już toczących się

Co również ciekawe, ustawa przewiduje, że jej przepisy będą stosowane także do sporów w toku, ale zachowane zostaną dotychczasowe trzyosobowe składy, jeśli zostały już wyznaczone, a przede wszystkim – wszystkie wnioski o zabezpieczenie zostaną umorzone z mocy prawa, bo zawieszenie działa teraz automatycznie. To oznacza, że banki z dnia na dzień muszą zaakceptować brak spłat w tysiącach spraw, które już są w sądach. Z drugiej strony, znikają kolejne wnioski o zabezpieczenia, które generowały dodatkowe postępowania i opóźnienia – a to bankom paradoksalnie sprzyja.

Automatyczne odrzucanie skarg kasacyjnych banków

Warto również zwrócić uwagę na elementy stricte informacyjne, które uderzają w reputacyjny i operacyjny wymiar działalności banków. Ustawa zakazuje bankom zgłaszania zaległości frankowiczów do BIK, BIG i innych baz danych od momentu doręczenia pozwu. Mało tego, bank musi w 30 dni powiadomić te instytucje, by usunęły wcześniejsze negatywne wpisy. Z punktu widzenia konsumenta to rewolucja – można przestać płacić raty, a BIK pozostaje „czysty” – jednocześnie dla systemu finansowego to ryzyko „fałszywego obrazu” historii kredytowej klientów. Co ciekawe, ustawodawca pozwala na przekazywanie tych powiadomień teletransmisją, co jest udogodnieniem dla banków. To kolejny przykład, gdzie ustawa odbiera instrument nacisku, ale jednocześnie daje wygodne narzędzie techniczne do wykonania obowiązków.

Więcej niż ustawa – test dla całego systemu prawnego

Analizując projekt całościowo, widać wyraźnie, że bilans korzyści i strat jest dla banków negatywny. Największą stratą jest oczywiście automatyczne wstrzymanie spłat rat, które może oznaczać wielomiliardowe zamrożenie środków na lata. Jednak możliwość zgłaszania potrąceń do końca, uproszczenie składów sędziowskich, szybsze procedowanie – to elementy, które w długim okresie mogą zmniejszyć straty. Banki prawdopodobnie będą chciały przyspieszać sprawy bądź zamykać je w drodze ugody, która staje się bardziej opłacalna również dla Kredytobiorców, którzy nie będą mogli liczyć na wysokie odsetki za lata trwania w procesie. To swoisty paradoks: ustawa, która miała być „batem na banki”, może po latach okazać się katalizatorem ugód i szybszych zakończeń sporów. Takie odwrócenie ról to jeden z najciekawszych efektów reformy.

Odpowiedzialność karna członków rad nadzorczych spółek

Odpowiedzialność karna członków rad nadzorczych spółek: Analiza przypadków, w których decyzje nadzorcze mogą prowadzić do sankcji karnych

Odpowiedzialność karna członków rad nadzorczych – kiedy nadzór kończy się w sądzie?

Odpowiedzialności członków władz spółek za ich działania na szkodę reprezentowanych podmiotów jest istotnym tematem z punktu widzenia prawidłowości funkcjonowania obrotu gospodarczego. W literaturze dość szeroko omówiono ten temat, lecz w zakresie dotyczącym głównie członków zarządu. Zarząd nie jest jednak jedynym organem jaki występuje w spółkach, gdzie mamy także radę nadzorczą (w niektórych przypadkach również komisję rewizyjną), której głównym zadaniem jest nadzór nad działalnością spółki we wszystkich aspektach, czyli kontrola działania zarządu. W niniejszym artykule autor podejmie rozważania w zakresie odpowiedzialności karnej członków rady nadzorczej. Zagadnienia dotyczące odpowiedzialności członków rady nadzorczej w zakresie norm prawa cywilnego nie będą przedmiotem analizy artykułu.

Podstawowe obowiązki członka rady nadzorczej nie ograniczają się tylko do działań kontrolnych, takich jak ocena sprawozdań zarządu z działalności spółki oraz sprawozdań finansowych, ale podejmuje także działania nadzorcze.

Uprawienia członka rady nadzorczej dają mu możliwość nadzoru nad wszystkimi sferami działalności spółki. Pozwalają one na ingerencję rady nadzorczej w funkcjonowanie spółki. W tak daleko idący sposób, jak powoływanie, odwoływanie członków zarządu spółki, możliwość zwoływania walnych zgromadzeń. Radzie nadzorczej przyznano również uprawnienia polegające na zawieszeniu w czynnościach, z ważnych powodów, poszczególnych lub wszystkich członków zarządu. A nawet delegowaniu członków rady nadzorczej, na okres nie dłuższy niż trzy miesiące, do czasowego wykonywania czynności członków zarządu, którzy zostali odwołani, złożyli rezygnację albo z innych przyczyn nie mogą sprawować swoich czynności. Istotne jest jednakże, iż uprawnienia członka rady nadzorczej nie obejmują wydawania zarządowi wiążących poleceń dotyczących prowadzenia spraw spółki.

Tak określone uprawnienia członka rady nadzorczej, mogłyby bez głębszej analizy wskazywać, że rada nadzorcza nie jest organem kierowniczym, lecz jedynie typowo nadzorczym. Z opisanych powyżej kompetencji nie wynika bowiem, że rada nadzorcza ma decydujący wpływ na zarządzanie spółką i jej reprezentowanie. Bardziej szczegółowa analiza i ocena kompetencji tego organu może prowadzić – w poszczególnych konkretnych obszarach działania członków rady nadzorczej – do odmiennych wniosków.

Zasady reprezentacji spółek wskazane w Kodeksie Spółek Handlowych (k.s.h.) przewidują, że w umowie między spółką a członkiem zarządu oraz w sporze z nim, spółkę reprezentuje rada nadzorcza lub pełnomocnik powołany uchwałą zgromadzenia wspólników. Dotyczy to wszystkich umów i sporów między spółką a członkami jej zarządu. Przy czym nie ma tu znaczenia rodzaj dokonywanej czynności i rodzaj umowy. Typowymi umowami będą umowy o wykonywanie pracy przez członka rady nadzorczej (umowa o pracę, umowa zlecenia, kontrakt menedżerski), inne umowy cywilnoprawne (np. umowa o zakazie konkurencji), czy też często spotykane w tego typu przypadkach umowy o powierzenie członkowi zarządu mienia spółki.

Rada nadzorcza udziela również zgody członkom zarządu na zajmowanie się interesami konkurencyjnymi, o ile statut spółki tak stanowi albo jeżeli rada nadzorcza jest uprawniona do powoływania zarządu. Rada nadzorcza dokonuje także wyboru podmiotu uprawnionego do badania sprawozdań finansowych, do wykonywania badania lub przeglądu sprawozdania finansowego (chyba, że statut lub inne wiążące jednostkę przepisy prawa stanowią inaczej).

Rada nadzorcza w wielu przypadkach przejmuje zatem kompetencje zarządu w zakresie prowadzenia spraw spółki i jej reprezentacji. Z przepisów kodeksu spółek handlowych wynika również, iż statut spółki może rozszerzyć uprawnienia rady nadzorczej poprzez zobowiązanie zarządu do uzyskania zgody rady nadzorczej przed dokonaniem przez zarząd oznaczonych w statucie spółki czynności.

W tych sytuacjach rada nadzorcza przyjmuje funkcje organu kierowniczego, ponieważ prowadzi sprawy spółki i reprezentuje spółkę zamiast zarządu. Dokonywanie takich czynności, sprawia, że odpowiedzialność członków rady nadzorczej może być oceniana także z punktu widzenia przepisów prawa karnego i odpowiedzialności karnej.

Karna odpowiedzialność członków rad nadzorczych jest związana z ogólną zasadą ponoszenia przez sprawcę ujemnych konsekwencji w postaci sankcji karnej, za przypisany mu czyn. Członkowie rady nadzorczej nie mogą być niejako automatycznie pociągani do odpowiedzialności za działania zarządu tylko dlatego, że uczestniczyli w podjęciu danej decyzji. Odpowiedzialność karna członka rady nadzorczej ma charakter osobisty. Nie jest automatyczna i zależy od konkretnych okoliczności sprawy. Bardzo często zdarza się, że zarząd ukrywa przed radą nadzorczą określone informacje lub też przedstawia informacje nieprawdziwe. Nieraz poszczególni członkowie zarządu czy rady nadzorczej podejmują – niezależnie od wiedzy innych członków – działania mające charakter czynów zabronionych, za co nie mogą automatycznie odpowiadać członkowie rady nadzorczej. Dopiero ocena ich poszczególnych działań będzie wpływać na zakres odpowiedzialności poszczególnych członków rady nadzorczej. Koniecznym dla przypisania odpowiedzialności będzie ustalenie zamiaru popełniania danego czynu. W ramach tych ustaleń istotne jest, że członek rady nadzorczej powinien przy wykonywaniu swoich obowiązków, dołożyć staranności wynikającej z zawodowego charakteru swojej działalności oraz dochować lojalności wobec spółki.

 

Sprawdź, w jakich sytuacjach członkowie rad nadzorczych mogą ponosić odpowiedzialność karną. Przykłady, przepisy

W zakresie aktów prawnych regulujących kwestie odpowiedzialności karnej członków rady nadzorczej, należy wyszczególnić, iż członkowie rady nadzorczej mogą popełnić przestępstwa wskazane, przede wszystkim w ustawach:

– Kodeks Karny – art. 296 § 1 i § 1a działanie na szkodę spółki; art. 296a § 1 przekupstwo menedżerskie czynne; art. 296a § 2 przekupstwo menedżerskie bierne,

– Kodeks Spółek Handlowych, tj. art. 587 odpowiedzialność za ogłaszanie nieprawdziwych danych,

– Ustawie o rachunkowości, art. 77 nieprawidłowe sporządzenie sprawozdań,

– Ustawie o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, art. 23 bezprawne ujawnianie lub wykorzystywanie tajemnic przedsiębiorstwa.

 

Analizę odpowiedzialności karnej członków rady nadzorczej należy rozpocząć od czynów stypizowanych w kodeksie karnym, w szczególności przestępstwa z art. 296 § 1 k.k., które jest najbardziej typowe i najczęściej spotykane przy ocenie odpowiedzialności karnej członków rady nadzorczej.

Zgodnie z powołanym przepisem art. 296 k.k.:

„§ 1. Kto, będąc obowiązany na podstawie przepisu ustawy, decyzji właściwego organu lub umowy do zajmowania się sprawami majątkowymi lub działalnością gospodarczą osoby fizycznej, prawnej albo jednostki organizacyjnej niemającej osobowości prawnej, przez nadużycie udzielonych mu uprawnień lub niedopełnienie ciążącego na nim obowiązku, wyrządza jej znaczną szkodę majątkową, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

  • 1a. Jeżeli sprawca, o którym mowa w § 1, przez nadużycie udzielonych mu uprawnień lub niedopełnienie ciążącego na nim obowiązku, sprowadza bezpośrednie niebezpieczeństwo wyrządzenia znacznej szkody majątkowej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
  • 2. Jeżeli sprawca przestępstwa określonego w § 1 lub 1a działa w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
  • 3. Jeżeli sprawca przestępstwa określonego w § 1 lub 2 wyrządza szkodę majątkową w wielkich rozmiarach, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
  • 4. Jeżeli sprawca przestępstwa określonego w § 1 lub 3 działa nieumyślnie, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
  • 4a. Jeżeli pokrzywdzonym nie jest Skarb Państwa, ściganie przestępstwa określonego w § 1a następuje na wniosek pokrzywdzonego.
  • 5. Nie podlega karze, kto przed wszczęciem postępowania karnego dobrowolnie naprawił w całości wyrządzoną szkodę.”

Sprawcą wskazanego przestępstwa (podmiotem czynu zabronionego) może być osoba obowiązana na podstawie przepisu ustawy, decyzji właściwego organu lub umowy do zajmowania się sprawami majątkowymi lub działalnością gospodarczą osoby fizycznej, prawnej albo jednostki organizacyjnej niemającej osobowości prawnej. Odmienne kompetencje zarządu i członków rady nadzorczej zmuszają do odrębnej oceny podejmowanych przez te organy działań. Bezpośrednie prowadzenie spraw majątkowych spółki przez zarząd powoduje bowiem, że organ ten zawsze będzie podejmował czynności wykonawcze związane z określonym czynem zabronionym, co przy pozostałych organach – w tym radzie nadzorczej – jest ograniczone, a często właściwie wyłączone. Bowiem to zarząd, z uwagi na posiadane uprawnienia i obowiązki, odpowiada za kondycję finansową spółki oraz za jej działania zgodne z prawem. Obowiązku tego nie można wyłączyć lub ograniczyć w drodze odpowiednich postanowień umowy lub uchwał spółki.

W pierwszej kolejności należy się zastanowić czy członek rady nadzorczej może w ogóle popełnić przestępstwo z art. 296 k.k.? W tej sytuacji priorytetowo należy poddać ocenie możliwość zakwalifikowania członka rady nadzorczej do kręgu podmiotów obowiązanych do zajmowania się sprawami majątkowymi spółki w myśl art. 296 k.k. Przestępstwo karalnej niegospodarności polega na wyrządzeniu szkody majątkowej podmiotowi, którego sprawami majątkowymi zajmuje się sprawca. Wyrządzenie szkody nastąpić ma „przez nadużycie udzielonych mu uprawnień lub niedopełnienie ciążącego na nim obowiązku”.

Nadużycie uprawnień, rozumiane jako wadliwy – z punktu widzenia racjonalnego gospodarza – wybór celów, środków lub sposobów prowadzenia przedsiębiorstwa, może być uznane za znamię rozważanego czynu zabronionego wyłącznie wtedy, gdy wyznaczone uprawnienia mają taką ogólną (niesprecyzowaną) treść, będzie przy ocenie czynu z art. 296 k.k. występować stosunkowo rzadko.

Najszersze perspektywy pociągania członków rad nadzorczych do odpowiedzialności karnej wynikają z przyjęcia, że podstawą takiej odpowiedzialności będzie niedopełnienie ciążącego na nich ogólnego obowiązku nadzoru nad działalnością spółki. Jest to obowiązek ciążący z mocy ustawy (art. 219 § 1 k.s.h.), więc jego niedopełnienie może stanowić o popełnieniu przez członka rady nadzorczej czynu zabronionego z art. 296 k.k. Twierdzenie o popełnieniu czynu zabronionego opiera się w takim przypadku na ustaleniu, że członek rady nadzorczej, przez niedopełnienie ciążącego na nim obowiązku nadzoru nad działalnością spółki, wyrządził jej szkodę majątkową. Członek rady nadzorczej odpowiada zatem za niezapobiegnięcie wystąpieniu skutku spowodowanego przyczynowo działaniem innej osoby lub osób (np. członków zarządu spółki). Odpowiedzialność karna członka rady nadzorczej możliwa jest wobec przyjęcia, że ciążył na nim prawny, szczególny obowiązek zapobiegnięcia skutkowi w postaci szkody majątkowej (art. 2 k.k.). Uchybienie temu obowiązkowi stanowi podstawę przypisania członkowi rady nadzorczej „wyrządzenia” szkody majątkowej spółce, przy zastrzeżeniu ustalenia, że rada nadzorcza zajmowała się w danym obszarze sprawami majątkowymi spółki.

W takiej sytuacji dla oceny, jak kształtuje się odpowiedzialność karna członków rady nadzorczej na tle powołanego przepisu, kluczowa jest wykładnia znamienia „zajmowania się sprawami majątkowymi”. Obowiązki członków rady nadzorczej wynikają natomiast z ustawy (por. art. 219 § 1 k.s.h. oraz art. 382 § 1 k.s.h.). Pytania i wątpliwości, co do tego, czy sprawowanie nadzoru nad działalnością spółki – jak zostało to określone zgodnie z treścią ww. przepisów kodeksu spółek handlowego – jest zajmowaniem się sprawami majątkowymi w rozumieniu art. 296 k.k., od czego uzależniona jest odpowiedzialność członków rady nadzorczej.

Wprawdzie pojawiają się głosy, iż samo sprawowanie nadzoru stanowi już zajmowanie się sprawami majątkowymi. Głosy te i poglądy, są jednak sprzeczne z dotychczasowym dorobkiem zarówno doktryny prawniczej, jak i orzecznictwa. Przyjmuje się bowiem, że dla uznania kogoś za osobę zajmującą się cudzymi sprawami majątkowymi, wymagane jest by został on wyposażony nie tylko w kompetencje prowadzące do zachowania i ochrony majątku, ale również do jego przysparzania. Oba te aspekty muszą wystąpić łącznie. W wyroku z dnia 20 października 2011 r., sygn. akt II AKa 145/11, Sąd Apelacyjny w Krakowie stwierdził, że:

„Za osobę zajmującą się cudzymi sprawami majątkowymi uznaje się tylko tego, kogo obowiązki i uprawnienia obejmują łącznie zarówno dbałość o uchronienie powierzonego mienia przed uszczerbkiem, zniszczeniem lub zagubieniem, pogorszeniem stanu interesów majątkowych, jak i wykorzystanie tego mienia w procesie gospodarowania w taki sposób, aby zostało ono powiększone lub wzrosła jego wartość. Przez zajmowanie się sprawami majątkowymi lub działalnością gospodarczą rozumie się wszelkie zachowanie polegające na decydowaniu w tych sprawach, współdziałaniu w decyzjach lub wpływaniu na rozstrzygnięcia bądź udzielaniu rady, jeśli jest się do tego zobowiązanym z jakiegokolwiek tytułu. W pojęciu “zajmowania się” nie mieszczą się czynności ściśle wykonawcze ani wykonanie ściśle oznaczonych i precyzyjnych poleceń lub wykonywanie obowiązków tylko w zakresie dbałości, aby stan mienia nie uległ pogorszeniu”.

W aspekcie art. 296 k.k. – zarówno przy ocenie nadużycia uprawnień, jak i niedopełnienia obowiązków – szczególne znaczenie ma, by osoba, która zaczyna zajmować się cudzymi sprawami majątkowymi, zadbała o precyzyjne zakreślenie przyznanych jej uprawnień i nałożonych na nią obowiązków. Ich nieprecyzyjne i ogólne określenie, pomimo, że nie prowadzi automatycznie do obarczania jej całym ryzykiem gospodarczym, to tworzy po jej stronie niewątpliwe ryzyko prawne (w tym karnoprawne). Znajduje to również odniesienie do członków rady nadzorczej.

Podsumowując, skoro ustawa określa ogólne oraz szczegółowe obowiązki członków rad nadzorczych spółek kapitałowych oraz uprawnienia służące ich wypełnianiu, to na tej podstawie przyjmuje się, że rada nadzorcza nie zajmuje się sprawami majątkowymi spółki w rozumieniu art. 296 k.k., co skutkuje brakiem możliwości przypisania członkom rady nadzorczej odpowiedzialności karnej w tym obszarze działania członków rady nadzorczej.

Umowa spółki albo statut może jednakże rozszerzyć uprawnienia rady nadzorczej. Przede wszystkim wówczas, gdy wynika to jednoznacznie z umowy spółki. W takich sytuacjach członek rady nadzorczej spółki, w zależności od tak nadanych (rozszerzonych) członkom rady nadzorczej uprawnień lub obowiązków, może być zaliczony do kręgu osób zajmujących się sprawami majątkowymi owej spółki w rozumieniu art. 296 k.k. i ponosić odpowiedzialność karną (dopuszcza to wprost art. 220 k.s.h. oraz art. 384 § 1 k.s.h). Najczęstsze rozszerzenie tych kompetencji, w praktyce może polegać na konieczności uzyskania zgody rady nadzorczej na dokonanie określonej czynności. Sytuacja, gdy członkowie rady nadzorczej mają realny wpływ na proces decyzyjny, otwiera już drogę do możliwości pociągnięcia ich do odpowiedzialności karnej.  Członek rady nadzorczej spółki może być zaliczony do kręgu osób zajmujących się sprawami majątkowymi owej spółki (art. 296 k.k.) przede wszystkim wówczas, gdy wynika to jednoznacznie z umowy spółki. Brak odpowiednich unormowań umownych nie pozwala na ponoszenie samodzielnej odpowiedzialności jako członek rady nadzorczej. Odpowiedzialność może jednak zostać oparta na przepisach art. 296 k.k. w zw. z art. 21 § 2 k.k., a więc w sytuacji współdziałania z członkiem zarządu (patrz wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z 23 marca 2016 r., sygn. akt: II AKa 64/16).

Odpowiedzialność członka rady nadzorczej może być badana w konkretnej sytuacji również na podstawie art. 296a § 1 k.k. przekupstwo menedżerskie czynne oraz art. 296a § 2 k.k. przekupstwo menedżerskie bierne.

Zgodnie z powołanymi przepisami kodeksu karnego, jeśli członek rady nadzorczej żąda lub przyjmuje korzyść majątkową lub osobistą albo jej obietnicę, w zamian za nadużycie udzielonych mu uprawnień lub niedopełnienie ciążącego na nim obowiązku mogące wyrządzić spółce szkodę majątkową albo stanowiące czyn nieuczciwej konkurencji lub niedopuszczalną czynność preferencyjną na rzecz nabywcy lub odbiorcy towaru, usługi lub świadczenia, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Tej samej karze podlega, kto w wypadkach określonych wyżej udziela albo obiecuje udzielić korzyści majątkowej lub osobistej.

 

Odpowiedzialność karna na gruncie Kodeksu Spółek Handlowych

W przypadku odpowiedzialności karnej na gruncie przepisów kodeksu spółek handlowych należy wskazać na art. 587 k.s.h. Przepis art. 587 k.s.h. dotyczy przestępstwa polegającego na ogłaszaniu lub przedstawianiu organom spółki, władzom państwowym lub osobom powołanym do rewizji nieprawdziwych danych. Zgodnie z powołanym przepisem:

„§ 1. Kto przy wykonywaniu obowiązków wymienionych w tytule III i IV ogłasza dane nieprawdziwe albo przedstawia je organom spółki, władzom państwowym lub osobie powołanej do rewizji – podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

  • 2. Jeżeli sprawca działa nieumyślnie – podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.”

Członkowie rady nadzorczej przy wykonywaniu obowiązków wymienionych w Tytule III (powstanie, funkcjonowanie, rozwiązywanie i likwidacja spółek kapitałowych) i IV (łączenie, podział i przekształcanie spółek handlowych) kodeksu spółek handlowych, mogą ponosić odpowiedzialność karną za przedstawianie fałszywych danych organom spółki, jeśli przedstawią walnemu zgromadzeniu sfałszowane sprawozdanie oraz w przypadku podania osobie powołanej do rewizji (biegłemu rewidentowi) fałszywych informacji, jak również przemilczenia informacji prawdziwych. Odnosi się to np. do bilansu, w którym oszacowano określone składniki majątkowe w sposób odbiegający od ich rzeczywistej wartości.

Przy czym dokonanie przestępstwa nie jest uzależnione od wystąpienia skutku w postaci wprowadzenia w błąd adresatów informacji. Przestępstwo podawania fałszywych danych jest czynem zabronionym, który może być popełniony nieumyślnie. Zatem sprawca nie musi działać z zamiarem popełnienia czynu, ale wystarczy, że przewidywał lub mógł przewidzieć popełnienie przestępstwa i mimo to nie zachował należytej ostrożności (staranności) wymaganej przy dokonywaniu tego typu czynności.

Oceniając należytą staranność członka rady nadzorczej należy mieć na uwadze zawodowy charakter jego działalności. Za popełnienie opisywanego występku ustawa przewiduje karę grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Za nieumyślne popełnienie tego przestępstwa grozi natomiast kara grzywny, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Odpowiedzialność karna na gruncie przepisów ustawy o rachunkowości

Podkreślić trzeba, że rada nadzorcza nie jest podmiotem, który jedynie dokonuje kontroli i oceny sprawozdania finansowego bez wpływu na jego tworzenie. Uczestniczy bowiem w procesie sporządzania sprawozdania finansowego oraz sprawozdania zarządu z działalności spółki. Wobec tego rada nadzorcza ma obowiązek dalej idący niż tylko obowiązek kontroli sprawozdań. Do obowiązków rady nadzorczej należy bowiem zapewnienie, żeby dokumenty te spełniały wymagania ustawy o rachunkowości. Wobec tego członkowie rady nadzorczej mają prawny obowiązek aktywnego uczestniczenia w procesie sporządzania sprawozdań oraz prowadzenia rachunkowości spółki.

Ustawa o rachunkowości zobowiązuje kierownika jednostki organizacyjnej oraz członków rady nadzorczej do zapewnienia, aby sprawozdanie finansowe, skonsolidowane sprawozdanie finansowe, sprawozdanie z działalności oraz sprawozdanie z działalności grupy kapitałowej spełniały wymagania przewidziane w ustawie. Kierownik jednostki oraz członkowie rady nadzorczej lub innego organu nadzorującego jednostki są zobowiązani do zapewnienia, aby sprawozdanie finansowe, skonsolidowane sprawozdanie finansowe, sprawozdanie z działalności oraz sprawozdanie z działalności grupy kapitałowej spełniały wymagania przewidziane w ustawie.

Zgodnie z art. 77 powołanej ustawy w przypadku nieprawidłowego sporządzenia sprawozdań, przewidziano dla ww. podmiotów karę grzywny lub karę pozbawienia wolności do lat 2, albo obie te kary łącznie w przypadku niesporządzenia sprawozdania ww. sprawozdań, sporządzenia ich niezgodnie z przepisami ustawy (później lub po terminie) lub zawarcia w tych sprawozdaniach nierzetelnych danych (art. 77 nieprawidłowe sporządzenie sprawozdań).

 

Odpowiedzialność karna na gruncie przepisów ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji

W zakresie odpowiedzialności karnej na podstawie ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, trzeba wskazać na art. 23 ustawy, który odnosi się do bezprawnego ujawniania lub wykorzystywania tajemnic przedsiębiorstwa. Z ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji wynika, iż członek rady nadzorczej, który ujawnia innej osobie informację stanowiącą tajemnicę przedsiębiorstwa lub wykorzystuje we własnej działalności, jeżeli wyrządza to poważną szkodę spółce, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Przez tajemnicę przedsiębiorstwa rozumie się informacje techniczne, technologiczne, organizacyjne przedsiębiorstwa lub inne informacje posiadające wartość gospodarczą, które jako całość lub w szczególnym zestawieniu i zbiorze ich elementów, nie są powszechnie znane osobom zwykle zajmującym się tym rodzajem informacji albo nie są łatwo dostępne dla takich osób, o ile uprawniony do korzystania z informacji lub rozporządzania nimi podjął, przy zachowaniu należytej staranności, działania w celu utrzymania ich w poufności (art. 23 bezprawne ujawnianie lub wykorzystywanie tajemnic przedsiębiorstwa).

Warto pamiętać, że członkowie rady nadzorczej nie mogą ujawniać tajemnic spółki, nie tylko w czasie obowiązywania jego mandatu, ale również po jego wygaśnięciu.

Odpowiedzialność karna członka rady nadzorczej za współsprawstwo

Popełnienie przestępstwa przez członka rady nadzorczej może nastąpić w formie pojedynczego sprawstwa wykonawczego, kiedy sprawca działa samodzielnie, ale również współsprawstwa, podżegania i pomocnictwa do przestępstwa. Może wystąpić również przypadek, tzw. sprawstwa kierowniczego i sprawstwa przez polecenie wydane osobie (kierowania popełnieniem czynu przez inną osobę lub osoby).

Powołując się na przytoczone wyżej orzeczenie Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu, należy zwrócić także uwagę na to, że odpowiedzialność karna członka rady nadzorczej może mieć podstawę, która nie wynika z samodzielnej odpowiedzialności członka rady nadzorczej. W sytuacji, gdy brak będzie podstaw do samodzielnej odpowiedzialności członka rady nadzorczej, może zajść sytuacją, w której będzie można mu przypisać odpowiedzialności za współsprawstwo, czy tzw. nie sprawcze postaci współdziałania: podżeganie lub pomocnictwo. W ramach niniejszego artykułu, nie sposób dokładnie omówić wszystkie możliwe konfiguracje, a zakres artykułu nie pozwala na szczegółowe odnoszenie się do tych kwestii.

Formy popełnienia przez członków rady nadzorczej przestępstwa z art. 296 k.k. nie ograniczają się zatem wyłącznie do sytuacji, w której zarząd zawiera oczywiście niekorzystną umowę za zgodą rady nadzorczej, a członkowie rady nadzorczej mają świadomości braku ekonomicznego uzasadnienia takiej transakcji. W praktyce występują bardziej złożone sytuacje, w których rada nadzorcza formalnie nie ma wpływu na decyzje (jej kompetencje nie zostały rozszerzone w umowie lub statucie spółki), jednakże nieformalnie wpływa na zarząd, np. swoimi opiniami, rekomendacjami.

W takiej sytuacji zaistnieją przypadki tzw. współsprawstwa kierowniczego albo polecającego, gdzie wykorzystując stosunek zależności, rada nadzorcza będzie wpływała na postępowanie zarządu. Taki stosunek zależności zazwyczaj istnieje w sytuacji, gdy członkowie zarządu są co do zasady powoływani i odwoływanie przez radę nadzorczą np. spółka akcyjna. Obawiając się utraty swojej posady – mogą być podatni na „nieformalne rady i wytyczne”. W praktyce niestety nierzadko występuje sytuacja, w której zarzuty organów ścigania są formułowane w oparciu o zeznania członków zarządu, którzy chcąc uzyskać niższy wymiar kary i przerzucić przynajmniej cześć odpowiedzialności również na inne osoby „wskazują osoby zaangażowane w dane działanie”.

Konsekwencje odpowiedzialności karnej członków rady nadzorczej

Konsekwencją odpowiedzialności karnej członka rady nadzorczej niezależnie od skazania sprawcy (warunkowego umorzenia postępowania) i zastosowania wobec niego sankcji karnej, może być również nałożenie na niego w postępowaniu karnym, środków o charakterze kompensacyjnym, odszkodowawczym. Typowym przykładem będzie tu nałożenie obowiązku naprawienia szkody wyrządzonej przez członka rady nadzorczej, tak spółce jak i innemu wierzycielowi. Egzekucja takiego środka po uzyskaniu tytułu wykonawczego, nadawanego przez sąd karny wydający orzeczenie, odbywa się już na zasadach postępowania cywilnego.

Wobec faktu, że członkiem organu spółki kapitałowej lub jej likwidatorem może być tylko osoba fizyczna o pełnej zdolności do czynności prawnych, a kodeks spółek handlowych zawiera wskazanie katalogu przestępstw, których popełnienie skutkuje zakazem uczestnictwa w organach spółki kapitałowej, skazanie członka rady nadzorczej skutkuje niemożliwością pełnienia przez niego funkcji w organach spółki oraz bycia likwidatorem. Zakaz ten powstaje z mocy prawa z chwilą uprawomocnienia się wyroku skazującego za przestępstwa określone w komentowanym przepisie. Trwa przez okres 5 lat od dnia uprawomocnienia się wyroku, chyba że wcześniej nastąpiło zatarcie skazania.

Przypisanie odpowiedzialności karnej członkowi rady nadzorczej, w związku z czynnościami wykonywanymi w ramach swojej funkcji w spółce, ma również istotne znaczenie i może być podstawą ewentualnej odpowiedzialności cywilnej lub organizacyjnej poszczególnych osób. Odpowiedzialności te są niezależne od odpowiedzialności karnej członka rady nadzorczej. Zgodnie z art. 293 i 483 k.s.h. członkowie zarządu i rady nadzorczej spółki z ograniczoną odpowiedzialnością oraz spółki akcyjnej (art. 300125 k.s.h. w przypadku Prostej Spółki Akcyjnej) odpowiadają wobec spółki za szkodę wyrządzoną działaniem lub zaniechaniem sprzecznym z prawem lub postanowieniami statutu spółki, chyba że nie ponoszą winy. Odpowiedzialność ta obejmuje zarówno wyrządzoną spółce szkodę, jak i utracone przez spółkę korzyści (tak np. wyroku Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z 19.11.2020 r., I AGa 67/20, Legalis). Nie ma także znaczenia to, czy członek organu wyrządza szkodę poprzez swoje działanie, jak i zaniechanie. Konieczną przesłanką odpowiedzialności osób wchodzących w skład wymienionych organów jest zatem bezprawność ich działania, a taka zostaje stwierdzona w przypadku ustalenia odpowiedzialności karnej członków rady nadzorczej. Należy podkreślić, iż zgodnie z art.11 kodeksu postępowania cywilnego „Ustalenia wydanego w postępowaniu karnym prawomocnego wyroku skazującego co do popełniania przestępstwa wiążą sąd w postępowaniu cywilnym. Jednakże osoba, która nie była oskarżona może powoływać się w postępowaniu cywilnym na wszelkie okoliczności wyłączające lub ograniczające jej odpowiedzialność cywilną”.

Istotne jest, że o ile odpowiedzialność karna członka rady nadzorczej ma zawsze charakter osobisty, to odpowiedzialność cywilna przy organach wieloosobowych takich jak np. rada nadzorcza będzie mieć charakter solidarny. Może również zaistnieć przypadek, że członek rady nadzorczej będzie jednocześnie pracownikiem spółki i członkiem rady nadzorczej. W takiej sytuacji, w przypadku wyrządzenia szkody, w grę będzie wchodzić jego odpowiedzialność jako członka zarządu i jako pracownika. Jego odpowiedzialność korporacyjna i pracownicza istnieją niezależnie od siebie. Wybór i określenie zasady odpowiedzialności, będzie zależeć od kwalifikacji przez spółkę danego roszczenia. Są to istotne różnice w odniesieniu do odpowiedzialności karnej. Odpowiedzialność członków rady nadzorczej wobec wierzycieli (podmiotów trzecich, w tym także samej spółki) nie jest jednak przedmiotem szerszych rozważań podjętych w artykule.

Praktyczne wnioski dla nadzorców spółek

Koniecznym dla przypisania odpowiedzialności członkowi zarządu jest ustalenie jego zamiaru popełniania danego czynu. W tym zakresie należy zwrócić uwagę na zmiany wprowadzone od 13.10.2022 r. nowelizacją kodeksu spółek handlowych. Rady nadzorcze otrzymały nowe narzędzia (zwłaszcza do kontroli zarządu), a ich kompetencje, obowiązki wzrosły. Wprowadzono zarazem regulację, że członek zarządu, rady nadzorczej oraz likwidator nie narusza obowiązku dołożenia staranności wynikającej z zawodowego charakteru swojej działalności, jeżeli postępując w sposób lojalny wobec spółki, działa w granicach uzasadnionego ryzyka gospodarczego, w tym na podstawie informacji, analiz i opinii, które powinny być w danych okolicznościach uwzględnione przy dokonywaniu starannej oceny, co ma chronić te osoby przed odpowiedzialnością w zakresie skutków podjętych decyzji, które w świetle dostępnych na moment podjęcia decyzji wskazań i rekomendacji wydawały się być uzasadnione, ale w rezultacie okazały się być zupełnie nietrafione (art. 293 § 3 k.s.h., art. 483 § 3 k.s.h.). Kształtuje to zasadę odpowiedzialności członków organów w oparciu o zasadę biznesowej oceny sytuacji i zasadę lojalności.

Pomimo, że dokonane zamiany dotyczą bezpośrednio odpowiedzialności cywilnej członków organów spółki, w tym rady nadzorczej, to spełnienie opisanych wyżej warunków w działaniu członków rady nadzorczej, bez wątpienia będzie mieć również wpływ na ocenę ich zachowania i stosunek (zamiar) członka rady nadzorczej popełnienia czynu zabronionego. A tym samym wpływa na kwestię odpowiedzialności karnej członków rady nadzorczej. Powyższe, również w aspekcie karnej odpowiedzialności członków rad nadzorczych, wskazuje na celowość bardziej przemyślanego działania i podejmowania poszczególnych decyzji przez radę nadzorczą, w ramach których zalecane jest przed podjęciem przez radę nadzorczą działań mogących skutkować odpowiedzialnością członków rad nadzorczych, wykonanie wskazanych przez ustawodawcę a opisanych powyżej czynności. Członkowie rady nadzorczej przed odpowiedzialnością mogą się bronić, wykazaniem, że podjęli wszelkie możliwe działania w celu zminimalizowania ryzyka dla spółki i przestrzegania obowiązujących przepisów. W szczególności, że przy zachowaniu staranności podejmowali racjonalne decyzje, konsultowali inne decyzje. Nie tylko z innymi członkami rady nadzorczej, ale również uzyskiwali dodatkowe informacje, opinie w danej sprawie. W praktyce funkcjonowania rad nadzorczych spółek, najczęściej będzie to uzyskiwanie stosownych, dodatkowych informacji czy analiz i opinii (np. prawnych czy ekonomicznych, operatów). Wyraźnego podkreślenia wymaga, że nie zwalnia członków rady nadzorczej z odpowiedzialności, samo wdrożenie i powołanie osoby odpowiedzialnej za system Compliance w spółce. Wdrożenie i utrzymanie systemu Compliance to obowiązek Zarządu. Nadzór nad spółką pozostaje jednakże zawsze obowiązkiem rady nadzorczej, za co jej członkowie ponoszą odpowiedzialność. Również karną w przypadkach wskazanych w ustawie.

Zajęcie nieruchomości pod budowę sieci przesyłowej

Negocjacje z właścicielem gruntu – jak uniknąć sporu przy ustanawianiu służebności przesyłu?

Omówienie zagadnienia należy rozpocząć od wyjaśnienia  na czym polega służebność przesyłu i w jaki sposób  dochodzi do jej ustanowienia.

Służebność przesyłu zgodnie z Koreksem cywilnym  daje przedsiębiorcy (np. dostawcy energii, gazu, itp.) prawo do korzystania z cudzej nieruchomości w zakresie niezbędnym do zainstalowania, eksploatacji i utrzymania urządzeń przesyłowych, które tworzą sieci przesyłowe, a także ich modernizacji, napraw, wymiany oraz dostępu w celu usuwania awarii, przy jednoczesnym ograniczeniu prawa właściciela nieruchomości do korzystania z niej w sposób kolidujący z działaniem  urządzeń przesyłowych.

Służebność przesyłu może powstać w drodze umowy właściciela z przedsiębiorstwem przesyłowym, po przeprowadzeniu negocjacji. Umowa taka określa obszar zajęty pod służebność, przebieg urządzeń przesyłowych, sposób ich eksploatacji, prawo dostępu do nieruchomości w celu prowadzenia prac konserwacyjnych i naprawczych. Umowa może określać wynagrodzenie lub inną rekompensatę za ograniczenie praw właściciela. Skutecznym i trwałym zabezpieczeniem praw przedsiębiorcy przesyłowego jest zawarcie umowy w formie aktu notarialnego oraz ujawnienie w księdze wieczystej. Brak zgody na służebność przesyłu uruchamia możliwość ustanowienia służebności  na drodze postępowania cywilnego w zamian za  wynagrodzenie. W przypadku wieloletniego korzystania z nieruchomości, może dojść do nabycia służebności przesyłu także w drodze zasiedzenia, o ile spełnione zostaną ustawowe przesłanki.

W przypadku inwestycji  na cele publiczne, do ustanowienia służebności może dojść na podstawie decyzji administracyjnej, co poprzedzone jest stosownymi rokowaniami. Najczęściej taki tryb ustanowienia służebności dotyczy inwestycji liniowych realizowanych w trybie specustaw – na przykład ustawy o przygotowaniu i realizacji strategicznych inwestycji w zakresie sieci przesyłowych[1]. W takim przypadku mają zastosowanie także przepisy prawa inwestycyjno-budowlanego, regulujące proces lokalizacji inwestycji oraz zasady prowadzenia robót budowlanych na cudzym gruncie.

Inwestor, który uzyskał decyzję na skutek wniosku w trybie art. 124 ust. 1 ustawy o gospodarce nieruchomościami (dalej: UGN) nie uzyska ograniczonego prawa rzeczowego na nieruchomości objętej postępowaniem poprzez ustanowienie służebności przesyłu, ale uzyska surogat tego uprawnienia o podobnej z ograniczonymi prawami rzeczowymi funkcji[2].

Aby powstała inwestycja liniowa, niezbędne jest przeprowadzenie przez szereg nieruchomości należących do różnych właścicieli, infrastruktury przesyłowej. Warto mieć na względzie, że problem z dostępem do choć jednej działki, może doprowadzić do skutecznego zahamowania całej inwestycji. Inwestycje liniowe, wymagają bowiem trwałego i stabilnego uregulowania stosunków prawnych z właścicielami wszystkich nieruchomości, na których (lub pod którymi) zlokalizowane są urządzenia przesyłowe.

Odszkodowanie za służebność przesyłu

Zgodnie z linią orzeczniczą Sądu Najwyższego, właściciel nieruchomości może dochodzić rekompensaty  w szczególnych przypadkach, przede wszystkim  gdy doszło do szkody z powodu nieprawidłowego funkcjonowania urządzeń przesyłowych lub montażu. W pozostałych sytuacjach, w których dochodzi do prawidłowego posadowienia urządzeń, to wynagrodzeniu należnemu z tytułu ustanowienia służebności przypisywana jest funkcja kompensacyjna. Przy decyzjach w trybie art. 124 UGN, odszkodowanie ustalane jest w odrębnej decyzji wydawanej przez starostę, wykonującego zadanie z zakresu administracji rządowej (art. 129 ust. 5 pkt 1 UGN).

Opłaty za służebność przesyłu uzależnione są od szeregu czynników: rodzaju urządzeń przesyłowych, wielkości obszaru zajętego, stopnia ingerencji w prawo własności oraz wartości nieruchomości. Wynagrodzenie może być  ustalane jednorazowo lub okresowo, w zależności od charakteru służebności i zapisów umownych.

Służebność przesyłu odszkodowanie czy wynagrodzenie?

Choć pojęcia te bardzo często są ze sobą utożsamiane w kontekście ustanowienia służebności przesyłu, różnią się znaczeniem prawnym. Wynagrodzenie za ustanowienie służebności ma charakter cywilnoprawny i przysługuje właścicielowi nieruchomości, na której urządzenia są posadowione, niezależnie od tego, czy doznał on rzeczywistej szkody. Z kolei odszkodowanie przysługuje wyłącznie w przypadku zawinionego działania przedsiębiorstwa przesyłowego skutkującego powstaniem szkody, np.  wycięcie drzew, zniszczenie upraw, zalanie terenu lub skażenie terenu.

Podsumowując, prawo inwestycyjno–budowlane wprost wskazuje na konieczność uregulowania relacji pomiędzy inwestorem a właścicielem nieruchomości, na której ma powstać infrastruktura przesyłowa. Służebność przesyłu na nieruchomości powinna być ustanawiana w sposób przejrzysty i zgodny z przepisami. Umowa na służebność przesyłu jasno określająca zakres korzystania z gruntu oraz wysokość wynagrodzenia, pozwali uniknąć sporów i przyspieszy realizację inwestycji. Dlatego każdorazowe zajęcie nieruchomości pod budowę sieci przesyłowej powinno poprzedzać rzetelne negocjacje z właścicielem gruntu, prowadzone z poszanowaniem jego praw.

[1] Ustawa z dnia 24 lipca 2015 r. o przygotowaniu i realizacji strategicznych inwestycji w zakresie sieci przesyłowych (t.j. Dz. U. z 2024 r. poz. 1199).

[2] Wyrok WSA w Olsztynie z 19.02.2019 r., II SA/Ol 14/19, LEX nr 2627785.

Banki nie tak chętnie udzielą kredytu konsumenckiego

Instytucje finansowe zaczną stosować bardziej wyśrubowane kryteria oceny zdolności kredytowej, a w konsekwencji część osób może nie dostać kredytu – spodziewają się prawnicy. Takie efekty może wywołać nowa ustawa o kredycie konsumenckim. Wzmocni ona ochronę osób fizycznych przed wpadnięciem w pułapkę zadłużenia, a z drugiej strony wprowadzi sankcje dla banków, które zbyt pochopnie zechcą pożyczać konsumentom pieniądze.

Chodzi o projekt ustawy o kredycie konsumenckim, przygotowany przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów i opublikowany 7 lipca br. Akt ten zastąpi obowiązującą obecnie ustawę o tym samym tytule z 2011 r. i wprowadzi do polskiego porządku prawnego przepisy unijne, przede wszystkim dyrektywę 2023/2225 w sprawie umów o kredyt konsumencki.

Projekt przewiduje nowe obowiązki dla banków i innych instytucji finansowych już na etapie docierania do klienta (m.in. wymóg umieszczania w reklamie sformułowania „Uwaga! Pożyczanie pieniędzy kosztuje” lub równoważnego) oraz przekazywania mu informacji przedumownych.

Kolejna grupa nowych wymagań wiąże się z oceną zdolności kredytowej, która będzie musiała być przeprowadzona obowiązkowo przed zawarciem umowy o kredyt konsumencki (art. 29 projektowanej ustawy). Przepisy te będą stosowane do kredytów udzielanych już po wejściu w życie nowej ustawy.

Zdolność kredytowa ma służyć kredytobiorcy

Polski prawodawca, w ślad za prawodawcą unijnym, wyraźnie zaznaczył, że ocena ta ma służyć kredytobiorcy, a nie kredytodawcy. Zgodnie z proponowanym brzmieniem art. 29 ust. 2 zd. 1, „oceny zdolności kredytowej dokonuje się w interesie konsumenta w celu zapobieżenia nieodpowiedzialnemu udzielaniu kredytów i nadmiernemu zadłużeniu”.

– Przepis ten podkreśla cel oceny zdolności kredytowej, jakim jest ochrona konsumenta – komentuje Piotr Glonek, radca prawny, doradca restrukturyzacyjny w Gardocki i Partnerzy Adwokaci i Radcowie Prawni (reprezentuje banki w sporach z konsumentami) w rozmowie z portalem prawo.pl. – W mojej ocenie będzie to wskazówka interpretacyjna, do której będą odwoływać się sądy rozstrzygające sytuacje sporne. Może to być paliwo dla kredytobiorców i element niebezpieczny dla banków i innych instytucji finansowych. Do tego ciężar dowodu tego, że ocena zdolności kredytowej została dokonana w sposób właściwy, będzie spoczywał na instytucji finansowej – dodaje.

Nie ma zdolności, więc nie ma kredytu

Projekt wprost wskazuje, że umowa o kredyt konsumencki może zostać zawarta tylko w przypadku pozytywnej weryfikacji możliwości finansowych kredytobiorcy co do całkowitej kwoty do zapłaty. Wojciech Bochenek, reprezentujący kredytobiorców w sporach z bankami radca prawny z kancelarii Bochenek, Ciesielski i Wspólnicy Kancelaria Adwokatów i Radców Prawnych uściśla, że chodzi o spłatę kredytu wraz z odsetkami i pozostałymi kosztami.

– Brak pozytywnej weryfikacji zdolności kredytowej będzie skutkował odmową udzielenia kredytu – podsumowuje mec. Bochenek.

– Do tej pory banki mogły udzielać kredytu na podstawie art. 70 ust. 2 Prawa bankowego osobie, która nie ma zdolności kredytowej, ale dysponowała odpowiednim zabezpieczeniem. Pod rządami nowej ustawy będzie to niemożliwe – pozytywny wynik oceny zdolności kredytowej będzie warunkiem zawarcia umowy o kredyt konsumencki – dodaje mec. Glonek.

Sankcja kredytu darmowego i inne sankcje

Mecenas Glonek wylicza, że projekt przewiduje trzy sankcje dla instytucji finansowej związane z naruszeniem przepisów o badaniu zdolności kredytowej.

Sankcja kredytu darmowego, która pozbawi kredytodawcę prawa do odsetek i innych kosztów kredytowych. Projektowana ustawa przewiduje, że będzie ona miała zastosowanie w razie obowiązku dokonania oceny zdolności kredytowej przed zawarciem umowy o kredyt konsumencki (art. 29), ale też w razie naruszenia obowiązku dokonania ponownej oceny zdolności kredytowej przed każdym zwiększeniem całkowitej kwoty kredytu konsumenckiego już po zawarciu umowy (art. 40).
Sankcja z art. 36. Przewiduje on, że jeżeli ocena zdolności kredytowej została przeprowadzona z naruszeniem przepisów, to kredytodawca nie może rozwiązać, odstąpić lub zmienić umowy o kredyt konsumencki, chyba że jest to korzystne dla konsumenta i zostanie dokonane za jego zgodą. – Tej zasady nie stosuje się w przypadku konsument zataił informacje lub podał kredytodawcy nieprawdziwe informacje niezbędne do dokonania oceny zdolności kredytowej – uściśla mec. Glonek.
Sankcja z art. 41. Wynika z niego m.in, to, że jeżeli kredytodawca udzielił kredytu konsumenckiego z naruszeniem przepisów o badaniu zdolności kredytowej, to jego możliwości zbycia i dochodzenia wierzytelności wynikającej z umowy takiego kredytu są ograniczone.
– Udzielenie konsumentowi kredytu z naruszeniem regulacji dotyczącej badania zdolności kredytowej może mieć dla kredytodawcy negatywne konsekwencje – podsumowuje mec. Bochenek.

Zdolność według procedur i szukanie dziury w całym

Projekt wprowadza pewne wymogi co do tego, co może, a co nie może być brane pod uwagę przy ocenie zdolności kredytowej. Przykładowo, wprost stanowi, że źródłem informacji o konsumencie nie mogą być sieci społecznościowe (art. 30 ust. 3).

Mec. Bochenek wskazuje, że banki będą miały obowiązek dokonać weryfikacji zdolności na podstawie dokładnych informacji o dochodach i wydatkach konsumenta, które bank ustala w oparciu o dane zawarte w zbiorach informacji zewnętrznych, np. BIK, wewnętrznych, np. informacje z własnego systemu informatycznego, jak i informacje pozyskane bezpośrednio od konsumenta. – Wydanie decyzji nie może być oparte wyłącznie na bazach zewnętrznych. Dodatkowo kredytodawca będzie miał obowiązek bezpłatnego poinformowania konsumenta o możliwości skorzystania z pomocy podmiotów świadczących poradnictwo w zakresie zadłużenia – dodaje.

Projekt przewiduje ponadto, że kredytodawca ustanawia i stosuje procedury, na podstawie których dokonuje oceny zdolności kredytowej oraz dokumentuje stosowanie tych procedur (art. 34 ust. 1).

– Ustawa doprecyzowuje pewne zasady badania zdolności kredytowej, natomiast zdolność kredytowa nadal nie będzie pojęciem zerojedynkowym – zwraca uwagę mec. Glonek. – Są różne kryteria i rekomendacje, jakie trzeba wziąć pod uwagę, natomiast pewne kwestie są ocenianie przez banki indywidualnie. Różne banki mają różną skłonność do ryzyka i różne modele polityki kredytowej. Wyobrażam sobie, że kredytobiorcy w sytuacjach stykowych będą szukali błędów i uchybień przy ocenie zdolności kredytowej, zachęceni możliwością skorzystania z sankcji kredytu darmowego. Ustawa da im większe możliwości do szukania dziury w całym – podsumowuje.

Będzie trudniej o kredyt?

Mecenas Bochenek uważa, że ze względu na nowe regulacje „banki będą musiały zaostrzyć procedury weryfikujące zdolność kredytową konsumentów w celu realizacji obowiązków płynących z nowej ustawy”.

Także mec. Glonek wskazuje, że nowe przepisy mogą wywołać efekt mrożący jeśli chodzi o politykę kredytową banków, wprowadzane są bowiem dodatkowe rygory i dodatkowe ryzyko pojawienia się którejś z sankcji za uchybienie.

– Spodziewam się, że banki mogą, zwłaszcza w pierwszym okresie obowiązywania przepisów, ostrożniej oceniać zdolność kredytową klientów niż robiły to do tej pory. W konsekwencji część konsumentów, która na podstawie obecnych przepisów może otrzymać kredyt, po nowelizacji go już nie otrzyma. Ustawodawca rozważa dwa interesy konsumentów i ochronę przed nadmiernym zadłużeniem stawia przed dostępnością do uzyskania finansowania – podsumowuje.

Rozwiązania zawarte w projekcie nowelizacji ustawy – Prawo restrukturyzacyjne oraz niektórych innych ustaw tworzą bardziej zrównoważony, przejrzysty i efektywny system restrukturyzacji, który lepiej odpowiada potrzebom wszystkich stron postępowania. Projekt nie uwzględnia natomiast wszystkich aspektów. Chodzi m.in. o mechanizmy wczesnego ostrzegania czy ochronę praw pracowników – piszą Piotr Glonek i Aleksandra Borawska z kancelarii Gardocki i Partnerzy Adwokaci i Radcowie Prawni na portalu prawo.pl.

Unijna dyrektywa 2019/1023, znana jako „dyrektywa drugiej szansy”, ma na celu wspieranie przedsiębiorstw w trudnej sytuacji finansowej. Choć termin jej implementacji minął w lipcu 2022 r., Polska wciąż nie dostosowała w pełni swojego prawa do unijnych wymagań. Wkrótce ma się to zmienić, bo w maju br. do Sejmu został skierowany rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy – Prawo restrukturyzacyjne oraz niektórych innych ustaw. Przyjrzyjmy się najważniejszym proponowanym regulacjom.

Test zaspokojenia

Jedną z najbardziej interesujących i istotnych zmian dla wierzycieli jest wprowadzenie tzw. testu zaspokojenia, tj. narzędzia, które ma stać się kluczowym elementem postępowania restrukturyzacyjnego. Projektowane przepisy wymagają, aby test ten został przygotowany na wczesnym etapie procesu, co stanowi z punktu widzenia interesów instytucji finansowych odpowiedź na potrzebę większej efektywności w zarządzaniu wierzytelnościami przy podejmowaniu decyzji na etapie głosowania nad układem.

Funkcją testu zaspokojenia ma być umożliwienie wierzycielom dokładniejszej kontroli nad procesem restrukturyzacyjnym. Wprowadzenie testu ma na celu uniknięcie przesuwania sporów dotyczących wycen na końcowe fazy postępowania, by wierzyciele otrzymali pełny obraz sytuacji przed głosowaniem.

Test zaspokojenia ma zawierać projekcję wartości majątku dłużnika w trzech głównych scenariuszach:

  • kontynuacja działalności gospodarczej na podstawie planu restrukturyzacyjnego;
  • ogłoszenie upadłości i sprzedaż przedsiębiorstwa jako całości;
  • sprzedaż poszczególnych składników majątku w ramach upadłości.

W teście mają się znaleźć również informacje o przewidywanym stopniu zaspokojenia wierzycieli w każdym z powyższych wariantów oraz ocena, który scenariusz przyniesie najkorzystniejsze efekty dla wierzycieli.

Obowiązek sporządzania testu zaspokojenia nie obejmie mikroprzedsiębiorców. To uproszczenie ma na celu ochronę najmniejszych firm przed dodatkowymi kosztami i formalnościami, co wpisuje się w szerszy kontekst wspierania drobnych przedsiębiorstw w trudnych sytuacjach ekonomicznych.

Modyfikacja zatwierdzania układu wbrew sprzeciwowi

Zmiana mechanizmu zatwierdzania układu to kolejny element proponowanych reform. Chodzi o rozwinięcie tzw. mechanizmu cramdown, który pozwala zatwierdzić układ nawet wtedy, gdy niektóre grupy wierzycieli się sprzeciwiają.

Zaproponowany mechanizm umożliwia sądowi zatwierdzenie układu, w przypadku gdy nie uzyskał on poparcia wszystkich grup wierzycieli, o ile spełnione zostaną określone warunki, w tym:

  • większość grup wierzycieli, w tym co najmniej jedna grupa wierzycieli uprzywilejowanych, głosowała za układem, a głosujący wierzyciele „za” będą reprezentowali co najmniej połowę sumy wierzytelności głosujących;
  • alternatywnie, układ może zostać zaakceptowany przez jedną z grup wierzycieli, które w przypadku upadłości mogłyby uzyskać częściowe zaspokojenie.

Kluczowe jest odpowiednie przygotowanie wycen majątku dłużnika, przedstawione już na wczesnym etapie postępowania. Taka organizacja procesu pozwala na wcześniejsze przeanalizowanie opłacalności przyjęcia układu w odniesieniu do innych scenariuszy, takich jak likwidacja majątku.

Lista dokumentów

Kolejnym proponowanym rozwiązaniem jest poszerzenie listy dokumentów, które dłużnik musi obligatoryjnie dołączyć do wniosku o rozpoczęcie postępowania restrukturyzacyjnego. Chodzi o kluczowe informacje dotyczące wpływu tego procesu na zatrudnienie w firmie.

Uzupełnieniem tego podejścia jest rozszerzenie zakresu informacji o majątku dłużnika. Proponowana nowelizacja zakłada, że plan restrukturyzacyjny powinien zawierać zestawienie aktywów i pasywów wraz z ich szacunkową wartością, a także szczegółowy opis sytuacji ekonomicznej przedsiębiorstwa oraz jego pracowników. W praktyce oznacza to konieczność uwzględnienia wszelkich okoliczności związanych z pozycją pracowników, które mogą ulec zmianie w wyniku działań restrukturyzacyjnych, takich jak propozycje układowe czy inne środki naprawcze.

Wskazanie wielkości przedsiębiorstwa

Dodanie obowiązku wskazywania, czy dłużnik jest mikroprzedsiębiorcą, małym lub średnim przedsiębiorcą, ma na celu umożliwienie skutecznego monitorowania tych postępowań restrukturyzacyjnych.

Choć obowiązek wskazywania wielkości przedsiębiorstwa w dokumentacji restrukturyzacyjnej może wydawać się jedynie drobną zmianą, to w szerszej perspektywie może odegrać kluczową rolę w kształtowaniu przyszłych regulacji. Rozwiązanie te pozwoli na tworzenie bardziej szczegółowych statystyk, które staną się podstawą dla dalszych usprawnień zarówno na poziomie krajowym, jak i unijnym.

To działanie, choć pozornie techniczne, może przyczynić się do budowy bardziej przyjaznego i sprawiedliwego otoczenia prawnego dla przedsiębiorstw w całej UE.

Restrukturyzacja wierzytelności zabezpieczonych rzeczowo
Nowe regulacje przewidują również elastyczne podejście do sprzedaży przedmiotu zabezpieczenia wierzytelności lub jego zamiany, za zgodą wierzyciela. Sprzedaż może być dokonana przez nadzorcę wykonania układu lub zarządcę przymusowego, którzy działają w imieniu własnym, lecz na rachunek dłużnika.

Ta możliwość stanowi ułatwienie w sytuacjach, gdy dalsze prowadzenie działalności gospodarczej dłużnika w całości lub części nie jest możliwe. Daje to szansę na osiągnięcie porozumienia z wierzycielami zabezpieczonymi i umożliwia zawarcie układu bez konieczności przechodzenia do postępowania upadłościowego.

Dyrektywa drugiej szansy a polska ustawa – różnice

Warto zwrócić uwagę na różnice między unijną dyrektywą 2019/1023 a obecnym projektem nowelizacji.

Projekt nowelizacji w znacznym stopniu odbiega od dyrektywy w obszarze wczesnego ostrzegania przed ryzykiem niewypłacalności. Dyrektywa wskazuje, że mechanizmy te są kluczowe dla skutecznej restrukturyzacji, pozwalając na szybkie wykrywanie sygnałów zagrożenia i podjęcie działań zapobiegawczych.

Unijne przepisy kładą nacisk na ochronę praw pracowników w procesach restrukturyzacyjnych. Dyrektywa wymaga, by państwa członkowskie zapewniły pracownikom dostęp do informacji o mechanizmach wczesnego ostrzegania, umożliwiając im ocenę sytuacji ekonomicznej dłużnika. Podkreśla, że pracownicy muszą mieć zagwarantowaną pełną ochronę prawa pracy przez cały czas trwania postępowań restrukturyzacyjnych, a wszelkie decyzje wpływające na warunki ich zatrudnienia powinny być podejmowane w porozumieniu z ich przedstawicielami.

Tymczasem polski projekt implementujący dyrektywę nie uwzględnia aspektów takich jak mechanizmy wczesnego ostrzegania czy ochrona praw pracowników, pozostawiając je poza zakresem regulacji.

Niemniej, w zestawieniu uwag zgłoszonych w trakcie konsultacji publicznych i opiniowania do projektu ustawy wskazano, że postulaty dotyczące zmian, a także wskazane propozycje nowych regulacji, będą rozpatrywane w przyszłości w ramach nowego projektu, nad którym obecnie prowadzone są prace koncepcyjne.

Zmiany wydają się bardzo korzystne

Podsumowując, kluczową zmianą jest wprowadzenie obowiązku sporządzenia testu zaspokojenia, który stanowi przełom w polskim systemie restrukturyzacyjnym. To narzędzie zwiększa transparentność i umożliwia wierzycielom, zwłaszcza instytucjom finansowym, wcześniejszą i precyzyjną ocenę opłacalności układu.

Nowelizacja rozszerza też zakres informacji, jakie dłużnik musi przedstawić, obejmując skutki restrukturyzacji dla zatrudnienia oraz szczegółowe dane o majątku firmy. Takie rozwiązania zwiększają kompleksowość planów restrukturyzacyjnych, lepiej chroniąc interesy wierzycieli oraz promując długofalową stabilność przedsiębiorstw. Warto jednak zauważyć, że szersze wymagania dokumentacyjne mogą wiązać się z wyższymi kosztami i dłuższym czasem postępowań.

Dodatkowo, obowiązek wskazywania wielkości przedsiębiorstwa w dokumentacji restrukturyzacyjnej umożliwia skuteczniejsze monitorowanie i analizę postępowań, co ma istotne znaczenie dla doskonalenia systemu na poziomie krajowym i unijnym.

Wzmocnienie mechanizmu cramdown, pozwalającego na zatwierdzenie układu, mimo sprzeciwu niektórych wierzycieli, w połączeniu z wymogiem rzetelnej wyceny majątku i testem zaspokojenia, podnosi przejrzystość procesu restrukturyzacyjnego, a zmiany tworzą warunki do bardziej sprawnego podejmowania decyzji i ograniczenia sporów.

W efekcie proponowane rozwiązania tworzą bardziej zrównoważony, przejrzysty i efektywny system restrukturyzacji, który lepiej odpowiada potrzebom wszystkich stron postępowania. W teorii proponowane rozwiązania wydają się bardzo korzystne, jednak o ich wartości i skuteczności decydować będzie sposób ich zastosowania w praktyce, co pozwoli na ocenę rzeczywistego wpływu na przebieg postępowań restrukturyzacyjnych.

Informacje w bankach mają być jasne i zrozumiałe

„Uwaga! Zaciąganie pożyczek kosztuje” – takie ostrzeżenie niebawem pojawi się w treści reklam umów kredytowych. Banki, prezentując ofertę, zadbają, by najważniejsze dla klienta informacje znalazły się na dwóch pierwszych stronach formularza informacyjnego. Jeszcze wcześniej będą musiały zapewnić osobom ze szczególnymi potrzebami możliwość korzystania z usług na równi z innymi użytkownikami.

Wypełnianie obowiązków informacyjnych wobec konsumenta staje coraz większym wyzwaniem dla instytucji finansowych – można było usłyszeć na ubiegłotygodniowym XII Kongresie Prawa Bankowego. W tym kontekście wymieniana jest przede wszystkim nowa dyrektywa unijna 2023/2225 w sprawie umów o kredyt konsumencki (dyrektywa CCD2), która ma być implementowana przez państwa członkowskie do 20 listopada 2025 r. i zacznie być stosowana rok później. Obowiązki te wynikają jednak także z orzecznictwa (zwłaszcza w sprawach frankowych) oraz innych aktów prawnych, takich jak ustawa o zapewnianiu spełniania wymagań dostępności niektórych produktów i usług przez podmioty gospodarcze. Wdraża ona Europejski Akt o Dostępności i zacznie obowiązywać już 28 czerwca 2025 r.

Dyrektywa zwiększy standard informacji dla klienta

Sposób, w jaki polski prawodawca zamierza implementować dyrektywę CCD2, budzi jeszcze pewne znaki zapytania. W wykazie prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów pod numerem nr UC82 opublikowane zostały założenia projektu ustawy o kredycie konsumenckim oraz o zmianie ustawy o prawach konsumenta. Właściwy projekt, nad którym pracuje Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, do tej pory nie został jeszcze przedstawiony.

Niemniej z samej treści dyrektywy 2023/2225 wynika, że podwyższony ma zostać standard informacji, które bank lub pośrednik kredytowy przedstawiają konsumentom. W tekście tego aktu prawnego informacje te wielokrotnie są określane jako „przejrzyste”, „jasne”, „zrozumiałe”.

– W mojej ocenie prawodawca unijny kładzie nacisk na zapewnienie informacji efektywnej, zrozumiałej i czytelnej, a nie tylko spełniającej warunki formalne – mówi Piotr Glonek, radca prawny, doradca restrukturyzacyjny w Gardocki i Partnerzy Adwokaci i Radcowie Prawni w rozmowie z portalem prawo.pl.

Jak podaje, przykładem są nakazy czysto techniczne: formularze informacyjne mają być konstruowane w ten sposób, by najważniejsze informacje znalazły się na dwóch pierwszych stronach, a także były prezentowane w taki sposób, aby można było dobrze zapoznać się z nimi na ekranie smartfona.

– Twórcy dyrektywy dostrzegają, że zbyt dużo informacji dla konsumenta może wywołać efekt przeciwny od założonego, a użytkownicy korzystają z produktów bankowych w różny sposób – mówi Piotr Glonek. – Dyrektywa przewiduje też, że jeżeli kluczowe informacje zostaną przekazane w terminie krótszym niż dzień przed zawarciem umowy, bank lub pośrednik dodatkowo prześlą konsumentowi przypomnienie o możliwości odstąpienia od umowy oraz związanej z tym procedurze.

Reklama kredytu niczym reklama leku

Dyrektywa dotyczy także reklamy i marketingu umów o kredyt. Zgodnie z art. 8 reklama taka powinna zawierać „jasne i wyraźne ostrzeżenie, aby uświadomić konsumentom, że zaciąganie pożyczek kosztuje”. Prawodawca unijny wprost nakazał, że należy użyć sformułowania „Uwaga! Zaciąganie pożyczek kosztuje” lub równoważnego sformułowania.

– Przewidziane są także zakazy oddziaływania na podświadomość konsumenta oraz sugerowania, że kredyt poprawi jego sytuację finansową. Przepisy te ograniczą reklamowanie „pożyczek bez BIK”. Ich wdrożenie będzie wyzwaniem także dla działów kreatywnych banków, bo przecież reklama co do zasady ma przekonać do danego produktu – komentuje mec. Glonek.

Ustawa o dostępności także w bankowości

Szczególne obowiązki informacyjne banków wobec klientów ze specjalnymi potrzebami zaczną obowiązywać już wcześniej, bo 28 czerwca br. Wynikają one z ustawy z dnia 26 kwietnia 2024 r. o zapewnianiu spełniania wymagań dostępności niektórych produktów i usług przez podmioty gospodarcze (więcej o ustawie: Dostępność cyfrowa – nowe obowiązki dla sklepów internetowych).

– Artykuł 12 przedmiotowej ustawy wymaga m.in. aby informacje przekazywane konsumentom o umowach kredytu konsumenckiego czy hipotecznego były postrzegalne więcej niż jednym kanałem sensorycznym (czyli np. możliwe do przeczytania oraz do odsłuchania), funkcjonalne (czyli łatwe do obsługi np. przy użyciu klawiatury czy asystenta głosowego), zrozumiałe (czyli napisane prostym językiem z przejrzystą dla konsumenta strukturą, pozbawione w miarę możliwości fachowego żargonu) oraz kompatybilne z technologiami wspomagającymi (czyli np. programami do syntezy mowy) – wylicza Aleksandra Zomerska, adwokatka, senior associate w kancelarii dotlaw Skrzywanek Stępniowski i Wspólnicy sp.k. Jak dodaje, dodatkowo banki powinny zapewnić wspomnianą postrzegalność, funkcjonalność, zrozumiałość i kompatybilność także w zakresie stosowanych metod identyfikacji konsumenta, składania podpisów elektronicznych, bezpieczeństwa oraz usług płatniczych.

– Zgodnie z wytycznymi PFRON kompatybilność metod identyfikacji konsumenta można m.in. osiągnąć przez umożliwienie czytnikom ekranu odczytywania okienek związanych z identyfikacją. Natomiast postrzegalność i funkcjonalność można zapewnić przez umożliwienie identyfikacji konsumenta więcej niż jednym sposobem – przykładowo wymagając podania hasła, odcisku palca czy też przy technologii rozpoznawania twarzy – wyjaśnia prawniczka. Jak podsumowuje, po wdrożeniu wymagań ustawy o dostępności, osoby ze szczególnymi potrzebami powinny mieć możliwość korzystania z usług bankowych na równi z innymi użytkownikami.

Ocena zdolności kredytowej po nowemu

Kwestią, która niepokoi banki, jest przewidziana w dyrektywie CCD2 zmiana paradygmatu oceny zdolności kredytowej. Artykuł 18 dyrektywy w zdaniu drugim wprost przewiduje, że ocenę tę przeprowadza się w interesie konsumenta, aby zapobiec praktykom nieodpowiedzialnego udzielania kredytów i nadmiernemu zadłużeniu, i uwzględnia się w niej w odpowiedni sposób czynniki istotne dla zweryfikowania szans konsumenta na wypełnienie zobowiązań na podstawie umowy o kredyt.

Jak tłumaczy Piotr Glonek, obecnie instytucja finansowa, która źle oceni zdolność kredytową, co do zasady może obawiać się odpowiedzialności publicznoprawnej, przepisy nie określają zaś odpowiedzialności wobec kredytobiorcy.

– Dyrektywa nie przesądza, czy państwa członkowskie mają uregulować tę kwestię. Z zapowiedzi UOKiK wynika, że rozważany jest taki kierunek implementacji, który powiąże ocenę zdolności kredytowej z sankcją kredytu darmowego – mówi Piotr Glonek. – Budzi to szczególne obawy sektora bankowego. Ocena zdolności kredytowej nie jest czymś, co da się łatwo ujednolicić, banki mogą bowiem stosować bardziej surowe lub łagodne kryteria, w zależności od swojej polityki. Obserwując aktywność podmiotów, które realizując swój interes ekonomiczny dają nadzieję kredytobiorcom, można mieć obawy, że otworzy to pole do nowych procesów sądowych – dodaje.

Test zaspokojenia: nowy obowiązek ma usprawnić restrukturyzację

Nowy dokument, sporządzany na początku postępowania restrukturyzacyjnego, ma dać wierzycielom wiedzę na temat wartości majątku dłużnika. To z kolei pozwoli im świadomie zdecydować czy głosować nad układem, czy optować za innymi scenariuszami postępowania. Wielu ekspertów pozytywnie ocenia tę zmianę, pojawiają się też jednak głosy, że test zaspokojenia będzie generować formalizm i dodatkowe koszty.

Wprowadzenie testu zaspokojenia przewiduje przyjęty w ubiegłym tygodniu przez rząd i wniesiony już do Sejmu projekt nowelizacji ustawy – Prawo restrukturyzacyjne oraz niektórych innych ustaw. Jego celem jest dopełnienie implementacji dyrektywy 2017/1132, czyli dyrektywy o restrukturyzacji i upadłości.

Ministerstwo Sprawiedliwości, które przygotowało projekt, za szczególnie istotne uznało pełną implementację przepisów regulujących zatwierdzenie planu restrukturyzacji wbrew sprzeciwowi grupy wierzycieli (tzw. cramdown), jak również wprowadzenie testu zaspokojenia, czyli dokumentu zawierającego projekcję wartości majątku dłużnika przy założeniu różnych scenariuszy sytuacji, w których może znaleźć się dłużnik.

Zasady sporządzania testu zaspokojenia

Projektowane przepisy przewidują, że test zaspokojenia sporządza nadzorca albo zarządca na początku postępowania restrukturyzacyjnego. Wyjątek: test nie będzie sporządzany w postępowaniu restrukturyzacyjnym dłużnika, który jest mikroprzedsiębiorcą.

Dokument będzie zawierał wycenę wartości majątku dłużnika przy założeniu różnych scenariuszy, tj. w przypadku:

  • realizacji planu restrukturyzacyjnego i kontynuacji działalności gospodarczej,
  • sprzedaży przedsiębiorstwa w postępowaniu upadłościowym,
  • sprzedaży poszczególnych składników przedsiębiorstwa.

Sporządzenie wyceny nadzorca (za zgodą dłużnika) albo zarządca może zlecić osobom trzecim.

– Elementem kluczowym ma być też informacja o przewidywanym stopniu zaspokojenia wierzycieli, których wierzytelności są objęte układem, w postępowaniu upadłościowym, które byłoby prowadzone wobec dłużnika, oraz ocena, czy wierzytelności objęte układem będą zaspokojone w wyższym stopniu w przypadku zawarcia i wykonania układu, czy w postępowaniu upadłościowym – dodaje Piotr Glonek, radca prawny, doradca restrukturyzacyjny w Gardocki i Partnerzy Adwokaci i Radcowie Prawni w rozmowie z portalem prawo.pl.

Wierzyciele zyskają wiedzę

Projektodawca uzasadnia, że test zaspokojenia ma umożliwić odpowiednią kontrolę ekonomicznej zasadności prowadzenia postępowania, a także wyposażyć wierzycieli w materiały pozwalające na podjęcie świadomej decyzji co do głosowania nad układem. Wierzyciele mogliby również zaproponować alternatywne rozwiązania wobec propozycji układowych przedstawionych przez dłużnika lub nadzorcę.

– Zamierzony cel projektowanej regulacji należy ocenić pozytywnie – komentuje Norbert Frosztęga, adwokat, doradca restrukturyzacyjny (Zimmerman Sierakowski Frosztęga). – Warunkiem jej skuteczności będzie jednak zapewnienie wysokiego poziomu merytorycznego sporządzanych testów zaspokojenia. Praktyka pokaże, czy w wymagających – z uwagi na sytuację kryzysową dłużników – realiach postępowań restrukturyzacyjnych, możliwe będzie zachowanie oczekiwanego poziomu profesjonalizmu tego dokumentu – dodaje.

– Uważam, że to rozwiązanie może generalnie podnieść poziom zaufania wierzycieli instytucjonalnych co do samej procedury restrukturyzacyjnej i w konsekwencji przełożyć się na większą liczbę zawieranych układów – mówi mec. Glonek.

Również w trakcie konsultacji i opiniowania pojawiały się pochlebne opinie o projektowanej nowej instytucji. „Zdecydowanie pozytywnie” test zaspokojenia ocenił prof. Marek Szydło, przewodniczący Rady Legislacyjnej przy prezesie Rady Ministrów.

– Mankamentem obecnej regulacji, i to nie tylko w odniesieniu do postępowania o zatwierdzenie układu, ale w odniesieniu do każdego postępowania restrukturyzacyjnego jest brak realnych instrumentów pozwalających wierzycielom na podjęcie świadomej decyzji co do głosowania nad układem. Niezbędnym elementem takiego procesu decyzyjnego jest bowiem wiedza na temat majątku dłużnika oraz możliwość przewidzenia stopnia zaspokojenia wierzycieli w ewentualnym postępowaniu upadłościowym – pisał w swojej opinii.

– Test zaspokojenia jest kolejnym dokumentem, który „profesjonalizuje” przebieg postępowania restrukturyzacyjnego czyli dokłada wymogi formalne. Innymi słowy dłużnik jeszcze bardziej będzie uzależniony od doradztwa wyspecjalizowanych osób. Jednocześnie nowy obowiązek generuje nowe koszty, co będzie szczególnie zauważalne w przypadku postępowania o zatwierdzenie układu – zwróciła uwagę Krajowa Izba Radców Prawnych.

INSO – Sekcji Prawa Upadłościowego i Restrukturyzacyjnego Instytutu Allerhanda w Krakowie – podobnie zresztą jak Związek Banków Polskich i Naczelna Rada Adwokacka – optowała za wykreśleniem wymogu zgody dłużnika na zlecenie wyceny osobom trzecim. Z opinii INSO wynika, że nadzorca często nie ma kwalifikacji do samodzielnego sporządzenia wyceny, zaś dłużnik, blokując jej zlecenie profesjonaliście, de facto zablokuje całe postępowanie. – Zlecenie wyceny osobom trzecim spowoduje powstanie dodatkowych kosztów postępowania, wobec czego dłużnik powinien mieć prawo do podjęcia decyzji w tej kwestii – stwierdziło w odpowiedzi Ministerstwo Sprawiedliwości.

Padały też propozycje, by obowiązek sporządzania testu zaspokojenia zdjąć nie tylko z mikro-, ale także z małych przedsiębiorców. Eksperci Instytut Allerhanda ocenili, że „sporządzenie testu zaspokojenia będzie kosztowne jak również wymagało będzie zaangażowania dodatkowych zasobów, co faktycznie doprowadzi do ograniczenia dostępności restrukturyzacji dla małych przedsiębiorców”. Także Związek Banków Polskich zwrócił uwagę na „stosunkowo wysoki koszt sporządzenia wyceny”. Resort sprawiedliwości uznał jednak, że tylko mikroprzedsiębiorcy prowadzą działalność w niewielkim zakresie i nie posiadają odpowiedniego zaplecza do tworzenia dodatkowych dokumentów.

Zatory płatnicze: problem wymyka się statystyce

W ubiegłym roku prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wydał tylko jedną decyzję o ukaraniu za zatory płatnicze. Rok wcześniej decyzji stwierdzających nadmierne opóźnienia w płatnościach było 52, z czego w 28 organ nakładał karę. Liczba wystąpień miękkich dyscyplinujących przedsiębiorców, spadła w tym samym okresie o połowę. Problem zatorów jednak istnieje i ma zostać uregulowany na poziomie unijnym.

Zgodnie z ustawą o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych (tzw. ustawą zatorową), prezes UOKiK ma podstawy do interwencji, gdy w okresie trzech kolejnych miesięcy suma wartości wymagalnych świadczeń pieniężnych niespełnionych oraz spełnionych po terminie przez dany podmiot, wynosi co najmniej 2 mln zł. O występowaniu tego typu negatywnych zjawisk urząd dowiaduje się od firm, które nie otrzymały na czas należności od kontrahentów, jak również z powszechnie dostępnych źródeł oraz własnych analiz.

Tylko jedna nowa decyzja w 2024 r.

Dość intrygujących informacji statystycznych na ten temat dostarcza opublikowane niedawno sprawozdanie z działalności UOKiK w 2024 r. Wynika z niego, że przez cały rok 2024 r. prezes urzędu wydał tylko jedną nową decyzję w zakresie istnienia zatorów płatniczych. Nieprawomocnie stwierdził w niej nadmierne opóźnianie się ze spełnianiem świadczeń pieniężnych przez spółkę Hitachi Energy Poland, za co nałożył na nią blisko 767 tys. zł kary. Do statystyk możemy doliczyć sześć decyzji wydanych w następstwie wniosków o ponowne rozpatrzenie spraw. W każdej z nich organ podtrzymał stanowisko o istnieniu zatorów.

Dla porównania, w 2023 r. decyzji stwierdzających zatory było aż 52. W 28 z nich prezes UOKiK nakładał na niesolidnych płatników kary finansowe, a w 24 odstąpił od ukarania. Najwyższa kara w 2023 r. wyniosła 7,5 mln zł, a łączna wysokość sankcji to 41,2 mln zł. Liczba decyzji wydanych po ponownym rozpatrzeniu spraw była zaś zbliżona do tej z 2024 r. i wyniosła 7.

Skoro decyzji było mniej niż rok wcześniej, to może UOKiK częściej sięgał po tzw. wystąpienia miękkie? Statystyki pokazują, że było wręcz przeciwnie. W 2023 r. takich wystąpień było 165, a w 2024 r. – 79.

Problem jest, ale nie w statystykach

Nie oznacza to, że problem zatorów płatniczych zniknął. W ubiegłym roku urząd wszczął 31 nowe postępowania w ich zakresie, a w 2023 r. – 30. Część ekspertów uważa wręcz, że negatywne zjawiska mogły się nasilić.

– Z danych BIG InfoMonitor wynika, że w 2024 r. nastąpił drastyczny wzrost liczby przeterminowanych należności. Oczekiwanie na zapłatę ponad 60 dni po terminie deklarowała w 2024 r. już ponad połowa małych i średnich firm z sektora TSL [transport spedycja logistyka – red.], problem oczywiście dotyczy też innych branż – zwraca uwagę Kinga Tabor-Kłopotowska, adwokat, partner w kancelarii Gardocki i Partnerzy Adwokaci i Radcowie Prawni w rozmowie z portalem prawo.pl.

Sam UOKiK przyznaje, że liczba prowadzonych spraw, dotyczących zatorów w latach 2023 i 2024 r. była podobna. – Liczba decyzji wynika z tego, że były to sprawy wszczęte w poprzednich latach i tylko zakończone w 2023 i 2024 r. Podobnie postepowania wszczęte w 2024 r. zostaną zakończone w kolejnych latach – mówi Maciej Chmielowski z biura prasowego UOKiK.

Wskazywałoby to, że statystyki prezentujące liczbę decyzji w ujęciu rocznym nie do końca rysują rzeczywisty obraz zjawiska zatorów płatniczych. Podobnie rzecz się ma z wystąpieniami miękkimi. Maciej Chmielowski zwraca uwagę, że duża liczba takich wystąpień została skierowana do przedsiębiorców na początku 2025 r. Nie zostały więc objęte okresem sprawozdawczym.

– Od początku br. było ich już ponad 80 – wskazuje przedstawiciel urzędu. – Możemy przy tym powiedzieć, że widzimy skuteczność miękkich interwencji, ponieważ obserwujemy po nich poprawę dyscypliny płatniczej przedsiębiorców. Natomiast wobec tych, którzy nie zmieniają swoich praktyk, będą wszczynane postępowania administracyjne – zapewnia.

Katarzyna Racka, radca prawny, wspólnik w BWHS Wojciechowski Springer i Wspólnicy zgadza się, że spadek liczby decyzji może być efektem skuteczniejszych działań prewencyjnych. Wskazuje tez na innych czynnik, który mógł mieć wpływ na statystyki: zmianę w przepisach prawnych, które wpłynęły na sposób prowadzenia postępowań przez UOKiK.

Prawniczka wskazuje tu na nowelizację ustawy o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych z 2022 roku, która wprowadziła bardziej szczegółowe kryteria oceny i miarkowania kar. – Na tempo postępowań zatorowych może również wpływać fakt, że prezes UOKiK prowadzi jeszcze część postępowań na „starych” przepisach, tj. sprzed nowelizacji obowiązującej od 8 grudnia 2022, a część wszczętych po tej dacie, na zmienionych zasadach – mówi mec. Racka.

Zmiany na poziomie unijnym

Mec. Tabor-Kłopotowska tłumaczy, że jedną z głównych przyczyn opóźnień w płatnościach jest nierównowaga sił między dużym klientem (dłużnikiem), a mniejszym dostawcą (wierzycielem), która skutkuje koniecznością zaakceptowania przez dostawcę nieuczciwych warunków płatności.

– W znakomitej większości Unii Europejskiej istnieje zgoda co do tego, że opóźnienia w płatnościach to problem powszechny, nazywany nawet „darmowym kredytem” dla dłużników i wymaga unijnego rozwiązania – mówi prawnicza. – Dlatego na poziomie europejskim zaproponowano treść rozporządzenia, którego celem stało się uproszczenie wielu kwestii praktycznych w stosunku do wszystkich przedsiębiorstw niezależnie od ich wielkości.

Prace nad rozporządzeniem w sprawie zwalczania opóźnień w płatnościach w transakcjach handlowych zaczęły się w 2023 r. Projekt wprowadza m.in., co do zasady, jednolity maksymalny 30-dniowy termin płatności. Określa też kwoty rekompensat za koszty odzyskiwania należności. W kwietniu 2024 r. tekst został przyjęty przez Parlament Europejski i czeka na zatwierdzenie przez Radę. Przepisy mają wejść w życie po upływie 18 miesięcy od daty ich publikacji.

Katarzyna Racka dodaje, że rozporządzenie ma uchylić dyrektywę 2011/7/UE, implementowaną do polskiego porządku prawnego ustawą o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych oraz zobowiązać państwa członkowskie do wyznaczenia organów krajowych odpowiedzialnych za egzekwowanie rozporządzenia.

– Przepisy przejściowe projektowanego rozporządzenia mogą wpłynąć na postępowania zatorowe w toku – mówi mec. Racka. – Oznacza to, że równolegle będą obowiązywały trzy reżimy regulujące postępowania zatorowe (sprzed i po nowelizacji z grudnia 2022 oraz na gruncie rozporządzenia) i nie jest pewne, czy prezes UOKiK pozostanie organem właściwym w sprawach zatorów na gruncie rozporządzenia.

Wywłaszczenie a działalność gospodarcza – jak chronić interesy firmy?

Wywłaszczenie a działalność gospodarcza – jak chronić interesy firmy?

Prowadzenie działalności gospodarczej na terenach objętych wywłaszczeniem wiąże się z wieloma wyzwaniami. Dla przedsiębiorców oznacza to nie tylko konieczność dostosowania się do zmieniających się przepisów, ale także potrzebę skutecznej ochrony swoich interesów.

Specustawa drogowa – wywłaszczenie pod inwestycje drogowe

Specustawa drogowa (Ustawa z dnia 10 kwietnia 2003 r. o szczególnych zasadach przygotowania i realizacji inwestycji w zakresie dróg publicznych) stanowi podstawę prawną dla procesu wywłaszczenia pod budowę dróg. Umożliwia ona szybkie przejmowanie gruntów na cele drogowe oraz stosowanie uproszczonych procedur, co jest szczególnie istotne w przypadku dużych inwestycji infrastrukturalnych. Procedura wywłaszczenia jest ściśle powiązana z decyzją ZRID (zezwoleniem na realizację inwestycji drogowej), które stanowi podstawę do przejęcia nieruchomości na rzecz inwestora i ustalenia odszkodowania dla właścicieli gruntów.

Specustawa CPK – wywłaszczenia pod Centralny Port Komunikacyjny

Równolegle z przepisami dotyczącymi inwestycji drogowych funkcjonuje specustawa CPK, która reguluje szczególny tryb nabywania nieruchomości pod realizację Centralnego Portu Komunikacyjnego. Ustawa ta dopuszcza przyspieszone procedury wywłaszczeniowe, również w odniesieniu do nieruchomości, na których prowadzona jest działalność gospodarcza. CPK, jako strategiczna inwestycja o ogromnym znaczeniu, wymaga skutecznego i szybkiego pozyskiwania gruntów, a specustawa CPK stanowi narzędzie umożliwiające przyspieszenie tego procesu.

To właśnie te przepisy będą osią naszego wydarzenia – chcemy pokazać, jak działają w praktyce.

Prawa przedsiębiorców – jak przygotować się na wywłaszczenie?

Co w takim przypadku oznacza wywłaszczenie dla właścicieli firm? Jakie prawa przysługują przedsiębiorcom i jakie kroki warto podjąć, aby zabezpieczyć swoje interesy oraz uzyskać jak najwyższe odszkodowanie?

Zabezpiecz swoją działalność – weź udział w wydarzeniu

Jeśli Twoja firma znajduje się na terenie objętym procedurą wywłaszczenia lub istnieje ryzyko, że zostanie nią objęta – nie zwlekaj.

Zapraszamy na webinar, podczas którego zdobędziesz wiedzę na temat:

  • Jak podwyższyć odszkodowanie za nieruchomość wywłaszczoną pod budowę drogi?

  • Wywłaszczenie czasowe, resztówki

  • Nie jesteś wywłaszczony, ale ponosisz straty – co możesz zrobić?

Szczegóły:

  • Data: 11 czerwca 2025

  • Miejsce: Online

  • Udział: Bezpłatny!